Pływające kolano

Spis treści
  1. Pływające kolano

…to przekleństwo Tai Chi. To zjawisko, które z fajnej praktyki mającej utrzymać nas „na chodzie”, tworzy potworka niszczącego nam kolana.

Ladne-kolana-300x200
dla niespecjalistów… tak wyglądają kolana

Kiedy słyszycie, że Tai Chi jest zdrowe na wszystko i bezkrytycznie można te ćwiczenia stosować dla osób starszych, chorych i kobiet w ciąży, powinno się Wam włączyć ostrzegawcze światełko w kolorze czerwonym. Dlaczego? Bo to niestety nieprawda. Różnej maści instruktorzy, którym zależy tylko i wyłącznie na zapełnieniu sal, piszą takie różne bzdury. A co gorsze można spotkać nawet lekarzy, którzy bezkrytycznie wysyłają swoich podopiecznych na trening, pomimo że ten może im tylko zaszkodzić.

A jaka jest prawda? Ano taka, że źle ćwiczone Tai Chi, bez odpowiedniej korekty, jest szkodliwe. W pierwszym rzędzie rozwala kolana.

Tak w ramach wspomnień. Kiedy rozpoczynałem swoją praktykę ćwiczyłem u „nauczycieli”, z których niektórzy mieli tylko rok praktyki. To zaowocowało tym, że po każdym treningu (a ćwiczyłem 4-5 razy w tygodniu) przyjeżdżałem do domu i kładłem się odpocząć. Jeśli chciałem wstać, to tylko na czworakach… to wszystko z bólu pleców. Kiedy zgłosiłem się do jednego z bardziej zaawansowanych nauczycieli tamtej organizacji – ten popatrzył na mnie i powiedział – „No cóż, widocznie tak musi być”. Teraz wiem, że wszystkiemu winne było zbytnie pochylenie, ale ów „zaawansowany” praktyk nie był w stanie mi tego skorygować. Aż strach pomyśleć co by było, gdybym się uparł i nadal ćwiczył w takim towarzystwie (najgorsze jest to, że ów praktyk „uczył” jeszcze przez wiele lat)…

Ale wróćmy do pływającego kolana. Teoria mówi, że kolano powinno znajdować się nadPływające kolano stopą. Są dwie różne szkoły tłumaczenia tego stwierdzenia. Jedna mówi o tym, że kolano musi znajdować się nad kośćmi łydki, a druga że nieco bardziej do przodu, nad punktem Yong Quan, ale nie przekraczającym linii palców. Nie będę tu rozkminiał, który lepszy. Różnie to bywa.

O pływającym kolanie mowa jest wtedy, kiedy rzut kolana nie znajduje się na linii środkowej stopy, nad jednym z wymienionych powyżej punktów (w zależności od przekazu). Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że w czasie ruchu na zewnątrz (np. przy łapaniu wróbla za ogon w lewo), za sprawą nierozluźnienia w biodrach, zbyt dużo energii ruchu przekazujemy na kolano, które odchyla się na zewnątrz. Automatycznie ciężar ciała przenosi się na zewnętrzną stronę stopy i kolano jest przeciążone. Podobnie dzieje się w czasie wszelkich technik, które wykonujemy na jednej nodze, bądź tam, gdzie obracamy obciążoną stopę.

Co jest takiego groźnego w pływającym kolanie? Otóż kolano jest stawem bardzo skomplikowanym, ale bardzo wąsko wyspecjalizowanym. Potrafi pracować tylko w jednej płaszczyźnie. Jak się zgina kolano – wszyscy wiedzą.

Pływające kolano

images
nikomu nie życzę

Za sprawą dużych obciążeń, które kolano musi znosić (ten ruchomy element naszej konstrukcji jest dociążony całą naszą masą i to najczęściej w sytuacjach dynamicznych – marsz, bieganie lub wchodzenie po schodach) i w związku z tym jest stawem wyjątkowo silnym, ale pod warunkiem, że zapewnimy mu pracę we właściwej płaszczyźnie, a więc tylko tej anatomicznej płaszczyźnie zgięcia. Kiedy odsuniemy kolano od pionu, wtedy cała siła wygenerowana przez masę ciała wychodzi nam bokiem kolana. Dosłownie oraz w przenośni. A że Tai Chi ćwiczymy powoli, to obciążenia działające na kolana są większe, bo dłużej przebywamy w niższych pozycjach. To taki paradoks. Dynamiczne sztuki walki są tu, o dziwo, bardziej bezpieczne, ćwicząc je – krócej przebywamy w złych pozycjach.

Czy jest jakieś wyjście z sytuacji? Jest. Po pierwsze zwracać uwagę na ustawienie kolana, po drugie: ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć. Niektóre ćwiczenia pozwalają pracować nad siłą ściskającą kolana do środka, co utrzymuje kolano w miejscu. Po trzecie dokładnie się zakorzeniać… Kiedy wszystkie palce stopy (a szczególnie duży palec) są porządnie dociśnięte do podłoża, kolano ma niewielkie możliwości odchylenia się na zewnątrz.

blog_jh_4598126_6910287_sz_rolki
cóż… wrotki, to trochę nie moje klimaty, ale zależy kto co lubi

A przede wszystkim praktykować świadomie i nie dać się nabrać na teksty, że to dla każdego, w każdym wieku i że bez wysiłku efekty same przyjdą…

O i tyle. Życzę sobie (no dobra, i wam też), żebyście mogli się cieszyć praktyką do lat późnych, i nie tylko praktyką, ale i zwykłym komfortem życia.

Ps. już niedługo specjalny zestaw ćwiczeń dla kolan.

8 Replies to “Pływające kolano”

  1. Ponoć w Hamburgu jest klinika gdzie robią jak nowe i nie przesadnie drogo. A w ogóle, to najlepiej ważyć 55kg i większość kung-fu nie będzie szkodzić 😉

    1. taaa… wiązadła kolanowe rekonstruują z włókien węglowych. Ale piłkarze jeżdżą do Włoch, do kliniki Villa Stuart, tam ich naprawiają ale niestety tanie to nie jest. Może Hamburg lepszy? Któż wie,

      55kg? tyle to ja w podstawówce ważyłem…

      1. Piłkarze wydają 1/4 tej kwoty na żel do włosów, więc po prostu głupio brać mniej, bo sobie pomyślą, że jakieś jaja, czy co. W kolejce do ortopedy na Skrze usłyszałem od starszego tenisisty, którego niemiecki kolega zrobił sobie rekonstrukcję i parę miesięcy potem grał w zawodach i wygrywał. Chyba 5 tyś euro to kosztowało razem z pobytem w szpitalu. Kolano jest proste. Biodro – o!- to jest skomplikowana sprawa 😉

  2. Piszesz tutaj tylko o problemie kolan „wychodzących” na zewnątrz, a co z kolanami „wpadającymi” do środka? Wydaje mi się, że w grupach początkujących jest to większe i bardziej powszechne zagrożenie.

    1. Pływające kolano to zjawisko poruszania się stawu kolanowego w obie strony. I na pewno może zniszczyć staw kolanowy…

      1. Jak się do tego mają „ćwiczenia pozwalające pracować nad siłą ściskającą kolana do środka” o których wspominasz powyżej?

        1. dużo by pisać… po pierwsze lekkie napięcie mięśni chroni stawy, a jak dołączysz to tego stabilizujące dociśnięcie małego palca stopy z jednej, i kolana z drugiej to masz receptę na stabilność nogi

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz