Mistrz Yang Jwing Ming o nauczaniu online

Kiedy niespełna rok temu podejmowałem temat nauczania online, nie myślałem, że to będzie jakiś trwały trend. I nawet w chwili, kiedy zaczynałem w tym działać, miałem przeświadczenie, że jak tylko wrócimy do „normalności” (hłe hłe hłe – kto by kiedykolwiek pomyślał, że tamten świat był normalny? a jednak), to wszyscy i nauczyciele, i uczniowie odwrócą się od takiego trybu nauczania. Teraz jestem przekonany, że nie. Świat się zmienił nieodwracalnie. I kto się nie przystosuje, ten… zniknie.

Trafiłem ostatnio na nowy wywiad jakiego udzielił mistrz Yang Jwing Ming pewnemu hamerykańskiemu portalowi (https://chinesemartialstudies.com/). Rozmowa toczyła się wokół tego jak przez lata w USA rozwijały się sztuki walki i co się tak naprawdę nie udało. W końcowym fragmencie pojawił się jednak wątek związany z koroną kielce.

Pozwolę sobie przytoczyć ten fragment. Uprzedzam, że robię to bez zgody kogokolwiek, w moim tłumaczeniu, na dodatek mocno wspartym gógletranslajterem więc odsyłam do oryginału. Pozwoliłem sobie jeszcze na kilka komentarzy (oznaczyłem je italiką) i dodatkowa zastąpiłem sami wiecie co koroną kielce. Link do oryginału -> tu czytaj

Myślę, że nie można teraz omawiać żadnego aspektu sztuk walki i nie zastanawiać się nad wpływem, jaki korona kielce ma na naszą społeczność. Jak obecna sytuacja wpłynęła na twoją działalność dydaktyczną, podróżniczą i wydawniczą?

To bardzo niefortunne. Nie prowadzę obecnie zwykłej szkoły jak inni nauczyciele, ale również my musieliśmy odwołać wszystkie wydarzenia i seminaria w naszym centrum treningowym w Kalifornii (Retrate Centrum). Nie ma zbyt wielu możliwości podróżowania i nie możemy teraz nikogo tam przywieźć. I oczywiście i ja nie mogę podróżować na seminaria w innych miejscach. W tej chwili nie mamy żadnych dochodów z tych tradycyjnych źródeł.

Na szczęście moi uczniowie Jonathan i Michelle mogli zorganizować kilka seminariów internetowych. Te okazały się zaskakująco skuteczne i przynoszą dochody, ale nie na tym samym poziomie, co wcześniej. Istnieją pewne ograniczenia dotyczące liczby małych ekranów, które możesz śledzić jednocześnie. (Mistrz odniósł się do tego, że w nauczaniu on line nauczyciel ma niewielkie możliwości kontrolowania ucznia)

Mimo to, jako ktoś po siedemdziesiątce, mogę powiedzieć, że istnieją inne aspekty obecnej sytuacji, które mogą nie być takie złe. Miałem czas, aby skupić się na pisaniu, co bardzo chciałem zrobić. Pracowałem też nad swoją medytacją. Zacząłem nawet uczyć się grać na niektórych instrumentach muzycznych, o których zawsze marzyłem. Jak na ironię, wydaje mi się, że w końcu odzyskałem swoje życie.

jedno z niewielu zdjęć na którym pojawiam się obok mistrza. Na tych wszystkich sesjach zdjęciowych było mi go poprostu szkoda…

Jedną z rzeczy, które zauważyłem, obserwując dyskusje w Internecie od początku tego kryzysu, jest to, że taolu (formy), o którym wiele osób ze środowiska sportów walki mówiło nam od lat jako o bardzo problematycznym zjawisku, zyskuje drugie życie w obecnej erze. Życie treningu solowego i dystansu społecznego. Biorąc pod uwagę kontrowersje, które otaczały TCMA (tradycyjne chińskie sztuki walki) w ostatnich latach, jakie są główne korzyści płynące z taolu i innych form praktyki solowej?

Główną wartością taolu, czy też „sekwencji”, jak je nazywam, jest danie ludziom szansy na rozwinięcie siły i reakcji (i pamięci mięśniowej) do robienia pewnych rzeczy. W tradycyjnych sztukach walki każdy uczeń jest prowadzony przez nauczyciela. Więc twoje taolu funkcjonuje jako głęboka biblioteka wiedzy, która działa jak program nauczania dla zachowania całego systemu. Wszystko tam jest.

Oczywiście większość ludzi może tak naprawdę specjalizować się tylko w kilku rzeczach, do których dobrze się nadaje. Spójrz na nowoczesne sztuki walki, takie jak tajski kickboxing. Są niesamowici, ponieważ wymagają ograniczonej liczby umiejętności i naprawdę je doskonalą! W taolu jest tyle głębi, że tak naprawdę nikt nie może się w tym wszystkim wyspecjalizować, ale jest to klucz do przekazania systemu. Jednocześnie musisz wybrać rzeczy, w których będziesz się specjalizować jako praktyk. Jednym z problemów, które widzę, jest to, że uczniowie spędzają cały swój czas na „nauce”, ale nie na szkoleniu, w wyniku czego mogą ”walczyć. Dlatego mówię ludziom, aby skupili się na kilku bardziej praktycznych umiejętnościach.

pozwoliłem sobie, „podkraść” jeszcze zdjęcie, które mistrz Yang Jwing Ming udostępnił na potrzeby tego wywiadu. Oto on w takiej niemistrzowskiej roli. Rok 1970 w czasie służby wojskowej.

Oczywiście wszystkie szkoły starają się dostosować swoje metody i programy nauczania, aby przetrwać w obecnej epoce. Czy uważasz, że jakiekolwiek zmiany, które obserwujemy w obliczu Korony Kielce, mogą mieć długoterminowy wpływ na tradycyjne chińskie sztuki walki przynajmniej na rynku północnoamerykańskim? 

Nie sądzę, żeby większość mistrzów sztuk walki zdawała sobie sprawę, jak fundamentalne zmiany dokonały się już w tym momencie. Jeśli istnieje pozytywna strona obecnej tragedii, to jest nią fakt, że wywołując „ból”, zmusza się nas do ewolucji. Ludzie nie reagują, nie zmieniają się ani nie ewoluują bez bólu. Dopiero gdy jesteśmy w pułapce, zaczynamy szukać nowych rozwiązań.

Na przykład seminaria internetowe będą nadal popularne w sposób, w jaki nie były w przeszłości. Oto kilka powodów. Uczniowie odkryli, że faktycznie mogą uczyć się w domu. Biorąc pod uwagę ograniczenia czasowe, z którymi wszyscy się zmagają, świadomość, że być może nie będziesz musiał ciągle podróżować, jest ważna. Podobnie instruktorzy nauczyli się, że mogą teraz dotrzeć do globalnej publiczności, skutecznie poszerzając swoją sieć uczniów, bez poświęcania całego czasu i kosztów związanych z podróżowaniem między Ameryką a Europą lub Azją. Zasadniczo odkryliśmy, że więcej szkoleń niż wcześniej przypuszczaliśmy, można przeprowadzić zdalnie, z okazjonalnymi osobistymi wizytami (kilka razy w roku).

Nie wszyscy instruktorzy lub szkoły odniosą korzyści z tego nowego systemu. Mogę prowadzić webinary ze względu na moje książki i inne publikacje. Zawsze mówiłem innym nauczycielom, że muszą publikować. Jeśli tego nie robiłeś, bardzo trudno jest przyciągnąć tę globalną publiczność. Ale wszystkie rodzaje zdalnego uczenia się staną się bardziej popularne. A przy coraz bardziej rozdrobnionych harmonogramach życia ludzi mogą nawet dostosowywać się do nich.


Od KO: Wniosek? Świat się zmienił i nawet zaklinanie rzeczywistości nie odwróci tego procesu. Nie ma co jojczyć, że zmienił się na gorsze. Prawdę mówiąc, jeśli go nadal mamy, to nie jest źle. Że tak powtórzę po moim przyjacielu: „Dum spiro, spero”. Ci, którzy mieli coś do powiedzenia (w kwestiach treningowych) – nadal będą mieli. Ci, którzy chcą ćwiczyć – nadal będą to robić. A że inaczej niż w zeszłym roku? – wiem… ale coraz częściej myślę… Mam świadomość, że nie pójdę w kąt płakać, ani nie będę wyzywać świata na pojedynek, bo to mi nic nie da.

KO

Autor niniejszego bloga. Może nie jestem mistrzem, ale piszę o tym co robię i co mnie fascynuje. Jestem fanatykiem spędzania czasu na ćwiczeniach różnych ciekawych systemów treningowych. Ćwiczę Tai Chi, Qi Gong, Chuo Jiao Fanzi, łuk, bicz, rzucanie nożem i Jeśli chcesz ze mną poćwiczyć daj znać...

2 thoughts on “Mistrz Yang Jwing Ming o nauczaniu online

  • 26/12/2020 o 21:54
    Permalink

    A tam, formy.. Ja widzę drugą szansę dla mistrzów od nokautów bezkontaktowych (przynajmniej zanim nie potanieją hełmy VR i sensoryczne kostiumy tuishou;)

    Odpowiedz
  • 27/12/2020 o 13:35
    Permalink

    Tak, na pewno trudniej będzie zweryfikować nauczyciela, pewnie dlatego YJM pisał że Ci zwerykowani wcześniej będą mieli więcej szansy

    Odpowiedz

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz

%d bloggers like this: