Mistrz Robert

Spis treści
  1. Robert Wąs

Dziś na Fesjzbóku zauważyłem. Nie znam jeszcze szczegółów, ale zdjęcia mówią same za siebie. Mistrz Yang Jwing Ming uznał Roberta Wąsa za samodzielnego mistrza i uhonorował go odpowiednim dyplomem. Niby mój dyplom (asystenta instruktora) podobnego rozmiaru i też z podpisem mistrza – ale przecież porównywać ich nie można. O qrcze, a ja jednak porównałem – mam nadzieję, że 200 przysiadów wystarczy, żeby zmazać to fopa. 🙂

Robert Wąs
fotka z Facebooka. Od lewej: Victor Marques (YMAA Francja), Mistrz Pedro Rodrigues (YMAA Portugalia – widzę, że też otrzymał tytuł), Mistrz Yang Jwing-Ming, Mistrz Robert Wąs (YMAA Polska), Nicholas C. Yang (YMAA USA)

Robert jest najlepszym przykładem na to, że jeśli robisz coś konsekwentnie, to osiągasz efekty – mnie takiej konsekwencji brakuje. Bo w zasadzie co stało na przeszkodzie? Mogłem zacząć tak jak on (a nawet wcześniej bom starszy) i pracować tyle co on i by było…

To już drugi mistrzowski tytuł Roberta, pierwszy (2014) dotyczył Shaolinu (tu możecie o tym przeczytać). Mistrz powiedział wtedy, że tytuł oznacza, iż wszystko co miał Robertowi przekazać przekazał i teraz od niego zależy co on z tym dalej zrobi. Sprzedał mu ostatniego kopa w tyłek (toć mistrza nie wypada już po zadku kopać), dał dyplom i po ceremonii. Niczym w pietrzakowskim klapa-rąsia-buźka-goździk.

Ja się cieszę, bo wiele razy od Roberta pobierałem nauki, tego się wypierać nie mam zamiaru i mam nadzieję, że on też nie. Wszak to on, mistrz Robert wraz z mistrzem Pedrem przyklepali moje paski z YMAAowskiego Tai Chi. Więc może też stwierdzili, że to co mieli mi przekazać na ten poziom, to przekazali – a co ja z tym zrobię? Hmm… mam nadzieję, że tego nie zmarnuję.

Serdecznie gratuluję mistrzowi Robertowi (osobiście zrobię to przy okazji –  taka na pewno się jeszcze wydarzy) i życzę mu z całego serca rozwoju, wielu uczniów pojętnych oraz dalszych wyzwań … bo nie ma nic gorszego jak świadomość, że nie ma już nic do osiągnięcia.

Za stroną YMAA Polska krótka notka o mistrzu. Trochę suchy ten życiorys – ale nie wymyślony, jak u niektórych, tylko wytrenowany:

Robert Wąs

Robert Wąs

Rocznik 1969. Trening sztuk walki rozpoczął w wieku 12 lat od Judo. W wieku 16 lat trenował Taekwondo. W tym samym czasie zainteresował się Kung Fu i Taiji. Po kilku latach treningu pod okiem instr. Andrzeja Braksala uzyskał stopień instruktorski i dalej kontynuował swój trening. W 1989 r dzięki pomocy instr. Tadeusza Gackiego przystępuje oficjalnie do YMAA. Od tej pory nieprzerwanie szkoli się w kraju i zagranicą pod okiem dr Yang Jwing-Minga i innych nauczycieli sztuk walki, między innymi mistrza Li Mao-Ching, Liang Shou-You. Prowadzi oddział YMAA w Krakowie.

W 1996 uzyskał stopień Asystenta Instr. YMAA, w 2004 Instruktora YMAA, w 2014 tytuł mistrza Shaolin Kung Fu w YMAA. Od 1999 r. pełni funkcję Prezydenta Wschodnioeuropejskiej Kwatery Głównej YMAA. Prowadzi szkolenia w zakresie Kung Fu, Taiji, Qin Na i Qigong w wielu krajach, m.in. we Włoszech, Holandii, Węgrzech, Francji, Portugalii, Irlandii, Anglii, Iranie, Południowej Afryce i USA. Triatlonista, ukończone dystanse: 1/8 IM, 1/4 IM, olimpijski, 1/2 IM.

7 myśli na temat “Mistrz Robert

  • 29/08/2017 o 20:38
    Permalink

    Mistrz Robert brzmi rzeczywiście bardzo taichish 😉 Mam nadzieję, że na „Shaolinie” tytułują go Sifu Wąs 😉

    Odpowiedz
  • 04/09/2017 o 21:07
    Permalink

    No tak. Jiuzhizi, jakby uśmiechnięty spod wąsa, ma okazję po raz kolejny posłużyć się swojsko i nieco osobiście interpretowanym określeniem Sifu. 😉 „Niech jeszcze i to” – jak mawiał Benedykt Korczyński z „Nad Niemnem”. Niech jeszcze i to…
    Żadnych świętości.

    P.S. Czy mamy w opcjach / ustawieniach płaczącą emotkę (dotyczy mojego ostatniego zdania).

    Odpowiedz
    • 04/09/2017 o 21:15
      Permalink

      щ(ಥ◡ಥ)щ

      Głowa do góry, zdaje się, że -wraz ze słupską grupą- załapaliście się na bibułę propagandową wydaną z okazji ponownego wzniesienia steli upamiętniającej Shitai Wu Binloua, nauczyciela Hong Zhitiana 🙂

      Odpowiedz
  • 04/09/2017 o 21:48
    Permalink

    „…załapaliście się na bibułę propagandową wydaną z okazji ponownego wzniesienia steli upamiętniającej Shitai Wu Binloua…”

    O rety, jak dużo straciłem oglądając telewizję narodową. 🙂

    Odpowiedz

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz

%d bloggers like this: