Lublin

Spis treści
  1. Lublin tai chi

Do Lublina jeździ się coraz szybciej. Jeszcze trochę (jakieś 10 lat), a do Lublina będę miał dużo bliżej niż do Ursusa. Póki co, droga zabiera dwie i pół godziny. Ale, że jechałem jak panisko, to większość spokojnie przespałem. Polecam wam pewien portal internetowy, sami wiecie który.

20150122-lublin-150129916_c2a0c
powinno być zielono-biało-czerwone. Koła wam przykręcili do góry nogami…

Lublin to fajne miasto, z prawdziwą starówką, zbudowane na wzgórzach i z zamkiem, nie-zamkiem, o niezbyt chlubnej przeszłości. Wszędzie tu blisko. Tylko autobusy u nich jeżdżą do góry nogami.

Na miejscu śniadanie, dwa kilometry marszu na rozgrzewkę (jak wstałem rano, to na ulicach było biało, w nocy było ponoć -4) i jestem na sali. Tam gdzie zwykle i dobrze, bo nie lubię nowości. Dotarłem akurat na czas, kiedy to Marek (władyka okolicznych pagórków) przywiózł na miejsce Roberta wraz z jego wiernym Flanelą. I dobrze, za chwilę powinno się zacząć anonsowane przeze mnie już wcześniej YMAAowskie Seminarium Taiji.

Sala była pełna, ale tym razem nie tak, jak jeszcze dwa lata temu, kiedy to niekiedy potrafiło przyjechać dziesięć i więcej osób z Warszawy. A tu proszę, czasy się zmieniły, byłem sam. Miałem nadzieję jednak, że ktoś się pojawi. Dość żalu, skupmy się na obecnych.

DSC00850
lubelski wielki mur

DSC00851
białostocki bocian

DSC00852
nieaktualne już warszawskie tagi (ale zawartość z White Stoku)

DSC00859
pamiątkowa z obozu z mistrzem Yangiem (2011)

DSC00854
oraz z ostatniego obozu we Francji

DSC00853
bełchatowska goła baba

Tematem zajęć było tempo w ćwiczeniach formy. Bo u nas jest trochę inaczej, niż to się na ogół przedstawia – ćwiczymy nie tylko powoli, ale też w różnych innych tempach, niektórzy z nas to nawet dowolnie sobie to tempo modyfikują.

Było dobrze, kwestię różnicy tempa poćwiczyliśmy na przykładzie zastosowań i mechaniki ruchu.

robert-was-tai-chi-180
prowadzący Robert Wąs

Jak na początku sam Robert zaznaczył, sama tematyka tempa ćwiczenia powinna zająć o kilkanaście minut (szkoda, że mi tego ktoś nie powiedział, kiedy te lata temu ja sam to rozkminiałem).

Ale nie ma tak, że to są dla mnie tematy znane i ziewałem całe pięć godzin. Może nie było jakiś wielkich odkryć (co wbrew pozorom wcale mnie nie martwi), ale były takie małe rozbłyski.

Lublin tai chi

Było więc o rozluźnianiu stopy – czyli „pies zdechł”, o roli wyprostowanej sylwetki i czym dla nas jest rozluźnianie. Było też takie fajne rozszerzenie treningu zaokrąglenia pleców – czyli turlanie się na plecach. Coś, co jest stosowane w sistiemie, w zapasach, okazuje się także przydatne w Taiji. Kiedy przed laty próbowałem to ćwiczenie zaszczepić w Warszawie, spotkało się to ze sprzeciwem. Faktycznie, źle wykonane powoduje ból, ale ból jest przecież najlepszym nauczycielem.

0_0_0_562854256_middleMałe rozbłyski są może nawet lepsze od wielkich oświeceń. Mówiąc prosto od takiego oświecenia można oślepnąć (czytaj: zafiksować się na jednym aspekcie), a takie rozbłyski po prostu kierują nas w odpowiednią stronę.

Lublin tai chi
Robert mówi, wiara kuca. To tak, żeby wzmacniać nogi w czasie, kiedy prowadzący coś tłumaczy,

Podobał mi się także pewien prosty patent od Marka, ale o tym będzie oddzielny wpis.

Do treningu szybkiego tempa już nie dotrwałem. Niestety samą końcówkę musiałem opuścić, by nie spóźnić się na autobus powrotny (autobus znów przekroczył prędkość światła przyjeżdżając 30 minut przed czasem). Potem miały być egzaminy. Współczuję… mam nadzieję, że pozdawaliście, choć z drugiej strony… zawsze możecie zdać to lepiej 🙂 😉 (taki żarcik).

Na koniec mała impresja filmowa o tym co było… (materiały,montaż,produkcja i catering KO)

PS.

Odpowiadam wszystkim pytającym. To, że trenerem Legii został Rosjanin, nie oznacza że już od razu zaczynam ćwiczyć sistiemę.

0 myśli na temat “Lublin

  • 12/10/2015 o 11:43
    Permalink

    Fajnie, że pojechałeś :). Już zauważyłem w materiale wideo jedno ćwiczenie, które chciałbym przerobić jak się spotkamy 😉

    Odpowiedz
    • 12/10/2015 o 11:52
      Permalink

      mówisz – masz.. ale później będę zmuszony obciąć Ci język byś nie przekazał tego dalej.

      Odpowiedz
  • 12/10/2015 o 16:19
    Permalink

    Podoba mi się pomysł z kolekcją koszulek. Najlepsza jest bełchatowska. Uczy, iż zło wyrasta wprost z taiji 😉

    Odpowiedz
    • 12/10/2015 o 16:44
      Permalink

      Szafiarski akcent na blogu. Teraz to modne :>

      Odpowiedz
      • 12/10/2015 o 20:59
        Permalink

        trzeba nadążać za modom… 🙂 Kiedyś widziałem kolekcje ponad 50 koszulek YMAAowskich i było to z 10 lat temu teraz byłoby to spokojnie ponad 3 razy więcej…

        Odpowiedz
        • 12/10/2015 o 21:21
          Permalink

          Może wstaw kolekcje biustów YMAA (tak bez twarzy albo i nawet w koszulkach).. Nie wiem, czy to było by na czasie, czy passe. Myśl KrzysiaT mi się udziela 🙂

          Odpowiedz
      • 12/10/2015 o 21:23
        Permalink

        Nie mąć! Goła baba stoi obok. Wąż wypełza z „yinyangyu” które oparte jest na masońskich symbolach :]

        Odpowiedz
        • 12/10/2015 o 21:32
          Permalink

          To wąż!? Jeśli masz racje to muszę trochę pozmieniać w notatkach…

          Odpowiedz

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz

%d bloggers like this: