Bagua

Nie licząc filmów i internetu, Bagua Zhang widywałem głównie na Skrze. Czyli tę sztukę walki znam głównie z widzenia. W czasach, kiedy na Skrze ćwiczyliśmy Chuo Jiao Fanzi, nieopodal naszego placyku trenował jeden gość. Nie znaliśmy się zbyt dobrze, ale z racji niepisanej wspólnoty ćwiczących zawsze pozdrawialiśmy się nawzajem. Między sobą nazywaliśmy go Bagłamanem, Bałaganmanem lub Bakłażanem. Po jakimś czasie z Kubą (jak się później okazało tak miał na imię) spotkaliśmy się kilka razy na imprezach sparringowych organizowanych w Akademii Yi Quan. Widać obaj czuliśmy potrzebę podniesienia sobie adrenaliny.

Kuba – zdobyczne foto od Jiuzhizy

Dodatkowo temat Bagua przewijał się jeszcze na treningach Tai Chi w YMAA. Właściwie to nie samego Bagua, a tylko jednego ćwiczenia, czyli kręcenia symbolu Tai Chi w kręgu Bagua. Tak szczerze to trochę mało jedno z drugim ma wspólnego. Ćwiczenie głównie opiera się to na tym, że wykonuje się je po kręgu. Trochę podobny jest sposób wchodzenia do jego środka oraz stawianie stóp na ziemi. Jeszcze można doliczyć fakt, że Arkadiusz czasami wykonywał formę na pokazach.

parkowe Bagua

Nawet przez chwilę chciałem pogadać z Kubą, żeby mi coś na temat tego chodzenia pokazał. Nie wiedziałem jeszcze, że w zależności od szkoły sposób stawiania stóp może się delikatnie różnić. Nawet nie wiem, jak to wyglądało w jego przypadku. Kiedy więc Kuba wyjechał z Polski, to owszem, było mi trochę żal, ale treningowo nie miało to większego znaczenia. Teraz chłopak buja gdzieś daleko i jest pewnie zadowolony z życia.

Jednocześnie powoli docierało do mnie, że ta Baguowość w Tai Chi mistrza Yanga ma raczej niewiele wspólnego ze stylem Bagua Zhang jako takim. Ot, taki element tyle że wykonywany po kole. W Chuo Jiao Fanzi też w jednej formie jest takie cuś, i wcale to nie oznacza jakiegoś przenikania się stylów.

a to ja. Póki co, wygląda to dość słabo

Kiedy zakotwiczyłem w Akademii Yi Quan, okazało się, że Andrzej Kalisz, oprócz stylu Wu, chce prowadzić zajęcia Bagua. Chyba coś wtedy nie wypaliło z frekwencją, ale pojedyncze ćwiczenia zaczęły się pokazywać na naszych treningach Tai Chi.

Zaczęło się od ćwiczenia powszechnie znanego jako „filiżanki” (po chińsku jest tu mowa o przenoszeniu talerzy, filiżankami nazwali to Angole) i wdrażanego już chyba od przedszkola. W naszym przypadku dodatkowo pracuje jeszcze druga ręka, co powoduje fajne, delikatne rozciąganie pleców. Tu znów się okazało, że jak coś się wykonuje często i regularnie, to są efekty. Ćwiczenie, które zazwyczaj powoduje uśmieszki i konsternację (tych, którym nie wychodzi), u mnie przyniosło konkretne efekty, jeśli chodzi o rozluźnianie obręczy barkowej.

zajęcia Bagua w Warszawie

W drugiej kolejności zaczęliśmy ćwiczyć pierwsze formy, czyli zmiany dłoni. W moim przypadku były tego ze cztery wersje, bo Andrzejowi zmieniały się koncepcje. A ponieważ Bagua zmianami stoi, to nie powinienem się specjalnie martwić, choć chyba wolałbym się uczyć jednego. Jak dotąd mnie się to wszystko pie… kielnie myli. Przy okazji okazało się, że nie wszystkie odmiany Bagua są takie wielkie i kompletne. Niektóre z nich zostały dokooptowane do innych sztuk walki, najczęściej Hsing I, i są traktowane jako uzupełnienie. Sam prowadzący przyznaje, że jego celem nie jest pełne szkolenie, ale nauczenie nas niewielkiego zestawu ćwiczeń. Zestawu, który mógłby być początkiem większej przygody lub po prostu fajnym ćwiczeniem. I to mi się podoba…

Piszę o tym, bo właśnie w poprzedni weekend odbyło się pierwsze seminarium, które zostało pomyślane jako wstęp do nauki krótkiego zestawu Bagua. Ćwiczyliśmy na placyku nieopodal Akademii Yi Quan. Było wstęp, trochę historii, nauka rozpoczęcia, poruszania (Bai Bu i Kou Bu — mam problemy z odróżnieniem, które jest które), ustawienia dłoni i inne. Najciekawsze były oczywiście aplikacje. Czegóż tam nie było, wycięcie à la Chuo Jiao Fanzi (szkoda, że nie mogę go ćwiczyć) i wejście kolanem, które tak lubił mistrz Yang Jwing Ming. Dobrze, naprawdę dobrze. Myślę, że gdyby Kuba nadal mieszkał w Warszawie, to by się pojawił.

Weekendowa grupka… Na pierwszy rzut oka wygląda dziwnie.

Weekendowe zajęcia z Bagua będą odbywać się co jakiś czas. Trzeba śledzić stronę www.taichi.edu.pl – serdecznie zapraszam. A za jakiś czas będziemy śmigać wokół drzew, niczym jaki Leszy i wabić driady.

2 myśli na temat “Bagua

  • 14/04/2019 o 20:10
    Permalink

    Well.. Kuba właśnie zamieszkał ponownie na stałe w Warszawie. Zapowiedział, że najpierw nastuka Adasiowi na spraingu, a drugi w kolejce jesteś Ty. Jak pokazałem mu Twoje zdjęcia z Pól, uśmiechnął się krzywo i powiedział z przekąsem: „mistrzunio bagua nam rośnie” – Niie wiem, cy to ważne.. :]

    Odpowiedz

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz

%d bloggers like this: