Rozwój potęgi woli

Na To było tak. Dziś byłem na Yelonkach w mieszkaniu mojej mamy, gdzie nadal jeszcze kupę moich rzeczy leży. Trochę broni, jakaś kusza, dmuchawka i inne rzeczy, które mi się mogą przydać na wypadek ataku zombi. Szukałem pewnej książki, którą miałem zamiar sobie odświeżyć. Nie znalazłem. Ale za to znalazłem coś innego. To kserokopia innej dziwnej książki. Wolałbym mieć oryginał, ale… Najciekawsze jest to, że absolutnie nie pamiętam jak i kiedy wszedłem w posiadanie tego czegoś. Jeśli kiedyś to od kogoś pożyczyłem, to proszę o zgłoszenie się, z bólem serca oddam, obiecuję.

Wincenty Lutosławski
autor – taki jakiś, nieprofesorski fizys ma

I teraz napiszę coś o książce. Zacznę od tytułu – „Rozwój potęgi woli przez psychofizyczne ćwiczenia„. Prawda, że fajnie brzmi? Ale jeszcze lepiej brzmi podtytuł – „Według dawnych aryjskich tradycji oraz własnych swoich doświadczeń podaje do użytku rodaków Wincenty Lutosławski” uff, długo.  Kiedyś się takie pisało, teraz to się raczej nie sprzedaje. Musi być krótko: „Sezon burz”, „Królowie miecza” lub „Gorące usta VIII” – no takie się teraz tytuły robi. A że ten taki na starą modłę? To się wyjaśnia, jak przeczyta się stopkę. Książka, którą znalazłem, została wydana nakładem wydawnictwa Gebethner i spółka w roku 1909, a więc 105 lat temu! Postanowiłem zatem pobawić się w takie małe internetowe śledztwo.

Książka to spore opracowanie liczące 180 stron formatu kieszonkowego (A5). Wydawnictwo Gebethner i spółka to stara, porządna firma,  założona w 1857 w Warszawie, działająca do 1950 roku, kiedy to została przejęta przez komunistów i zniszczona. Dlaczego o tym wspominam? Bo jak wiadomo te wydawnictwo nie wydawało byle czego. To działa na plus książki.

Wincenty Lutosławski

Teraz autor. Jako takiego – autora nie ma, ale w podtytule występuje wspomniany już wyżej Wincenty Lutosławski. Kim był? Czy gógle coś o nim wiedzą? Co się okazuje – wiedzą i to dużo.

Wincenty Lutosławski (ur. 6 czerwca1863 w Warszawie, zm. 28 grudnia1954 w Krakowie) – profesor filozofii, poliglota i publicysta, działacz narodowy; najstarszy syn Franciszka Dionizego Lutosławskiego i Marii ze Szczygielskich.

W czasie Kongresu Wersalskiego opracowywał ekspertyzy dla delegacji polskiej. Po zakończeniu I wojny światowej został profesorem na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie, gdzie wykładał w latach 1919-1929. W 1929 został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.  Osiadł w Krakowie, gdzie jeszcze w latach 1946–1948 wykładał na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Wincenty Lutosławski był pionierem jogi w Polsce. W 1909 opublikował książkę pt. Rozwój potęgi woli przez psychofizyczne ćwiczenia według dawnych aryjskich tradycji oraz własnych swoich doświadczeń podaje do użytki rodaków, gdzie m.in. opisał jak za pomocą ćwiczeń jogi oraz systematycznych i intensywnych ćwiczeń woli wyleczył się z ciężkiej nerwicy (cierpiał na okresowe stany depresji).

No ładnie. Podsumowując autor był uznanym w świecie naukowcem, patriotą, wykładowcą na renomowanych uniwersytetach (na owe czasy, nawet na bardzo renomowanych). To oczywiście nadal niczego nie przesądza, ale to na pewno duży plus.

48A
książka

A sama książka? Znalazłem w necie jej fotkę. Wolumin jest porządnie wydany, w twardej materiałowej oprawie. obecnie już się tak nie drukuje. Dla mnie to następny plus. W tamtych czasach byle czego tak się nie wydawało. Jasne, że obecnie byle g… można ładnie wydać. Pamiętajmy, że w tamtych czasach bowiem, gówniane książki wydawano w postaci papierowych pocketbooków czy tak zwanych pulp booków (stąd np. termin pulp fiction – pulp czyli masowy).

A zawartość?

Otóż książka jest o Jodze, więc nie powinienem się znać. Ale kiedy ją otwieram, to nie widzę żadnych rysunków skomplikowanych postaw (assanów po ichniemu), których zadaniem jest połamać kości i pozrywać ścięgna. Muszę stwierdzić, że nie ma tego wszystkiego, co nam się z Jogą kojarzy. A co mamy w zamian? Poniżej zacytuję wam kilka tytułów rozdziałów:

  • Doniosłość oddychania
  • Połączenie metod wschodu i zachodu
  • Umiejętność jedzenia i picia
  • Rytm oddychania

Brzmi nieźle… coś czuję, że będę tę książkę jeszcze nie raz przytaczał, bo warto. Może nie wszystko, bo teksty typu „zastosowania ćwiczeń psychofizycznych dla robotników” każą jednak podchodzić do książki z rozwagą (autor pisze między innymi o konieczności rezygnacji z seksu jako zwyczaju powodującego utratę energii – może po 90-siątce się z nim zgodzę). Trzeba pamiętać, że to inne czasy były. Klasa średnia często czuła się odpowiedzialna za naród, za klasy niższe, którym, czasami niesłusznie, odbierano zdolność do samodzielnego myślenia bądź też wyższych motywacji. Oczywiście ta dbałość kończyła się często na wielkich słowach, ale nie zapominajmy, że autor wychował się w dobie pozytywizmu.

ćwiczenia oddechowe

Na koniec wróćmy do tego co nas najmocniej interesuje: do ćwiczeń i teorii. Jeden cytat:

Rozszerzanie klatki piersiowej*1

  1. Stanąć prosto, wykonać wdech zupełny i zatrzymać powietrze.
  2. Wyciągnąć ręce na przód i zacisnąć pięści na wysokości ramion
  3. Machnąć rękami wstecz poziomo z całej siły i zacisnąć pięści na wysokości ramion
  4. Znów pięści połączyć przed sobą i kilka razy machnąć nimi wstecz, wciąż zatrzymując powietrze i starając się wciągnąć za każdym razem jeszcze trochę więcej powietrza.
  5. Wypchać nagromadzone powietrze przez otwarte usta
  6. Na koniec wykonać wydech oczyszczający

Prawda jak mało podobne do takiego np. psa z głową w dół?

Uwaga – w archiwach Allegro znalazłem aukcję tej książki, która zakończyła się ceną 80 PLN – cena chyba w porządku. Jeśli jesteście zainteresowani, to pdf-a można spokojnie znaleźć w necie. Na pewno nie będę wam ułatwiał zadania. Sami sobie poszukajcie.

*1 -Nie ćwiczcie sami z tak lakonicznego opisu.

0 myśli na temat “Rozwój potęgi woli

    • 12/09/2014 o 21:44
      Permalink

      czytałem… ale dwie stówy miesięcznie to sporo. A jak znam życie to jeszcze jakieś dodatkowe ekstra zajęcia za ekstra kasę…

      Odpowiedz
  • 12/09/2014 o 17:27
    Permalink

    Poprawka: Gebethner i Wolff. Na okładce masz ich logo i podpis. Gebethner i Ska to dopiero lata 90 (uczyłem się z wydawanych przezeń podręczników ;))

    Odpowiedz
    • 12/09/2014 o 21:54
      Permalink

      Zawsze czujny :). Ale w stopce książki czytam

      Warszawa – nakład Gebethnera i Wolffa.
      Kraków – G. Gebethner i Spółka – 1909.

      Warszawa to Kraj Nadwiślański i Kraków – to CK Austro-Węgry więc dwa różne zabory, może nazwa była zależna od zaboru. Faktycznie nie zauważyłem tej rozbieżności do tej pory.

      Odpowiedz

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz

%d bloggers like this: