Pożegnanie z butami…

Niby nic wielkiego. Zużyły mi się buty. Tylko, że ja mam duży problem z kupowaniem obuwia. Danusia wie: na widok sklepu z obuwiem dostaję białej gorączki, duszności, ataków kaszlu i wszystko mnie swędzi. Jednak mus, to mus.

R.I.P – ale spracowały się uczciwie

Moje poprzednie buty przyjechały z Chin. Tak, wiem, wszystkie buty kiedyś tam przyjechały z Chin. Te jednak przyjechały w moim bagażu i kupiłem je osobiście, w specjalnym sklepie, z akcesoriami do Wu Shu.

Sklep sprzedawał różnoraki sprzęt treningowy począwszy od, właśnie, butów, aż po akcesoria do tańca lwa (kupiłem tam przy okazji nunchako dla trzylatka). Poza tym, mieścił się w Foshanie! Nieopodal miejsc, gdzie bywał Ip Man. Któż wie, może gdyby żył, to kupowałby buty właśnie w tym sklepie? Tak więc to były – TE BUTY. Buty, których nie kupił sam Ip Man. Tylko ten fakt dawał mi +10 do kopnięć. Nie przeszkadzało mi specjalnie to, że w tydzień po pierwszym treningu wyleciały mi niektóre oczka na sznurówki (wymiana nie była droga), oraz to, że po kilku następnych jeden z butów nie wytrzymał obciążeń i się podarł (kropelka jednak czyni cuda). Jednak to, że po roku użytkowania na podeszwie nie ma już większości bieżnika, to już, niestety, dyskwalifikacja, bezpośrednia czerwona kartka. Zrobiły się z nich sliki. Jeszcze na obozie, gdzie sala treningowa była wyłożona ostrym dywanem, to się sprawdzało, ale na innej powierzchni – już nie. Nadszedł więc czas na wymianę obuwia…

buty treningowe

Danusia nie ma problemów z kupowaniem butów, ja wprost przeciwnie

Stare buty przeniosły się zatem do swojego raju, gdzie będą zażywać rozkoszy wśród 64 par nieużywanych szpileczek i kozaczków (czyli u mnie pod zsypem). Ja natomiast razem z moją drużyną pierścienia (plecak, portfel, nóż i inne) wyruszyliśmy szukać nowych, które dzielnie zastąpią te zużyte.

Kupowanie butów, to dla mnie mordęga. Nienawidzę tych sklepów, tego zapachu i masy tandety, wśród których muszę znaleźć coś dla siebie.

Nowe buty znalazłem na granicy z Mordorem, czyli w Galerii Handlowej. Cenowo nie odbiegają poziomem od tych kupionych w Chinach, ale mają grubszą i lepszą jakościowo podeszwę, ogólnie są porządniej wykonane. Teraz tylko muszę się do nich przyzwyczaić…

Może więc rację miał detektyw Banaczek, mówiąc: „Jeśli brakuje Ci skarpetek, to nie szukaj ich w Krakowie”.

teraz ich kolej

KO

Autor niniejszego bloga. Może nie jestem mistrzem, ale piszę o tym co robię i co mnie fascynuje. Jestem fanatykiem spędzania czasu na ćwiczeniach różnych ciekawych systemów treningowych. Ćwiczę Tai Chi, Qi Gong, Chuo Jiao Fanzi, łuk, bicz, rzucanie nożem i w zasadzie co się da... Jeśli chcesz ze mną poćwiczyć daj znać...

16 komentarzy do “Pożegnanie z butami…

  • 03/02/2018 o 21:41
    Permalink

    Byłeś w Galerii Mokotów? :)) BTW Banachek tak nie powiedział! W niebie, nie w Krakowie. Za to jest jedno z Białymstokiem :))

    Odpowiedz
    • 03/02/2018 o 21:50
      Permalink

      Dla mnie każda galeria to wrota mordoru… wybudowali mi jedną pod blokiem :(. W GM nigdy nie byłem.

      Tak szczerze to z Banaczka pamiętam tylko dwie rzeczy. po pierwsze ciągle ktoś przekręcał jego nazwisko, po drugie gość był wioślarzem 🙂

      Odpowiedz
  • 03/02/2018 o 22:12
    Permalink

    Tak jak wspomniałem na treningu: sznurówki wypas 🙂
    I proszę już nie szydzić z mojej pastelowo slonecznej bluzy dresowej :P.
    Disco rulez!!! 😉

    Odpowiedz
    • 03/02/2018 o 22:15
      Permalink

      sprawdziłem w jenternecie ponoć zielone sznurówki oznaczają wegetarianina bądź miłośnika maryśki.

      Raz tylko zrobiłem sobie szyderę z Twojej bluzy…

      Odpowiedz
      • 06/02/2018 o 12:46
        Permalink

        Przeszedłeś na dietę niszczycieli warzyw czy zacząłeś wdychać halucynogenne substancje lotne ;)?

        Odpowiedz
        • 06/02/2018 o 12:55
          Permalink

          HSL wdycham codziennie między 7:15 a 7:55 jadąc metrem. Substancji lotnych tam co niemiara. A wegetatywny to byłem ostatnio przez tydzień. (BTW Bardzo źle zniosłem powrót do normalnej diety, ale już się wszystko uspokoiło) Mam więc chyba prawo noszenia zielonych sznurówek?

          Odpowiedz
          • 06/02/2018 o 14:27
            Permalink

            Masz prawo 😛 ale przede wszystkim dlatego, że dają po oczach niczym mini – spódniczki Mariolek na dyskotekach w latach 90 😀 . Za to pokochałem je od pierwszego spojrzenia ;). Muszę podpytać Jiuzhizi czy przypadkiem taki kolor nie jest również elementem pojawiającym się wśród Koreanek od K-popu co zdecydowanie podniosło by prestiż tych butów :)….

            Odpowiedz
              • 07/02/2018 o 12:30
                Permalink

                Ale mi pojechał… a ja chciałem tylko ocieplić swój wizerunek.

                BTW tam oprócz zielonych trampków pojawia się zielony bejsbol

                Odpowiedz
                  • 07/02/2018 o 23:21
                    Permalink

                    Oki… ale Koreankę będę trzymał u Ciebie w domu. Ja mam miejsce tylko na trampki i kij.

                    Odpowiedz
  • 04/02/2018 o 05:54
    Permalink

    Fajne sznurówki rozbudziły mnie na dobre. Pewnie będę miała udany dzień. A mimo wszystko robisz milowe postępy udało ci się w jeden dzień kupić buty myślę że to zasługa tych sznurówek

    Odpowiedz
    • 04/02/2018 o 13:16
      Permalink

      Pracuje nad sobą… ale lekko nie było.

      Odpowiedz
  • 04/02/2018 o 08:40
    Permalink

    Masz u mnie plusa, Krzysiu. Jestem vege i piję herbatkę „Marysieńka”. Kupię sobie takie sznurowadła. 🙂

    Odpowiedz

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz

%d bloggers like this: