Odrobina przeszłości

Jest rok 1989. Już trzy lata minęły od pierwszej wizyty mistrza Yang Jwing Minga w Polsce, ale jeszcze dziesięć lat musiało upłynąć zanim ja zacząłem ćwiczyć. Nie wiem czy mistrz Yang zdawał sobie z tego sprawę? Nawet jeśli tak, to absolutnie nie dawał tego po sobie poznać.

Droga Taiji Jou Tsung Hwa
okładka pierwszego polskiego wydania książki “Droga Tai Chi

Piszę o tym, gdyż w owym 1989 roku na farmie niejakiego Jou Tsung Hwa odbywał się festiwal San Chan Fenga.

Mistrz Jou Tsung Hwa to znana osobistość. Człowiek, który mimo iż rozpoczął swój trening bardzo późno, to jednak osiągnął w Taiji bardzo dużą biegłość. Jego książka pod tytułem “Droga Tai Chi”, to moja pierwsza “branżowa” lektura, do której to nadal z przyjemnością wracam i nadal odnajduję w niej jakieś nowe perełki wiedzy.

No więc wspomniany wyżej mistrz Jou Tsung Hwa organizował festiwale, a na nich kręcono filmy, które później sprzedawano w postaci kaset Video. I tak dochodzimy do sedna sprawy. Otóż fragment jednej z tych kaset będzie tematem dzisiejszego wpisu.

Jou Tsung Hwa

Co jest ciekawego w tym pokazie? No trochę tego jest.

Po pierwsze… możecie zobaczyć jak to kiedyś master formę wykonywał.

Po drugie… możecie zobaczyć co znaczy nisko wykonana forma.

Po trzecie… możecie się zadziwić nad tempem formy – ni to średnie, ni to wolne – ale cóż – pokaz, więc show must go on…

Po siódme – jak się zmieniła forma np “Biały Żuraw rozkłada skrzydła” (1:39). Kto teraz tak szeroko trzyma ręce?

I po czwarte wreszcie – mistrz Yang wykonuje tę formę na bosaka… rzecz rzadka, wszak chińskie Kung Fu ćwiczymy w butach. Ale pewnie takie były zasady tego Kwon. W każdym razie, dzięki temu widać, jak mocno stopy mistrza przylegają do ziemi. Widać jeszcze jedną rzecz – jak mistrz ciągnie nogę za sobą w czasie kroku. Zobaczcie chociażby omiatanie kolana (2:05) i przeanalizujcie sobie ruch stopy od momentu oderwania pięty do chwili postawienia. To jest element dość rzadki w formach. Prawdę mówiąc nie zauważyłem tego elementu u nikogo z ćwiczących poza strukturami YMAA… (choć to oczywiście może oznaczać, że niewiele jeszcze widziałem). Mogłoby się wydawać, że to takie niebojowe jest, a jednak w tempie wolnym ma sens, wymusza silniejszą skrętną pracę bioder. Właściwość ta zanika w tempie średnim.

Pod koniec filmu operator pokazuje jak wyglądała farma Tai Chi mistrza Jou Tsung Hwa, a na samym końcu nawet jego samego spacerującego na tle niebieskiego kibelka. Cóż, rok 1989, czasy profesjonalnych montaży jeszcze nie nadeszły.

Ostatnią minutę filmu możecie sobie odpuścić – lecą już same napisy.

Krzysztof Operacz

KO

Autor niniejszego bloga

10 myśli na temat “Odrobina przeszłości

  • Robert Pogorzelski
    27/01/2015 o 23:42
    Permalink

    Rzeczywiście, poza strukturami YMAA ciężko zauważyć taki sposób wykonywania kroku. Może ze względu na wykonywanie w butach na twardej powierzchni górę bierze pragmatyzm nie niszczenia czubków butów 😉

    Odpowiedz
  • Avatar
    28/01/2015 o 00:12
    Permalink

    Przyjemnie było obejrzeć.

    Z butami może być tak jak mówiłeś, zwłaszcza, że to wygląda jak pomieszczenie w świątynce, dwa, że zarówno Yang jak i Jou spędzili lata na Tajwanie (YJM się tam urodził) a tam Japończycy odcisnęli do pewnego stopnia piętno swej kultury (niekoniecznie złe) a trzy, że Tajwan to też znaczna populacja emigrantów (mówię o starej emigracji) z Fujianu po drugiej strony cieśniny, a tam z kolei zdarza się kungfiarzom ćwiczyć na bosaka. Przynajmniej na paru klipach widziałem. Biały Żuraw jest fujiańskiej proweniencji przecież. Może YJM też. 🙂

    Przy okazji zwróciłem uwagę, że Taiji Farm po chińsku ochrzczono mianem Zhou JIa Tun, czyli wioska rodu Zhou 🙂

    Odpowiedz
    • Krzysztof Operacz
      28/01/2015 o 21:57
      Permalink

      ciekawe w którą stronę te ćwiczenie na bosaka się przeniosło.
      BTW. to Ty mnie kiedyś ostrzegałeś żeby nie ufać tym którzy ćwiczą na bosaka, ale możliwe że to było spowodowane moją przygodą z Shotokanem gdzie na bosaka ganiałem po sali. 🙂

      A czy ród Zhou ma jakieś znaczenie?

      Odpowiedz
      • Avatar
        28/01/2015 o 22:33
        Permalink

        Jak ze wszystkim, są wyjątki i od tej reguły 😉 A Zhou (Jou) to dość powszechne nazwisko chińskie (Zhou Tong, Zhou Enlai, Zhou Runfa). Nazwisk się nie tłumaczy, mimo iż są zapisywane znakami, które często mają znaczenie/a w powszechnym języku chińskim. Nie wiem czy ród Zhou, z którego wywodził się Jou Tsung-Hwa był znamienity, czy nie. 🙂

        Odpowiedz
  • Avatar
    28/01/2015 o 18:30
    Permalink

    O, lubiłem tę książkę.
    Niestety, taka jedna tajczystka pożyczyła na wieczne nieoddanie.

    Odpowiedz

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz

%d bloggers like this: