Moda

size-customized-silk-taiji-skirt-clothes-martial-arts-dress-tai-chi-clothing-free-shipping-319342
ładne ciuszki

Podobno najwięcej można zarobić, pisząc bloga o modzie. Tak i ja postanowiłem.

Jak doszedłem do kwestii mody? Nie żebym był jej jakąś szczególną ikoną, ale ostatnio zdarzyło mi się zapomnieć treningowych spodni.  Ćwiczyłem więc w jeansach, co uświadomiło mi, które techniki można w codziennym ubraniu wykonać, a z którymi jest ciężko. Tak sobie pomyślałem, że warto się nad tym tematem nieco pochylić. W końcu, jeśli to, co ćwiczymy, ma być umiejętnością praktyczna, to nie może być tak, że jesteśmy uzależnieni od ubrania.

moda treningowa

Kiedyś jeden z nauczycieli, u którego akurat ćwiczyłem, bardzo mocno akcentował to ćwiczenie w codziennych ciuchach — jego uczniowie wzięli sobie to do serca i ćwiczyli w sandałkach, bo to akurat lato było. Inny dopuszczał dowolne stroje treningowe pod warunkiem, że były one kupione u niego, jeszcze inny tak mocno akcentował by ubrania były „no name”, że jego uczniowie przetrząsali sekendhendy w poszukiwaniu odjechanych koszulek. To wszystko nie miało wpływu na jakość nauczania w tych szkołach. Ot, taki koloryt lokalny.

2014-New-Fashion-Taiji-Clothes-Tradional-font-b-Martial-b-font-font-b-Arts-b-font
jednym z elementów biznesu pod hasłem Tai Chi są kolorowe treningowe piżamki

Nie ja pierwszy zastanawiam się nad ciuchami. W każdym poradniku dotyczącym treningu jest napisane, że ubiór ma być luźny, przewiewny, niekrępujący w pasie i z naturalnych tkanin. Ta naturalność tkanin powoduje że ciało nie jest spocone, a przy spoceniu łatwo o przeziębienie. I jeszcze że naturalne tkaniny się nie elektryzują — w odróżnieniu od sztucznych. A naelektryzowane podobno zakłócają przepływ Qi. Nie znam się na tym, nie odczuwam Qi na tak subtelnym poziomie (jeśli w ogóle cokolwiek odczuwam). Jest jednak tu i bardziej prozaiczny powód — te naelektryzowane tkaniny kleją się do ciała, a jeśli są mokre, to znów łatwo o wychłodzenie skóry. To nie jest komfortowe i na pewno przeszkadza osiągnąć totalny relaks w czasie ćwiczenia formy. Na przykładzie dzisiejszego treningu: Na dworze było +2, a u mnie, poza spodniami, cały ubiór to nie były tkaniny w pełni naturalne.

w co się ubrać?

Przy takiej pogodzie świetnie sprawdza się bielizna termoaktywna, czyli taka, która odprowadza pot od skóry i trzyma go na zewnątrz. Skóra jest sucha, a więc nie jest nam zimno. Sprawdza się lepiej niż tkaniny naturalne — ani specjalnie przewiewne, ani luźne. Można to kupić od 30 PLN z wojskowego demobilu do kilkuset PLN w gaoji sklepach dla biznesmenów. Więc może zamiast ślepego trzymania się książkowych zaleceń, po prostu wykazywać zdrowy rozsądek?

Wracając jednak do wątku. Ubranie nas determinuje. Spodnie nie pozwalają na niższy przysiad, a kilt rozprasza współćwiczących przy kopnięciach. Buty są sztywne. Marynarki nas krępują. Więc przebieramy się do treningu. W rezultacie bardzo często przywiązujemy się do ubrania i w innych ciuchach ciężko jest nam ćwiczyć. Krótkie doświadczenie? Zróbcie kawałeczek formy w tym, co akurat macie na sobie. Jeśli jest to koszulka nocna, to proszę o filmiki na priv (to żart oczywiście). I co? Prawda, że jest inaczej? Kiedyś na Pola Mokotowskie przyszła moja znajoma ćwicząca Tai Chi. Długo mawiałem ją do treningu. Początkowo nie chciała, bo… nie miała odpowiedniego stroju.

– To tylko pchające dłonie, nie musimy się przebierać.
– Ale w sukience jakoś nie tak…

I faktycznie było nie tak. Nie szło jej. O czym to świadczy? O tym, że część naszej wiedzy uzależniona jest od sztafażu ubrania i okoliczności, np. tylko na sali możemy robić dobrze formę i to często tylko na jednej jedynej. I nie chodzi tu o szczęśliwe ubranie (sam mam egzaminacyjną koszulkę, w której przez kilkanaście lat zdawałem wszelkie egzaminy w YMAA). W rezultacie to, co nas miało nie krępować — mocno nas ogranicza. Więc wniosek z tego jest taki, że ubrania nie powinny nas ograniczać. Tai Chi przyciąga jednak specyficzny naród. Niektórzy wpadli na genialny pomysł, by pozbyć się ubrań zupełnie. Powstało więc (oczywiście w dekadenckiej Ameryce) coś, co się nazywa Nude Tai Chi.

nude Tai Chi

Nude Tai Chi
okładka kasety Nude Tai Chi

To oczywiście ściema. Kiedyś kolega przyniósł mi tę kasetę (obejrzeliśmy — popcorn, piwo i te rzeczy) i jedyne co mogę powiedzieć o Tai Chi tej pani, to tylko tyle, że mógłbym jej poprawić pozycje… i gdyby nie była tak silikonowa, to pokazać kilka nowych. Dalej z tej serii wyszło jeszcze „Nude Joga”, ale ja czekam na „Nude spawanie migomatem w osłonie argonu”. Oczywiście to przegięcie w amerykańskim stylu, mające na celu obejście przepisów dotyczących sprzedawania treści erotycznych. Odsyłam do Googli, jeśli kogoś to zaciekawiło. Nieco później widziałem jednak film pewnego pana, który doszedł do wniosku, że ubranie nie pozwala mu przekazywać wiedzy o Qi Gongu i w związku z tym paradował po scenie, jak go Pan Bóg stworzył, a swe nauki przekazywał przy pomocy równie gołej asystentki, i wszystko bardzo na poważnie.

Ciekawe, ile w tym było idei, a ile ekshibicjonizmu? Pan się tłumaczył, że ubranie nie pozwala mu przekazać dokładnie ruchu ciała. Długo mnie to dziwiło, ale potem przestało, kiedy mój znajomy instruktor spotkał się z prośbą swoich uczniów, aby na treningi przychodził w legginsach, bo te szarawary nie pozwalają dobrze zapoznać się z ruchem.

Spuśćmy już zasłonę milczenia nad wynaturzeniem. Przejdźmy dalej do ubioru. A więc przywiązujemy się do scenografii i kostiumów. Pomagają nam one wejść w rolę. Może więc pójść na całość i ćwiczyć w tym, co mamy na sobie, co nosimy w codziennym życiu? No byłoby to optymalne, wszak ma być to sztuka walki gotowa do zastosowania zawsze i wszędzie, ale czy tak się da? Ja na szczęście jestem informatykiem i dress code mojej profesji obejmuje sportowe obuwie, T-shirt, polarek (nieśmiertelny model „bezdomny na zasiłku”).

wygodne ubranie

Mogę sobie zatem pozwolić — musiałbym tylko spodnie nieco poszerzyć, ale tu już Danusia by zaingerowała, bo nie lubi szerokich spodni. Wszak muszę być zawsze gotów… Jeszcze tylko metalowe czubki w butach i mojka na gumce w rękawie. Tylko że to chyba nie tędy droga — staniemy się dresiarzami.

Nie wszyscy mają takie problemy — popatrzcie na te fotki poniżej.

mistrz Ip Tai Tak
ten po lewej, w pantoflach
a tu przykład ćwiczenia w oficerkach

To stare zdjęcia mistrzów. Popatrzcie na ich buty, ubrania. Oni nie potrzebują specjalnego obuwia i firmowych koszulek. To wygląda na ich ciuchy codzienne. A nawet — w przypadku tego drugiego zdjęcia — buty wyglądają dziwnie… wysoka cholewa, obcas. Może oni nie mieli problemu z niszczeniem podłóg na salach treningowych? Dość długo ćwiczyłem we współczesnych butach sportowych, ale przestawiam się na te o płaskiej podeszwie. Zaczynam doceniać brak tego niby naturalnego wygięcia podeszwy i jest taniej. Świat się zmienia…

3 myśli na temat “Moda

  • 22/01/2020 o 07:35
    Permalink

    Jako tłumaczka też nie mam z tym problemu. Jedną część życia spędzam w luźnym stroju przed kompem, drugą w luźnym stroju na zajęciach. Sukienki wiszą w szafie nietknięte. Ale zdarzyło mi się zapomnieć butów do ćwiczenia i prowadzić zajęcia w botkach na obcasie (było za zimno na boso). Też można.

    Odpowiedz
  • 01/02/2020 o 22:28
    Permalink

    trenuję w tym w czym aktualnie jestem, stad sporo filmów w słuzbowym gangu bo akurat miełem przerwę , lub w gumowych laczkach ogrodowych ( Seba ich przezyć nie moze 😉 )

    Odpowiedz

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz

%d bloggers like this: