Strzelający z bicza…

Spis treści
  1. dziadowski bicz

Któż nie słyszał o tym, że bycie blogerem ma swoje dobre strony? Ja słyszałem i tak naprawdę, to na słyszeniu się skończyło. Do tej pory…

Ale zacząć muszę od początku. Niedawno byłem na seminarium prowadzonym przez Andrzeja „Koonia” Jasztala. Tematem spotkania było posługiwanie się dziadowskim biczem, żeby się nie rozpisywać zapraszam do relacji na ten temat.

Budowa własnego bicza szła mi kiepsko. Teoria niby prosta, ale praktyka szła swoją drogą. Bicz rozpadał się po kilku próbach użycia. Martwiło mnie to, bo umiejętność budowania prostych broni, to taki mój konik. Prawdę mówiąc, to bardziej się tym jaram niż samym użytkowaniem.

bicz w swoim naturalnym środowisku

I tak, po krótkim wstępie, przejdźmy do historii właściwej. Otóż jakiś czas temu dostaję wiadomość od Andrzeja. „Czytałem Twój wpis. Jest OK. Przykro mi, że nie umiesz zbudować bicza, choć to przecież żadna filozofia. Podeślę Ci jeden z moich na wzór. Może tym razem się uda…” No coś w tym stylu.

Dostanę BICZ OD „KOONIA”!!! Qrcze toż to jak dostać zabłoconą koszulkę meczową Malarza. Dostanę profesjonalny sprzęt! Dopracowany! Efekt wielu lat prób, błędów i przemyśleń! Będę mógł spokojnie rozszyfrować większość tajemnic konstrukcyjnych. Radość… wielka radość z bycia docenionym blogerem. Pozostało mi (nie)cierpliwie czekać na awizo w skrzynce.

Doczekałem się. W odebranej na poczcie paczuszce znalazłem bicz, kilka crackerów (niewielkich skręconych sznureczków, które umieszcza się na końcu bicza – są wymienne) i płytę DVD z dedykacją :). Zaiste hojne to dary.

Bicz wypróbowałem jeszcze tego samego dnia w lesie. Widać, że co wykonanie, to wykonanie. O ile mój autorski egzemplarz jest, niczym nasza służba zdrowia, daleki od ideału, to teraz trzymałem w ręku coś, co dawało mi pewność, że się nie rozpadnie przy machaniu. Ta pewność przeniosła się na rezultaty. Nowym sprzętem już po bardzo krótkim czasie udawało mi się uzyskać charakterystyczny trzask (crack, strzał) oznajmiający przekroczenie bariery dźwięku przez końcówkę bicza. Mój wygląda jak powiązane sznurkiem resztki z remontu obory, a ten Andrzejowy jest mały i elegancki.

dziadowski bicz

Dlaczego „firmowym” biczem udało mi się więcej niż moją popierdółką? Słowem kluczem jest tu pewność siebie. Tak, trzymając w ręku sprzęt, używaniem którego nie byłem zestresowany, mogłem skupić się na technice. O samym strzelaniu napiszę następnym razem.

i w rękach autora…

Wpływ pewności siebie na jakieś ćwiczenie nie ogranicza się tylko do strzelania z bicza. Ćwicząc formy Tai Chi lub czegokolwiek innego – jeśli jesteśmy pewni tego, co robimy, to robimy to lepiej, dużo lepiej.

W jaki sposób osiągnąć pewność siebie? Ćwiczyć, to jedyna droga. Kiedy nie musimy się zastanawiać co będzie za chwilę, ani jak ruszyć ręką czy przestawić nogę – to jest lepiej.

Pewność siebie musi być mocno podparta umiejętnościami, bo bez nich przestaje być pewnością siebie, a zaczyna być zadufaniem. Czy w takim razie bicz dał mi więcej umiejętności? To nie jest Ligue of Legends – sprzęt nie dodaje +10 do umiejętności. On mi dał pewność, że mogę machnąć mocniej, a te pół kilo żelastwa nie pofrunie w siną dal. On mi po prostu daje podstawy do nauki i szybko przychodzące efekty. Przede wszystkim dał mi pewność, że problem leży po stronie mojej techniki, a nie sprzętu. Wystarczy więc poprawić technikę i już działa.

Czy początkujący może mieć pewność siebie? Tak. Wystarczy jeśli ufa w umiejętności i wiedzę swojego ticzera. Tak jak ja uwierzyłem w możliwości nowego bicza. Taka pewność siebie to wiara (bądź jeszcze lepiej – wiedza) w to, że ta droga gdzieś tam prowadzi i jest to cel, który damy radę osiągnąć (mojego bicza się bałem i nic nie wychodziło, teraz postępy widzę przy każdym podejściu).

Takiej pewności siebie każdemu życzę…

7 Replies to “Strzelający z bicza…”

  1. Fajnie! Czy czuby biczarstwa puszczają swoje baty przez chrono by dokładnie wiedzieć ile machów robią im te końcówki? ;)) BTW z całym szacunkiem, ale drzewka i kwiatki, to nie jest naturalne środowisko dla bata.

    ;]

    1. No ejjj…. Ty też się ze mnie wyśmiewasz. Poczekaj, dam Ci postrzelać to też Ci się spodoba.

      A jeśli skojarzenia to dlaczego nie takie…

      albo to

      🙂 dla niewtajemniczonych Dominik Furman były Legionista

      1. Dopóty dopóki nie zaczniesz kupować olejków do konserwacji bata za 89eur, to się nie wyśmiewam. Co do skojarzeń, to ja wolę Czamki od pilkarzy (teraz się wyśmiewam;)

        1. Zasada jest takz że materaiły nie mogą być droższe niż 5 PLN. i nie ma co w nim konserwować.

          A propos Czamek to ponoć zamiast bicza używają tam wysuszonego byczego penisa… tak czytałem.

            1. z Młodym robiliśmy takie środki do konserwacji skóry i drewna… to proste i tanie

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz