O czym szumią „mandżurskie” wierzby…

O czym szumią wierzby
o czym szumią wierzby…

„O czym szumią wierzby” to stara, klasyczna i ponadczasowa opowieść o świecie pokazanym przez pryzmat społeczeństwa składającego się z zwierząt. Leniwie funkcjonująca grupa zwierząt żyjąca nad leniwie płynącą rzeką, z problemami, które obecnie wydają się małym miki wobec tego co się dzieje na świecie wokół nas.

o czym szumią wierzby ?

Moja mała wersja tej bajki ma miejsce TamTam, czyli na naszym kawałku nadnarwiańskiej łąki, na której czasami wypoczywamy (nieco bliżej o tym miejscu). Było więc jak w książce Kennetha Grahama. Wszystko dzieje się nad niewielką rzeczką, a problemy to ja tam mam z wyciągnięciem wygiętego gwoździa ze starej deski.

Mam też swojego pana Ropucha, a właściwie setki tych przemiłych zwierząt uskuteczniających głośne awantury zaraz po zapadnięciu zmroku. Był też pan Szczur, a właściwie to mała myszka polna, która przezimowała w naszym domku i narobiła trochę strat przy okazji.

Danusia połykana przez pomarańczowego hotdoga z Ceti Betelgezy

Wczoraj odwiedził mnie jeszcze Arek, zarośnięty niczym żubr, szef białostockiej grupy YMAAowskich Taikikowców. Trafił tylko dlatego, że wyszedłem po niego „na asfalt”, bo najbliższy adres od mojego lokum jest oddalony o ponad kilometr. Siedzieliśmy do późnej nocy, a właściwie wczesnego rana, kiedy to żaby już śpią natomiast zaczyna śpiewać jakiś bliżej nieokreślony ptak… o trzeciej w nocy! Dacie wiarę?!! I to jak głośno! Co na to normy UE?

Wracając do Arka… Chłopak jest z Białego Stoku, ale poznałem go w Sopocie na YMAAowskim seminarium, ostatecznie polubiłem w Krakowie, potem często dzieliliśmy pokoje w Brennej i w czasie innych, treningowych zjazdów. Takie to są historie treningowych znajomości – od wyjazdu do wyjazdu. I nie gra roli fakt, że Arek to kibic Jagi, i że nawet kiedyś trenował w klubie (na pozycji bramkarza). Trudno – nikt nie jest doskonały.

wizyta Arka

Rano, po zaledwie kilku godzinach snu, wyciągnąłem Arka na spacer po okolicznych łąkach. A miejsca do spacerowania jest tam sporo (okoliczności przyrody). Widzieliśmy ślady działalności bobrów, parę łabędzi z młodymi, żurawia, sójki i wiele innego ptactwa. A na kawałku piasku, wśród kęp czerwieniejącej trawy, chwilę nawet poćwiczyliśmy. No może to za duże słowo… przed śniadaniem? Po nocnej dłuuugiej dyskusji… raczej pokazywaliśmy sobie ostatnio poznane ćwiczenia. Ciekawe co pomyślały dzieciaki wypędzające rano krowy na okoliczne pastwisko?

Qi Gong z rana… wydeptany krąg trawy naszego autorstwa…

Możecie mi wierzyć lub nie – Arkadiusz świadkiem – w czasie ćwiczenia znikły wszystkie niedogodności związane z alergią. Nie ciekło mi z nosa, nie piekły mnie oczy… ani razu nie kichnąłem, choć wokół mnie aż roiło się od roślinek, które chciały się dobrać do mojego systemu immunologicznego. Czy Qi Gong to remedium na alergię? Już dawno zauważyłem, że ćwicząc na sali treningowej, a nawet na trawniku, zdrowie mi się poprawia, oddech robi się dłuższy, katar znika.

krwiożercze rośliny…

Niestety to stan przejściowy… zaraz po powrocie wszystko wróciło, a do końca dnia przyroda zmusiła mnie do powrotu do domu.

Zatem coś robię źle, bo to wygląda tak jakbym wywoływał zdjęcia i nie użył w ostatniej fazie utrwalacza.  Co jest takim utrwalaczem w przypadku treningu Qi Gong i Kung Fu? Może kiedyś się nauczę, Na dzień dzisiejszy jeszcze nie wiem…

my dwaj z mandżurską wierzbą - to zielone pomiędzy...
my obaj i rzeczona szumiąca roślinka…

Aaaa miałem napisać czemu u mnie szumiały akurat mandżurskie wierzby. Nie, to nie jest moje przywiązanie do wszystkiego co wschodnie – to dlatego, że posadziłem sobie taką mandżurską odmianę tego drzewa, i rośnie jak szalona.

4 myśli na temat “O czym szumią „mandżurskie” wierzby…

  • 17/06/2017 o 20:48
    Permalink

    A tam zarośnięty jak żubr.. Wygląda jak z model niemieckiego żurnalu wysyłkowego 😉 Zazdrość mnie wzięła, że masz mandżurską wierzbę, a ja nie. Kurcze, może zasadzisz jedną na Polach?

    Odpowiedz
    • 17/06/2017 o 22:07
      Permalink

      To dobry pomysł… jak znajdę sadzonkę to zasadzę. Ta była na wyprzedaży w jakimś hipermarkecie – nawet nie wierzyłem że się przyjmie…a tu proszę.

      Odpowiedz
        • 18/06/2017 o 08:13
          Permalink

          Będzie potrzeba 12 nagich dziewic, miód i ziarna pszenicy. Może być ciężko…

          Odpowiedz

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz

%d bloggers like this: