Młody skręcił krótki klip z naszego ostatniego spotkania z chińską szermierką mieczem. Nie jest to materiał instruktażowy, bo nie mamy w ogóle takich zapędów, by takie materiały tworzyć. Oczywiście na razie, bo za jakiś czas kto wie, kto wie.
Zapraszam na relację.
Fajnie było spotkać się w tak szerokim gronie i poćwiczyć razem.
Jeszcze nie tak dawno spotkaliśmy się w kilka osób, poćwiczyć nieco pchających dłoni (KO w krainie Chenowców). Było fajnie, ale i tak zbyt dużo czasu straciliśmy na uzgadnianiu, czego nie rozumiemy w praktyce tego drugiego. Wtedy cieszyłem się, że udało nam się trochę poćwiczyć, powymieniać opinie, poznać nawzajem i to wszystko bez żadnych zgrzytów. Bo wiecie, czasami bywa różnie. Nieporozumienia wynikające z odmiennej terminologii jestem w stanie zrozumieć, ale upieranie się, że ćwiczysz źle bo ćwiczysz inaczej już mnie przerastają. No nie ogarniam…
szermierka
Sam o sobie mogę powiedzieć, że chyba zrobiłem duży postęp. Przecież nie tak dawno temu, jeśli coś się nie nazywało Tai Chi stylu Yang, to było do kitu. I nie będę się tego wypierał, są na to dowody w moich notatnikach i ludzkiej pamięci Byłem tak radykalny, że chciałem zawnioskować, by mój ulubiony klub zmienił nazwę na Yangshi Legia Tai Chi Warszawa.

Czy szermierka jest ponad stylowa? Raczej tak. W każdym bądź razie, dopóki uczymy się podstaw, możemy bez większego problemu ćwiczyć razem. Wystarczy schować do kieszeni świadomość wyższości i wyjątkowości własnego przekazu i próbować.

Dopóki nikt z ćwiczących nie będzie twierdził, że tylko on robi najlepiej, bo tak jest napisane w jego książce, a jeśli ktoś robi inaczej niż owo dzieło twierdzi, to robi źle. Na razie się tymi kijami nie obkładaliśmy. Może szermierka łagodzi obyczaje? Jak to powiedział klasyk? „Człowiek z kijem jest mniej awanturujący się”.
1





Dziękuję, że rozważasz wsparcie mojego projektu — to już naprawdę dużo.
Zbieram fundusze na wyjazd treningowy do moich azjatyckich Nauczycieli. To nie jest wycieczka, tylko realna praca — chcę studiować Tai Chi i pchające ręce u źródła, tam gdzie te metody są wciąż żywe i przekazywane bezpośrednio w czystej formie.
Najważniejsze jest jednak to, co dzieje się później.
Zdobyta w ten sposób wiedza nie zostaje „dla mnie”. Wraca razem ze mną — na treningi, warsztaty i spotkania. Dzielę się nią z uczniami, sprawdzamy ją w praktyce, upraszczamy, czasem rozbieramy na części pierwsze. Dzięki temu wszyscy idziemy krok dalej.
Od lat składam tę wiedzę z fragmentów — z treningów, rozmów i własnych doświadczeń. Taki wyjazd to szansa, żeby poukładać to w spójną całość i przekazywać ją dalej w bardziej świadomy sposób. Jeśli zdecydujesz się dorzucić choćby drobną kwotę — naprawdę, nawet symboliczną — pomagasz nie tylko mnie, ale całej grupie osób, które z tej wiedzy będą korzystać.
Dotychczasowe realizacje:
- 2017 – Guangzou – Chiny
- 2018 – Tajwan
- 2019 – Guangfu – Chiny (pierwsze spotkanie z mistrzem Zhai Wei Chuanem)
- 2024 – Guangfu – Chiny
- 2026 – Quzhou – Chiny (przyjęcie w poczet osobistych uczniów mistrza Zhai Wei Chuana)
- 2026 – Miri – Malezja Borneo – (rozpoczęcie nauki u mistrza Anthonego Yapa)
Plany
- 2028 – Chiny i Borneo – (kontynuacja nauki u mistrzów Zhai Wei Chuana i Anthonego Yapa)
Każda wpłata, nawet ta najmniejsza, ma dla mnie niebagatelne znaczenie. I za każdą jestem szczerze wdzięczny.
Dzięki 🙏
Do zobaczenia na następnym spotkaniu.





