Pięć pytań do – Jarek Szymański

Jarek Szymański, znany w niektórych kręgach jako nasz człowiek za wielkim murem. Z urodzenia Poznaniak, w latach osiemdziesiątych (w czasach wielkiej treningowej partyzantki) rozpoczynał swoją przygodę z Kung Fu od… karate. Potem była Modliszka. A potem trochę farta, trochę zbiegów okoliczności (jak sam twierdzi – przeznaczenia), i od roku 1990 rozpoczął poszukiwania nauczycieli w Państwie Środka. Tak więc od 30 lat przebywa w Chinach i między innymi na poważnie zajmuje się treningiem (choć może powinienem napisać – praktyką). Dużo więcej dowiecie się o tym, z mega długiego (choć mam wrażenie nieskończonego) wywiadu, którego udzielił blogowi „The Tai Chi Notebook” (tu znajdziecie).

Autor strony „Chiny od środka„, którą to polecam szanownej uwadze. Znajdziecie tam informacje o nim z pierwszej ręki i wiele innych ciekawych artykułów.

Jarek Szymański

Obecnie wraz z rodziną mieszka w Szanghaju i dał się namówić na odpowiedź na kilka pytań. Chciałem porozmawiać na temat form i ich różnorodności, a wyszła krótka analiza pryncypiów. I tak jest nawet lepiej. To był jeden ze sprawniejszych wywiadów, jakie miałem okazję przeprowadzić. Zapraszam.

KO : Wiele osób uważa, że ćwiczona przez nich forma jest jedyną klasyczną i pochodzącą ze starożytności, w związku z tym formy innych szkół muszą być „błędne”. Czy w ogóle istnieje jakiś wzorzec formy, który można byłoby umieścić w Sevres pod Paryżem?

Jarek Szymański : Kluczem do Taiji Quan jest mechanika ruchu. Podstawy tej mechaniki opisane są przez Wang Zongyue – i widoczne w historycznych nazwach Taiji Quan. Pierwsza została nadana temu, co pokazywał Yang Luchan w Pekinie — Mianquan, co oznacza „styl o ciągłym, nieprzerwanym (ruchu)” (nie cotton boxing/miękka, „bawełniana” sztuka, jak niekiedy niektórzy niepoprawnie ją tłumaczą). Wang Zongyue porównuje Taiji Chuen do Jangzi, której wody płyną nieprzerwanie.

Ważniejsza cecha wynika z określenia „Taiji” quan*, które nadal stylowi najprawdopodobniej Weng Tonghe. Taiji oznacza ciągły ruch między dwoma biegunami, wahadłowy. Tymi biegunami są biodra, główki kości biodrowej, na których wspiera się miednica. Ruch powinien odbywać się między nimi, a jego ciągłość wynika z tzw. naturalności – czyli niewykorzystywania żadnej własnej siły, by ten ruch podtrzymać. Ta tak zwana własna siła ma najczęściej źródło w napięciach mięśni. Jego zainicjowanie to przejście ze stanu Wuji (pełnej równowagi w bezruchu) do Taiji – zakłóconej równowagi w ruchu. Ten ruch to ciągle balansowanie w biodrach. To sedno Taiji Quan, wyjątkowa mechanika ruchu, bez niej trudno dany styl nazywać Taiji Quan.

Jest jeszcze styl Chen, charakteryzuje się jeszcze tzw. oplataniem (chan), i stąd ten element jest tak mocno akcentowany w Chen. Sam Chen Xin definiuje rodzinne Taiji Quan jako z jednej strony Quan – wagę (to nawiązanie do opisanej wcześniej idei Wang Zongyue), a z drugiej jako właśnie oplatanie (Chan).

*„Taiji” Quan – „太极” 拳 – tutaj mam na mysli idee Taiji zobrazowana przez cykliczne przemiany miedzy dwoma punktami, wokol punktu rownowagi. Nie mylić z quan – w znaczeniu pięść.

KO : Co zatem powoduje, że formy różnią się od siebie wizualnie?

Jarek Szymański : Każdy z nas jest nieco inaczej zbudowany: mamy rożne proporcje, różnego ciężaru/grubości kości, mięśnie. To wszystko powoduje, że inaczej będzie dokonywał się ruch w biodrach, który wynika głównie z działania grawitacji na nasze ciało, na jego poszczególne części. Kolejny aspekt to poziom zaawansowania – forma na początku jest często ćwiczeniem atletycznym (szczególnie dla początkujących czy dzieci), im dalej, tym ciało nasze i umysł (poczucie równowagi, wrażliwość) jest bardziej wykalibrowane, uważne, umie reagować na mniejsze, słabsze bodźce, niż u początkujących. Stad też forma często ma tendencję do zmniejszania się z czasem, zakres ruchów staje się bardziej kompaktowy – bo czuję się nawet niewielką zmianę obciążenia bioder przy niewielkim ruchu. Pomijam aspekt praktyczny, gdzie forma kompaktowa, z łokciami blisko ciała, rękoma wyciągniętymi niedaleko, wysokimi postawami, bardziej odpowiada realnemu zastosowaniu.

KO : Wielcy często praktykują różne style sztuki walki (np. Huang Sheng Shyan). Czy te doświadczenia mogą dać dobre rezultaty?

Jarek Szymański : Sztuka walki nie jest jakąś abstrakcyjną koncepcją — zawsze jest konkretną umiejętnością konkretnej osoby. Jeśli jak Huang ćwiczysz Białego Żurawia i Taiji, to rezultatem będzie ich mieszanka. Mniej czy bardziej udana, ale zawsze kombinacja. Mało kto potrafi całkowicie oduczyć się jednego sposobu poruszania, całkowicie wykorzenić go z pamięci mięśniowej, z systemu nerwowego. To tak, jakbyś chciał się oduczyć odruchu uniknięcia oparzenia przy dotykaniu czegoś gorącego. Raz nabyty zawsze będzie w Tobie.

Z chińskimi sztukami walki jest o tyle lepiej, że uważa się, iż dana sztuka jest tym bardziej zaawansowana, im więcej jest w niej Taiji. Stąd też wiele systemów na relatywnie wysokim poziomie zaawansowania zbliża się w mechanice do Taiji Quan. W praktyce oznacza to po prostu podniesienie poziomu kontroli nad własnym ciałem, umiejętność coraz efektywniejszego nim kierowania. Huang połączył dwa style bardzo efektywnie, najpierw rozwijając fizyczne, konkretne umiejętności, także walki, a potem podniósł je na nowy poziom poprzez Taiji Quan. Uczynił ruch bardziej oszczędnym, efektywnym.

To też kwestia wieku. Przychodzi moment, gdy regeneracja po określonym wysiłku fizycznym zajmuje więcej czasu niż typowa przerwa między regularnymi ćwiczeniami. Wówczas albo ćwiczymy krócej, albo rzadziej, albo jesteśmy wciąż podmęczeni. Jeśli chcemy zachować częstotliwość ćwiczeń (co jest niezwykle istotne), to po prostu musimy ćwiczyć mniej intensywnie fizycznie, by utrzymać motoryczność ciała wciąż na dobrym poziomie.

KO : Czy realne umiejętności walki mają wpływ na kształt ćwiczonej formy?

Jarek Szymański : Na pewno forma przestanie być pustą sekwencją, układem ruchów, nabierze treści. Opuszczenie barków i łokci nabierze nowego sensu, „zamykanie” krocza również, istotne będzie nie tyle martwe zakorzenienie, ile lekkie (od KO: swobodne) poruszanie. Ogólnie forma stanie się bardziej kompaktowa, mniej widowiskowa. Znaczenie bojowe ruchu możne mieć wiele interpretacji, a koniec końców wykorzystanie i tak będzie opierało się na nabranych indywidualnych przyzwyczajeniach ze sparringu, tuishou.

Trudno tutaj znaleźć wiele praktycznych przykładów, bo niewielu ludzi z Taiji Quan walczy, ale ogólnie rzecz biorąc, na pewno forma czyni się bardziej kompaktowa, człowiek uświadamia sobie, że ma wrażliwe miejsca, że trzeba je chronić. Nie będzie „rozkraczał się”, łokcie będzie trzymał bliżej ciała, miał świadomość konieczności ochrony głowy. Będzie się inaczej poruszać, lżej a pozycje naturalnie będą wyższe.

KO : Czy powinniśmy szukać starych przekazów, czy te „nowe” również mogą przenosić tradycyjne wartości?

Jarek Szymański : Myślę, że nie jest istotne rozróżnianie nowego od starego, istotne jest przekazywanie esencji Taiji Quan, tego co opisałem powyżej. Uczenie się kilku różnych stylów i dziesiątek form nie jest tak efektywne, jak poznanie jednej sztuki dogłębnie. Ćwiczenie nie ruchów, ale poprzez ruchy wysublimowanej mechaniki, opartej na wykorzystaniu grawitacji, bez przeszkód w postaci napięć będących dla rozwijania tej mechaniki przeszkodą. Do tego pchające dłonie — które są przyłożeniem innych sil, oprócz ciążenia, i nauczeniem ciała specyficznej reakcji na nie.


Od KO: I tak… Dla mnie to jeden z lepszych tekstów, jakie tu umieściłem. Jeszcze raz bardzo dziękuję Jarkowi, chociażby za to, że nie zawsze odpowiadał na moje pytania, przedkładając przekazywanie rzeczy ważnych nad zaspokajanie mojej ciekawości. Co było dla mnie odkryciem? Chociażby to: „by utrzymać motoryczność ciała wciąż na dobrym poziomie”. Czyli nie kondycha i warunki fizyczne tylko mo-to-ry-cz-ność. I to: „…mechaniki, opartej na wykorzystaniu grawitacji…”, czyż to nie jest definicja rozluźnienia, która wyczerpuje wszystko, co jest potrzebne do treningu?

Ale chyba najważniejsze jest to, czego Jarek nie powiedział wprost. Więc uwaga! To teraz to moja interpretacja. Nie ma JEDNEJ, STANDARDOWEJ, NAJLEPSZEJ I STAROŻYTNEJ FORMY. Jest mechanika ruchu, więc jeśli zobaczymy, że ktoś ćwiczy inaczej, to zastanówmy się, czy ma w sobie to coś, a odpuśćmy sobie poprawianie ułożenia ręki, bądź co gorsza kolejności ruchów w formie.

KO

Autor niniejszego bloga. Może nie jestem mistrzem, ale piszę o tym co robię i co mnie fascynuje. Jestem fanatykiem spędzania czasu na ćwiczeniach różnych ciekawych systemów treningowych. Ćwiczę Tai Chi, Qi Gong, Chuo Jiao Fanzi, łuk, bicz, rzucanie nożem i Jeśli chcesz ze mną poćwiczyć daj znać...

2 thoughts on “Pięć pytań do – Jarek Szymański

  • 09/12/2020 o 21:21
    Permalink

    Bardzo dobry tekst i właściwie wyjaśnienie sedna wszystkich chińskich systemów nie tylko TC….mechanika ruchu i jeszcze raz mechanika…nie jestem ortodoksem z politechniki, ale taka prawda, że nie o tajemnicze energie ustawienie dłoni palca itd chodzi w CSW….Jeśli masz kontakt z p . Jarkiem fanie byłoby przeczytać 5 pytań cz. 2 :-)…Pozdrawiam i jeszcze raz SUPER materiał….PS 1 polecam też wywiad z w/w w Świecie Nei Jia (ale pewnie czytałeś)…PS 2: przy okazji cz 2 🙂 zapytaj czy może p Jarek zrobi jakieś seminarium staż lub tym podobne w Polsce z takim doświadczeniem na pewno dużo fajnych rzeczy mógłby przekazać pokazać…i opowiedzieć w ojczystym języku :-).

    Odpowiedz
    • 09/12/2020 o 22:19
      Permalink

      Też bym przeczytał vol2. Boję się tylko czy jestem w stanie wymyśleć odpowiednie pytania…

      Odpowiedz

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz

%d bloggers like this: