Dziś na Fesjzbóku zauważyłem. Nie znam jeszcze szczegółów, ale zdjęcia mówią same za siebie. Mistrz Yang Jwing Ming uznał Roberta Wąsa za samodzielnego mistrza i uhonorował go odpowiednim dyplomem. Niby mój dyplom (asystenta instruktora) podobnego rozmiaru i też z podpisem mistrza – ale przecież porównywać ich nie można. O qrcze, a ja jednak porównałem – mam nadzieję, że 200 przysiadów wystarczy, żeby zmazać tę fopę. 🙂

Robert jest najlepszym przykładem na to, że jeśli robisz coś konsekwentnie, to osiągasz efekty – mnie takiej konsekwencji brakuje. Bo w zasadzie co stało na przeszkodzie? Mogłem zacząć tak jak on (a nawet wcześniej bom starszy) i pracować tyle co on i by było…
Robert Wąs
To już drugi mistrzowski tytuł Roberta, pierwszy (2014) dotyczył Shaolinu (tu możecie o tym przeczytać). Mistrz powiedział wtedy, że tytuł oznacza, iż wszystko co miał Robertowi przekazać przekazał i teraz od niego zależy co on z tym dalej zrobi. Sprzedał mu ostatniego kopa w tyłek (toć mistrza nie wypada już po zadku kopać), dał dyplom i po ceremonii. Niczym w pietrzakowskim klapa-rąsia-buźka-goździk.
Ja się cieszę, bo wiele razy od Roberta pobierałem nauki, tego się wypierać nie mam zamiaru i mam nadzieję, że on też nie. Wszak to on, mistrz Robert wraz z mistrzem Pedrem przyklepali moje paski z YMAAowskiego Tai Chi. Więc może też stwierdzili, że to co mieli mi przekazać na ten poziom, to przekazali – a co ja z tym zrobię? Hmm… mam nadzieję, że tego nie zmarnuję.
Serdecznie gratuluję mistrzowi Robertowi (osobiście zrobię to przy okazji – taka na pewno się jeszcze wydarzy) i życzę mu z całego serca rozwoju, wielu uczniów pojętnych oraz dalszych wyzwań … bo nie ma nic gorszego jak świadomość, że nie ma już nic do osiągnięcia.
1





Dziękuję, że rozważasz wsparcie mojego projektu — to już naprawdę dużo.
Zbieram fundusze na wyjazd treningowy do moich azjatyckich Nauczycieli. To nie jest wycieczka, tylko realna praca — chcę studiować Tai Chi i pchające ręce u źródła, tam gdzie te metody są wciąż żywe i przekazywane bezpośrednio w czystej formie.
Najważniejsze jest jednak to, co dzieje się później.
Zdobyta w ten sposób wiedza nie zostaje „dla mnie”. Wraca razem ze mną — na treningi, warsztaty i spotkania. Dzielę się nią z uczniami, sprawdzamy ją w praktyce, upraszczamy, czasem rozbieramy na części pierwsze. Dzięki temu wszyscy idziemy krok dalej.
Od lat składam tę wiedzę z fragmentów — z treningów, rozmów i własnych doświadczeń. Taki wyjazd to szansa, żeby poukładać to w spójną całość i przekazywać ją dalej w bardziej świadomy sposób. Jeśli zdecydujesz się dorzucić choćby drobną kwotę — naprawdę, nawet symboliczną — pomagasz nie tylko mnie, ale całej grupie osób, które z tej wiedzy będą korzystać.
Dotychczasowe realizacje:
- 2017 – Guangzou – Chiny
- 2018 – Tajwan
- 2019 – Guangfu – Chiny (pierwsze spotkanie z mistrzem Zhai Wei Chuanem)
- 2024 – Guangfu – Chiny
- 2026 – Quzhou – Chiny (przyjęcie w poczet osobistych uczniów mistrza Zhai Wei Chuana)
- 2026 – Miri – Malezja Borneo – (rozpoczęcie nauki u mistrza Anthonego Yapa)
Plany
- 2028 – Chiny i Borneo – (kontynuacja nauki u mistrzów Zhai Wei Chuana i Anthonego Yapa)
Każda wpłata, nawet ta najmniejsza, ma dla mnie niebagatelne znaczenie. I za każdą jestem szczerze wdzięczny.
Dzięki 🙏
Za stroną YMAA Polska krótka notka o mistrzu. Trochę suchy ten życiorys – ale nie wymyślony, jak u niektórych, tylko wytrenowany:
jako mistrz

Rocznik 1969. Trening sztuk walki rozpoczął w wieku 12 lat od Judo. W wieku 16 lat trenował Taekwondo. W tym samym czasie zainteresował się Kung Fu i Taiji. Po kilku latach treningu pod okiem instr. Andrzeja Braksala uzyskał stopień instruktorski i dalej kontynuował swój trening. W 1989 r dzięki pomocy instr. Tadeusza Gackiego przystępuje oficjalnie do YMAA. Od tej pory nieprzerwanie szkoli się w kraju i zagranicą pod okiem dr Yang Jwing-Minga i innych nauczycieli sztuk walki, między innymi mistrza Li Mao-Ching, Liang Shou-You. Prowadzi oddział YMAA w Krakowie.
W 1996 uzyskał stopień Asystenta Instr. YMAA, w 2004 Instruktora YMAA, w 2014 tytuł mistrza Shaolin Kung Fu w YMAA. Od 1999 r. pełni funkcję Prezydenta Wschodnioeuropejskiej Kwatery Głównej YMAA. Jest rozchytywany i prowadzi szkolenia w zakresie Kung Fu, Taiji, Qin Na i Qigong w wielu krajach. To m.in. we Włoszech, Holandii, Węgrzech, Francji, Portugalii, Irlandii, Anglii, Iranie, Południowej Afryce i USA. Triatlonista, ukończone dystanse: 1/8 IM, 1/4 IM, olimpijski, 1/2 IM.




Mistrz Robert brzmi rzeczywiście bardzo taichish 😉 Mam nadzieję, że na „Shaolinie” tytułują go Sifu Wąs 😉
http://www.ymaa.pl/szkola/ymaa-krakow/shifu-robert-was
To nie to samo :>
No tak. Jiuzhizi, jakby uśmiechnięty spod wąsa, ma okazję po raz kolejny posłużyć się swojsko i nieco osobiście interpretowanym określeniem Sifu. 😉 „Niech jeszcze i to” – jak mawiał Benedykt Korczyński z „Nad Niemnem”. Niech jeszcze i to…
Żadnych świętości.
P.S. Czy mamy w opcjach / ustawieniach płaczącą emotkę (dotyczy mojego ostatniego zdania).
щ(ಥ◡ಥ)щ
Głowa do góry, zdaje się, że -wraz ze słupską grupą- załapaliście się na bibułę propagandową wydaną z okazji ponownego wzniesienia steli upamiętniającej Shitai Wu Binloua, nauczyciela Hong Zhitiana 🙂
Pogratulować
„…załapaliście się na bibułę propagandową wydaną z okazji ponownego wzniesienia steli upamiętniającej Shitai Wu Binloua…”
O rety, jak dużo straciłem oglądając telewizję narodową. 🙂