Nie przepadam za tą miejscówką, ale traktuję ją jako rezerwową. Dziś, tak wyszło, że musiałem z niej skorzystać. W parku, gdzie zazwyczaj ćwiczę, sobotnie wieczory to już impreza na sztery fajery. Dużo ludzi, sporo oktanów i wszystkiego innego, co jest z tym związane. Poszedłem więc pod most. Przedmoście to długa, pozbawiona roślinności przestrzeń z wyrastającymi, co jakiś czas, podporami. Wielkimi i monumentalnymymi — pokrytymi w swoich dolnych częściach graffiti.

Jak już wspomniałem, średnio się tam czuję. Nie słychać ptaków, tylko szum samochodów przejeżdżających kilkadziesiąt metrów nad moją głową. Szum szybko znika, przestaje go słyszeć, jak tylko zaczynam ćwiczyć. Raczej nie spotykam tu ludzi, pomimo że, przez środek biegnie ścieżka na brzeg rzeki, pewnie więcej tu wędkarzy niż spacerowiczów.

To nie wszystkie niedogodności, bezpośrednio pod przęsłami mostu jest luźny piach… kiedy pada, robi się błoto, gdy jest za sucho — pyli. Trawa w prześwitach jest bardzo nierówna. Nie wszystko da się ćwiczyć.

Może byłoby to ładne miejsce, żeby powstały tu tory łucznicze.

A tymczasem Młody podsyła mi takie fotki z wyjazdu… Nic to… jutro 6:30 wsiadam do pociągu i jadę.

1





Dziękuję, że rozważasz wsparcie mojego projektu — to już naprawdę dużo.
Zbieram fundusze na wyjazd treningowy do moich azjatyckich Nauczycieli. To nie jest wycieczka, tylko realna praca — chcę studiować Tai Chi i pchające ręce u źródła, tam gdzie te metody są wciąż żywe i przekazywane bezpośrednio w czystej formie.
Najważniejsze jest jednak to, co dzieje się później.
Zdobyta w ten sposób wiedza nie zostaje „dla mnie”. Wraca razem ze mną — na treningi, warsztaty i spotkania. Dzielę się nią z uczniami, sprawdzamy ją w praktyce, upraszczamy, czasem rozbieramy na części pierwsze. Dzięki temu wszyscy idziemy krok dalej.
Od lat składam tę wiedzę z fragmentów — z treningów, rozmów i własnych doświadczeń. Taki wyjazd to szansa, żeby poukładać to w spójną całość i przekazywać ją dalej w bardziej świadomy sposób. Jeśli zdecydujesz się dorzucić choćby drobną kwotę — naprawdę, nawet symboliczną — pomagasz nie tylko mnie, ale całej grupie osób, które z tej wiedzy będą korzystać.
Dotychczasowe realizacje:
- 2017 – Guangzou – Chiny
- 2018 – Tajwan
- 2019 – Guangfu – Chiny (pierwsze spotkanie z mistrzem Zhai Wei Chuanem)
- 2024 – Guangfu – Chiny
- 2026 – Quzhou – Chiny (przyjęcie w poczet osobistych uczniów mistrza Zhai Wei Chuana)
- 2026 – Miri – Malezja Borneo – (rozpoczęcie nauki u mistrza Anthonego Yapa)
Plany
- 2028 – Chiny i Borneo – (kontynuacja nauki u mistrzów Zhai Wei Chuana i Anthonego Yapa)
Każda wpłata, nawet ta najmniejsza, ma dla mnie niebagatelne znaczenie. I za każdą jestem szczerze wdzięczny.
Dzięki 🙏





Przyjmiesz tytuł Biskupa Polskiego Tai Chi? 😉 BTW, KO jedzie jutro do Bośni (i Hercegowiny) czy to jakaś wieś w Polsce??
Konrad zabrał rodzinę, terenówkę i pomyka bośniackimi bezdrożami. Ja w tym roku na bogato – Chłapowo. Na wczasy z Tai Chi jadę, Danusia będzie odsypiała w ogrodzie…