Mistrz Yang Jwing Ming w Krakowie

Już wszystko wiadomo. W październiku (24-26). Oficjalnie jest to seminarium dostępne dla wszystkich, ale jak popatrzymy na materiał, to myślę że osoby spoza YMAA nie bardzo mają co tam szukać. Nawet jeśli ktoś ćwiczy w YMAA, ale ma małe doświadczenie z pchającymi dłońmi, to może się namęczyć i niewiele skorzystać. W ramach zaproszonych gości pojawią się : Dr Yang Jwing-Ming – Mistrz i założyciel YMAA International oraz Nicholas C. Yang – Prezydent YMAA International – prywatnie syn mistrza Yanga.

Yang Jwing Ming w Polsce
Mistrz Yang z synem Nicholasem

Dla porządku podaję adres, pod którym można zapoznać się ze szczegółami (szczegóły).

Pozwolę sobie tylko skomentować tematykę zajęć. Czytamy, że w planach jest co następuje :

1. PIĄTEK

Nieco enigmatycznie opisane : test + zaawansowani, ale w komentarzu czytamy – Taiji od 2 stopnia lub 1 stopień + znajomość materiału na 2 stopień. Fajnie, ograniczenie ilości ludzi do tych, którzy znają już coś więcej, gwarantuje że trening będzie dobry, co by na nim nie było. Choć, jak znam życie, to egzaminy się ciągną, więc trening będzie pewnie krótki, całe szczęście że egzaminy na Taiji są od trójki w górę. Może jednak będzie tak,  że część będzie ćwiczyć, a pojedyncze osoby będą wywoływane na bok. Może zbytnio mącę? Co by nie było – dużo sobie po tym treningu obiecuję.

A egzamin. No cóż. Dużo sobie obiecywałem przed wakacjami, jeśli chodzi o przygotowania. Ale było jak było. Musiałem odpuścić trening, a teraz nie będę nadganiał (ktoś kiedyś powiedział, że nie ma nic gorszego od nadrabiania zaległości treningowych). Ale z drugiej strony zrzuciłem co nieco z okolic bebecha i już od dawna mi się tak rączo nie fikało. Więc może się zdecyduję na zdawanie III części formy w średnim tempie? Zobaczymy.

2. SOBOTA rano

Taiji Quan – Korekta formy 112 postaw. Zawsze się bałem tych treningów. Dlaczego? Teoretycznie jest najprostszy. Master pokazuje pewne idee, a ty to powtarzasz. Kiedyś myślałem, że to jest jeszcze prostsze. Master pokazuje pozycje – rączka tu, nóżka tam. A ty to człeku spamiętaj. Jak powtórzysz w miarę dokładnie, to będzie dobrze. Ale w życiu widziałem już tyle wykonań, że powoli zacząłem wątpić w tę teorię. Teraz myślę, że w formie panuje pewna dowolność i jeśli rozumiesz mechanikę ruchu, to możesz daną pozycje wykonać różnie, a i tak będzie dobrze. Ale pamiętajcie – to jest tylko moja teoria początkującego. Ona jest wygodna, bo dopuszcza nieuctwo. Jak się czegoś nie nauczę lub oleję, to zawsze mogę powiedzieć: „ja miałem teraz inną intencję” i luzik. Ta moja teoria wymaga też więcej dyscypliny, bo te wszystkie wersje trzeba zrozumieć i przyswoić.

A dlaczego boję się tego treningu? A bo przez lata jakieś koncepcje się zagnieździły w mojej głowie i ciele, i teraz przyjdzie czas konfrontacji. A ciężko jest oczyścić własną filiżankę i przyjąć nowe koncepcje, poprzestawiać sobie w głowie i dopasować te klocki do siebie z powrotem.

3. SOBOTA wieczór

Taiji Quan – pchające dłonie Taiji (wg poziomu zaawansowania). Faaajnie. Co ja będę opisywał? Mam nadzieję na jakiś materiał na IV stopień. Ale oczywiście będę zadowolony z korekty pozostałego materiału. Albo może będzie coś bardziej swobodnego? Np. symbol Taiji w poruszaniu się z partnerem ze swobodną zmianą rąk i poziomów. Jednym słowem, co by nie było i tak będzie to dobry trening.

Yang Jwing Ming w Polsce

4. NIEDZIELA rano

Taiji Quan – zastosowania – Qin Na/kopnięcia/uderzenia – Zobaczymy jak będzie. Z jednej strony kiedyś te treningi wyglądały tak, że master pokazywał jakieś zastosowanie, a my potem je ćwiczyliśmy. Trochę „nudy”, bo to są zastosowania na zasadzie – jak on mnie tak, to ja go bukłaczkiem. Taki sposób ma tą zaletę, że jak ktoś się w te zastosowania wgłębi, to pomoże mu to zrozumieć formę. To trochę jest inny sposób ćwiczenia zastosowań. Można mu zarzucić to, że w mniejszym stopniu wspomaga wzrost umiejętności bojowych kosztem lepszego zrozumienia formy. Ale może tym razem będzie to wyglądało inaczej?

  1. NIEDZIELA wieczór

Taiji Quan – zastosowania – centrowanie + rzuty (zapasy Taiji). Jak wyżej. Z tą tylko różnicą, że poranny trening bardziej mi pasuje do szczegółowego rozkminiania formy, a po tym obiecuję sobie więcej. Zapasy Taiji, to na pewno nieco wyższy i bardziej swobodny sposób ćwiczenia centeringu.

Podsumowując. Zapowiada się fajny zjazd. Nawet jeśli moje oczekiwania zostaną tylko w sferze chciejstwa. Przecież to master wie lepiej od nas czego chce nas uczyć. Więc na pytanie czego oczekuję od tego seminarium? Odpowiadam : „oczekuję Taiji według mistrza Yang Jwing Minga” – bo je lubię i już.

0 myśli na temat “Mistrz Yang Jwing Ming w Krakowie

  • 26/09/2014 o 09:13
    Permalink

    A ten, bo trochę nie rozumiem, co ma znaczyć, że YJM z synem są zaproszonymi gośćmi.. Kto prowadzi seminarium? Yangów dwóch, czy dajmy na to Robert Wąs, a tamci będą siedzieć przy herbacie i podchodzić tylko, jak będziecie tak strasznie kaleczyć, że ich oczy zabolą? 😉

    Druga rzecz: „Identyfikator należy nosić przypięty do ubrania treningowego podczas całego seminarium.” Taki twardy plastikowy z metalowym klipsem, jak na targach? Bo to bardzo nie BHP.. 🙂 Jak KO kogo rzuci, to jeszcze komu gardło podetnie przy okazji.. 🙂

    Odpowiedz
    • 26/09/2014 o 09:39
      Permalink

      seminarium prowadzą oczywiście YJM i Nicholas. Treningi są jednocześnie z Taiji i Shaolin. No złego słowa użyłem. 🙂

      A identyfikator – kiedyś były takie plastyki – ale nigdy nikomu nic się nie stało. Ja na wszelki wypadek przypinam go do spodni więc gardła nie poderżnę najwyżej co innego ;).

      Żarcik, taki w moim stylu 😉

      Na wszelki słuczaj przypinam do bluzy a bluzę zdejmuję już na rozgrzewce. Traktuje taki identyfikator jako pamiątkę i wszystkie mam pięknie wklejone do swoich zeszycików. Na ostatnim seminarium identyfikatory zostały wydrukowane na samoprzylepnym kawałku materiału. Te są bardzo BHP.

      Odpowiedz
    • 26/09/2014 o 12:41
      Permalink

      Z tą herbatą to jakieś doświadczenia? Nigdy nie miałem okazji być na takim seminarium,ale to co przedstawił KO na ostatnich filmikach pozytyw 🙂

      Odpowiedz
  • 26/09/2014 o 10:43
    Permalink

    KO podcina gardło samym spojrzeniem…. 😉

    Też się cieszę na te warsztaty…

    Odpowiedz
      • 26/09/2014 o 11:21
        Permalink

        KO, kurcze, może chociaż krótki video tutorial o tym, jak rozbierać oczyma. Podrzynanie gardeł możesz zostawić dla uczniów po baishi. 😉

        Odpowiedz

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz

%d bloggers like this: