Tam na górze stała…

Muzycznie dziś ale nie do końca, bo będzie też wspomnieniowo.

Specjalnie dla moich kolegów niektórych, którym wiem, że się może spodobać. A bo to konie ładne, oj ładne na filmie. I jak takie teledyski oglądam, to aż mi żal …. ściska że tak nie umiem. Nie umiem, bo mi tych koni trochę szkoda. Naprawdę. Jak raz na takiego wsiadłem a on (albo ona) się obejrzał i popatrzył na mnie takimi wielki smutnymi oczami, to w te pędy chciałem zsiąść, wziąć konia na plecy i latać z nim wokół tego ronda co to się jakoś specjalnie nazywa. Tak żeby odpracować wszystkie grzechy rodu ludzkiego dla tego wspaniałego zwierzęcia, które to nawet po śmierci nam służy.

teledysk

To stara kozacka pieśń, nie ważne do końca o czym. Ładna jest. Lubię muzykę tego najbliższego wschodu, nawet jeśli nie wiem o czy śpiewają. To taka muzyka gdzie nawet jak szybki kawałek grają to on się nigdzie nie śpieszy zupełnie inaczej niż polka na ten przykład. I radosna jest. Chociaż jak nam na ukraińskiej wsi kobieta zaśpiewała pewną przyśpiewkę z lat 40 zeszłego wieku to się smutno zrobiło. Ale zostawmy politykę i historię. To tematy dobre po pierwszym pół litrze, a ja tu o suchym pysku siedzę czekając na trening.

Kozacka muzyka

Podoba mi się taki śpiew gdzie głos tworzy linię melodyczną i podkład jednocześnie. I lubię śpiewy chóralne. Bo jest w tym siła i taki spokój. Czasami więcej siły niż spokoju, ale sami wiecie, jak to jest, jak w grę wchodzą inne emocje.

emocje

To była część muzyczna. Choć wiem, że nie wszyscy tego ostatniego kawałka do muzyki zaliczą.

A wspomnieniowa. Otóż, jakieś półtora roku temu ćwiczyliśmy w małej grupce Tai Chi na polach mokotowskich. Na TYCH polach mokotowskich, a nie tych hipstersko-menagerskich. I tak sobie machamy w tempie powolnym, a ja słyszę śpiew. Niby nic dziwnego, kilka razy w  życiu bywało jak ja i moja wątroba byliśmy młodsi. Zresztą blisko są knajpy, w knajpach czasami ktoś coś gra. Ale ten śpiew był inny – pływał, nie miał początku ani końca. Był jak forma.

Dopiero po chwili w oddali zobaczyłem trójkę młodych ludzi, którzy śpiewali. Kiedy do nich podszedłem okazało się że to studencki zespół muzyki ludowej, który wybrał sobie to miejsce na taką próbę ad hoc. Chwilę pogadaliśmy, o tym że lubię i słucham. I że mogą częściej tu wpadać, bo to takie miejsce dla popaprańców dobre (a akurat cztery różne sekcje tam ćwiczyły). Chyba za bardzo tych popaprańców wzięli sobie do serca, bo jak na razie nie spotkałem ich ani razu. Szanse są niewielkie ale jeśli to czytają, to niech wpadają poćwiczyć, będą mieli wdzięczną publiczność.

Krzysztof Operacz

KO

Autor niniejszego bloga

0 thoughts on “Tam na górze stała…

  • 26/03/2014 o 16:05
    Permalink

    Jak KO lubi, to mogę pożyczyć CD z ukraińską muzyką folkową, albo nią inspirowaną. Czornyj woron i takie tam. Fajne. Kiedyś dodawali do gazetek.

    Odpowiedz
    • 26/03/2014 o 16:11
      Permalink

      Znam… ale dzięki za pamięć. Ze swojej strony mogę służyć zespołem Dieriewo.

      Odpowiedz
        • 27/03/2014 o 20:47
          Permalink

          Będzie Gaj – Reaktywacja ?!.. To ja już komponuje menu! i kupuje nową bieliznę.

          Odpowiedz
          • 27/03/2014 o 21:00
            Permalink

            Ehh nie.. nie.. Chciałbym. Po prostu słowo Gaj stoi tu za każde błogie miejsce gdzie może zdarzyć się nam się pojechać potrenować i pogadać.

            Odpowiedz

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz

%d bloggers like this: