Wstaję dziś rano, wyglądam przez okno i nic nie widzę… niby standard, bo ja i tak rano nic nie widzę. Ale umyłem oczy, pomrugałem i nadal nic nie widzę. Blokowiska, Wisła, Huta Warszawa wszystko to zamieniło się w białą watę. Znaczy się mgła – skonstatowałem. Zdarza się. Więc szybko obowiązki domowe, higiena, ubranie i wraz z moim ulubionym kijem, który dawien dawno nazwałem wdzięcznym imieniem Anabel, pomaszerowałem do parku. Poćwiczyć.
Czym się różni ćwiczenie w parku w czasie mgły od ćwiczenia w czasie pełnej widoczności? NICZYM! No, może tym, że w powietrzu jest więcej wilgoci i może zdrowotnie nie jest to aż tak bardzo PRO. Jak to mówią: Nie ma złej pogody, jest tylko złe ubranie. Ja ubranie miałem dobre. Wyjściowe dresy od biedy uszłyby nawet w teatrze czy innej fisharmonii. Po powrocie do domu pomyślałem, że głębsze i spokojne oddychanie w czasie kiedy powietrze pełne jest drobinek wody, może być dyskusyjne.

Posiedziałem w necie i sprawdziłem. Niestety google są zapchane informacjami o mgle mózgowej, czyli tym co ja mam po oglądaniu wieczornych informacji. O zwykłej mgle mało. Niejaki dr. Budhraja radzi : „…w gęstej mgle, pojawiającej się w okolicach Delhi, prawdopodobieństwo występowania smogu jest wysokie (krople wody zbierają zanieczyszczenia), co może być niebezpieczne dla zdrowia. Mgła ponadto osłabia mechanizm obronny płuc, co prowadzi do infekcji, czyli zapalenia płuc, a przewlekła ekspozycja wiąże się również z różnymi rodzajami nowotworów. Dlatego wszyscy powinni unikać ćwiczeń na świeżym powietrzu w takich warunkach”. Ufff dobrze, że do Delhi jest ponad 5200 kilometrów, czyli mój park raczej nie łapie się na definicję okolic stolicy Indii.
Z drugiej strony, jakiś nie przedstawiający się z nazwiska lekarz z Florydy twierdzi, że bieganie we mgle powoduje nawilżenie suchych dróg oddechowych (ale dodaje, że jeśli mgła jest zbyt gęsta, powoduje wzmożenie ataków kaszlu). Ogólnie, gość chwali naturalną inhalację jaką jest mgła. Jednak obok prawnik (wrrrrr) Damian Mallard ostrzega, że w czasie mgły można na coś lub pod coś wpaść, żeby lepiej w domu siedzieć, bo potem problem z ubezpieczeniem, no idiota….

Jednym słowem – ćwiczyć we mgle, czy nie? Na pewno zamglony park, to plus dziesięć punktów do atmosfery. Jest jakby mniej ludzi, ciszej. I tylko trawa jest bardziej wilgotna niż zwykle. Więc, może jednak nie ma się czym przejmować tylko wybrać coś spokojniejszego, co pozwoli zachować prawidłowy tor oddychania czyli przez nos?

A jeśli problem jest głupi, jeśli niepotrzebnie straciłem czas na grzebanie w tej kloace jaką są internety? A jeśli było mieć to gdzieś, bo przecież fajnie było po prostu poćwiczyć? Podobało mi się i mam nadzieję, że te 90 minut miały dodatni bilans. Że zysk spowodowany z zahartowania się będzie większy niż strata spowodowana oddychaniem gorszym powietrzem. Dla mnie największym zagrożeniem była grupa dzieciaków wczesnoszkolnych, która wymaszerowała z mgły strasznie drąc przy tym swoje słodkie japki. A ja myślałem, że one tylko z kukurydzy wyłażą? Pocieszam się, że ja im też się z mgły wyłoniłem i może będę je straszył po nocach?

Może znajdę kiedyś jakiego speca, który mi wyjaśni jak to jest ćwiczyć we mgle?
1









Odkąd obejrzałam amerykański film „Mgła”, w czasie mgły zamykam okna i nie wychodzę z domu, jeśli nie muszę. Próbowałam wychodzić w masce, ale po kilku tygodniach takiej ochrony rozchorowałam się na płuca (było to przed kozwidem). Ponadto, może gdzieś na wsi jest mgła, ale w Wawie to jest smog i należy go unikać. Pozdrawiam.
Jeśli Twoi przodkowie nie spalili jakiegoś statku i nie wymordowali jego załogi, to raczej nie musisz się niczego obawiać.
…chyba…
..chyba, że to Mgła z 2007 (The Mist) ;]
Chciałem ją uspokoić…