Obcy w parku

Od pewnego czasu, w moim parku, pojawia się obcy. I nie, nie jest to kosmita z Alderaanu . Ten gość jest zielony, a wszyscy, którzy oglądali „Gwiezdne Wojny” wiedzą, że mieszkańcy tego układu byli podobni do ludzi. Jak pisałem gość jest zielony, niewielki i skrzydlaty. Jest po prostu papugą. Pierwszy raz zauważyłem ją dwa tygodnie temu, ale panie, które ćwiczą nieopodal mnie twierdzą, że ona lata już od dwóch miesięcy. Wierzę im, bo są lepiej zorientowane w życiu parku. Znają większość psów po imieniu, dokarmiają wrony i kulawego gołębia.

Chwilę pogrzebałem w necie i okazało się, że w parku zagnieździła się Aleksandretta (ksywa Obroźna), średniej wielkości zielona papuga. Skonsultowałem to z jedynym znajomym mi ptakolubem. KrzyśT, to obecnie specjalista od skrzydlatego warszawskiego półświatka, a niegdyś legenda polskiego środowiska chińskich sztuk walk. Obecnie niewiele śladów po tych czasach możecie znaleźć w necie. Wszystkie te fora, na których odbywały się pasjonujące dyskusje (a czasami nawet pyskówki), odpłynęły już w niebyt. Nawet trochę odetchnąłem… jak sobie przypomnę, jakie rzeczy byłem w stanie wtedy wypisywać, to mi się robi czerwono i gorąco na duszy.

Aleksandretta… ładne toto

Ale wracając do papugi. Aleksandretty w Polsce już się pojawiły… na południowym zachodzie Polski pojawiają się pierwsze sztuki dzikiej populacji szalejącej na południu Europy. Wedle internetów, w okolicach Nysy obserwuje się niewielkie stada tych nierobów oraz znaleziono ślady po gniazdowaniu. Cóż, zimy robią się coraz cieplejsze, a i ten ptak ma chłody gdzieś. Przystosował się do mrozów lepiej niż Danusia do oglądania meczów Legii.

Cieszyć się z tego czy nie? No, mam mieszane uczucia, bo z jednej strony ładnie jak takie zielone kata, ale piszą że to gatunek bardzo agresywny do innego ptactwa. Piszą też, że hałasują i że niszczą dziobami infrastrukturę parków. „Moja” Aleksandretta jest jedna więc siedzi cicho. A za syf w parku odpowiedzialne są wrony, które metodycznie opróżniają wszystkie kosze na śmieci, ułatwiając pracę zbieraczom puszek. Ten ptak to samiczka (sprawdziłem… w necie oczywiście, nie u papugi) i jest mała szansa, że obserwowana przeze mnie populacja się rozrośnie. Choć ostatnio widziałem papugę na jednej gałęzi z małym dzięciołem w czerwonym bereciku. Może skubana szuka towarzystwa? Musi jej być nieznośnie samotnie.

YouTube player

Ale z drugiej strony, jeśli zmienia się klimat to i ptactwo się zmieni, prędzej czy później. Będę obserwował i zdam relację. Na razie mrozów nie ma więc w parku mam jak na Seszelach nie przymierzając. Zauważyłem, że ptak przylatuje raczej rano, tak przed 9:00 – później jej się pewnie nie chce. Siada na ziemi w miarę blisko ludzi, łazi po trawie i skubie resztki zieleniny. Co ciekawe, nie widuję jej kiedy ćwiczę formy, ale kiedy ćwiczymy z kumplem pchające dłonie jest za każdym razem. I mam wrażenie, że nas obserwuje.


1

przyjęcie na osobistego ucznia mistrza Zhai Wei Chuana
korekty mistrza Zhai Shi Zonga
nauka u mistrza Hong Zi Tiena
pchające ręce z mistrzem Yang Jwing Mingiem

Japończycy mieli takie ptasiopodobne demony (Yōkai), które nazywali Tengu. Ich protoplastami były chińskie demoniczne latające psy lub groźniejsza wersja ptaka Garuda. Naukowcy nie mogą się dogadać. Tengu, oprócz tego, że sprowadzały uczciwe białogłowy na manowce, znały się na szermierce. Pewnego dnia młody samuraj imieniem Ushiwaka spotkał tengu okolicznej góry, którego nazywano Sōjōbō. Demon nauczył chłopaka sztuki miecza czyniąc go niepokonanym. Innym razem demony porwały chłopca i po trzech latach szkolenia obdarowały go magicznym łukiem, który nigdy nie chybiał celu.

tengu jako nagrobek, demon pochodzący od ptaka, ale z czasem dziób ewoluował w długi nos. Niczym u Pinokia

Kto wie, kto wie… może to dla mnie jakaś szansa…?

Ps. Słowianie nie gęsi i swoje demony skrzydlate też mają. Otóż pierwotnie strzygi miały skrzydła i dodatkowo latawce pojawiały się pod ptasią postacią. Ani jedne, ani drugie nie zajmowały się jednak uczeniem sztuk walk… szkoda.

nasz swojski latawiec

3 komentarze do “Obcy w parku”

  1. Global bojling :))
    Może któregoś dnia Aleksandretta usiądzie KO na dłoni, a un -używając swojego niesamowitego tingjinu- uniemożliwi jej odlot tworząc nową legendę taiji? BTW, nie rozumiem tych japońskich demonów. Po kiego uczyli gościa 3 lata skoro na końcu dali mu łuk, który nigdy nie chybia? Już lepiej niech zostaną przy uwodzeniu ;]]

    Odpowiedz

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz