Wyjazd i ja w roli ticzera – Nagawki 2014

Spis treści
  1. KO jako nauczyciel

Wakacje!!! Wiem, że już trwają, ale dla mnie dopiero się zaczynają. Dwa tygodnie urlopu. Wiem, że krótko, ale w tym roku dla mnie to wieczność.

Jak zwykle wakacje będą miały jakiś treningowy aspekt.

Radek zorganizował dla swoich podopiecznych krótkie seminarium Taiji, a że potrzebował jeszcze jednego prowadzącego, to zaproponował tę rolę mnie. I tak zostałem ticzerem :). Wiem, że umiem więcej od osób, które umieją mniej ode mnie 🙂 więc mam nadzieję, że osoby, które tam przyjadą będą się w tej kategorii mieściły. Inaczej głupio będzie. Zdarzało mi się już stawać przed grupami ludzi i udawać, że uczę (prowadzę przecież pchające dłonie). To trudne jest – człowiek cały czas kombinuje – jak sprzedać to co umiem? A jak widzę kogoś komu nie idzie, to biorę to do siebie, że to ja nie umiem przekazać. Ale pomyślałem sobie, furda tam, jest basen, jest sauna – zapakuję Danusię i się przejedziemy. Szczególnie, że daleko nie jest.

Ta cała impreza będzie się odbywała w jakimś quazi skansenie pod Łodzią. Zobaczymy, może to dobre miejsce na jakieś zjazdy treningowe. Znam kogoś, kto do Łodzi jedzie w 25 minut (nie pochwalam i łeb ukręcę jak się jeszcze raz dowiem…Ty już dobrze wiesz komu…), więc przy dobrych wiatrach da się do Wawy na noc wracać.

Nagawki 2
jak na fotce widać

Z tym całym uczeniem, to jest tak. Wziąłem sobie kiedyś do serca słowa Selby’go (tego od łucznictwa). Na koniec swojego seminarium Selby powiedział, że nawet jeśli nauczyliśmy się takiego drobiazgu jak np.: tradycyjna metoda zakładania cięciwy metodą chińskich łuczników konnych, to powinniśmy tego uczyć innych, bo inaczej to wszystko zaginie. Myślę, że chłop miał rację, jeśli cokolwiek umiemy powinniśmy przekazywać to dalej. I nie ważne co to jest – metoda gry żółtą piłeczką, proste Qi Gongi, czy Wielkie Tajemnice Taiji. Ważne tylko, by znać swoje granice i nie grać kogoś kim się nie jest, bo to szybko wychodzi na jaw. Na szczerości majątku się zrobi, ale chociaż spać można potem spokojnie.

KO jako nauczyciel

Ale wracając do wyjazdu – będzie tam jeszcze jeden Taijiticzer (oprócz Radka) i ma uczyć jakiś Qi Gongów i czegoś z wolnych pchających dłoni. Mam nadzieję, że się załapię na jego treningi.

KO jako nauczyciel
to też znalazłem na ich stronach… ale ja na diecie jezdem, to może choć popatrzę.

Oczywiście, obiecuję relacje.

0 myśli na temat “Wyjazd i ja w roli ticzera – Nagawki 2014

  • 09/08/2014 o 12:35
    Permalink

    Ale kiedy?

    Te udźce wyrwali zapewne egzaltowanym adeptkom jak przeniosły ciężar za bardzo do tyłu – wtedy siup, wąż pełza w trawie, chwyt za kostkę i góra-bok.. 😉

    Odpowiedz
    • 12/08/2014 o 20:16
      Permalink

      właśnie wróciłem z Tamtam… zbudowałem stół i wędzarnie (!!!) a w czwartek rano zaczynają się Nagawki.

      Odpowiedz

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz

%d bloggers like this: