3 : 1 … trafili mnie starego

Anonsowałem trening sparingowy w Akademii Yiquan. No to dziś było pierwsze podejście.

Tym razem formuła czysto treningowa, czyli liczą się trafienia, nawet lekkie, ale czyste. Na początek miałem okazję poobserwować trening moich dalekich krewnych (ostatecznie jesteśmy wielką rodziną trenujących, czyż nie?).

To co robili, z grubsza przypominało nasz jiben gong. Nasz, tj. mam na myśli Chuo Jiao Fanzi, bo na Taiji mało jest chętnych na taki trening. Taka jest prawda – spora grupa ludzi woli się na taki trening strategicznie spóźnić. Ale wracamy do rzeczy. Były ścieżki, było „turlanie się” po ziemi, skakanka, a na koniec prawdziwa zośka :))).  Szkoda, że jedna na sześciu, a nie jedna na parę.

KO i zośka
ja i zośka

Ja z młodym (bo i on zjechał na trening) rozgrzewaliśmy się po swojemu z boku. I to mi się podoba, nikt mnie nie zmusza do trenowania czegoś innego niż to, co robię na co dzień. My tu przyjechaliśmy porównać się, a nie uczyć Yiquanu.

Potem były walki/sparingi/testy…

Dziś szybko, bo już godzina taka, że nie będę się rozpisywał. Wszystko jest nagrane i KOnrad obiecał, że złoży z tego jakąś kompilację…. Szybko o punktacji. Za trafienie – 1 punkt, za technikę skutkującą glebą bądź wyjście poza pole – 2 punkty. Wolno używać dłoni i stóp. A więc łokcie i kolana odpadają.

Jeśli chodzi o moje „walki”

Pierwsza:  z moim „starym” przeciwnikiem. Pierwsze koty za płoty, ja kopię za nisko, on uderza za mocno, w rezultacie przegrywam, ale nisko – jednym punktem chyba.

Druga  : ten gość jest dla mnie nowy, wysoko i ładnie kopie, i preferuje uderzenia od góry. KOnrad twierdzi, że nie było źle, choć zaliczam glebę po jednym trafienie i raz odwracam się plecami, po czym wylatuję z pola. Ale sam też coś trafiłem.

Trzecia : i znów stary znajomy… tym razem wygrywam, dużo rąk w tym było. Muszę to zobaczyć.

Czwarta : z KOnradem, znów do tyłu. Choć nie licząc pierwszego kopnięcia, które dzielnie przyjąłem na skroń, to nawet jakoś się odgryzałem. Raz nawet go trafiłem (było 5:1 dla młodego), ale tak, że sędzia nie zauważył i tylko interwencja mojego syna dała mi ten jeden punkt :))

KOnrad wygrał swoje walki i jedną zremisował, chociaż osobiście nie wiem jakim cudem ten remis się zdarzył. Wysoko skubany kopie. Jeszcze żeby się lepiej przyłożył do treningu…

Ciężko jest opisać coś więcej na gorąco… może w weekend będę miał jakąś kompilację naszych „testów”, to wrzucę i może Andrzej Kalisz coś wrzuci, bo filmował z trzech kamer.

A, i jeszcze Andrzej Kalisz stwierdził, że tym razem ogłosi wyniki na sieci, ale żeby nie podawać naszych prawdziwych nazwisk, wystąpimy pod pseudonimami, ciekawe czy poznacie nasze :0 :). Zupełnie jak w „Lucha libre” meksykańskich zapasach.

sparing w Tai Chi
…Lucha Libre – słodziaki 🙂

0 Replies to “3 : 1 … trafili mnie starego”

    1. Well, byłem nieprzygotowany… czy mamy jakąś formę z drabinką ? Mogłem chociaż mieć bokena zawsze to człowiek pewniej się czuje :))

  1. Wyniki (kolejno: liczba wygranych-liczba remisów-liczba przegranych)

    „Do” – yiquan: 3-1-0
    „Młody KO” – chuojiao fanzi: 3-1-0
    „Arturo” – yiquan: 2-1-2
    „Szalony Joe” – yiquan: 1-0 -3
    „Stary KO” – chuojiao fanzi: 1-0 -3
    „X” – yiquan: 1-1-2
    „Perkunis” – yiquan: 1-2-2

    Tak to zostało zrobione:)

    1. już są wyniki?! Normalnie agencje prasowe powinny się uczyć takiego tempa podawania informacji…

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz