I nie chodzi tu o las nagrobnych pagód… Bo gdyby tak było, to miałbym na myśli cmentarze: Północny lub Bródzieński, należące swoją drogą do największych nekropolii w Europie.
Mam na myśli Pola Mokotowskie, zarówno ich część „starą” tą od ul. Żwirki i Korotyńskiego i tę „nową” od strony ul. Wawelskiej. Już kiedyś o tym pisałem.
Żeby się dużo nie powtarzać. Idzie wiosna i szykowałem się, że już niedługo tam wrócę. Na miejscówkę, gdzie bywało że wokół trzy, cztery inne sekcje/szkoły/grupy sztukowalkowe ćwiczyły. Ale okazało się, że to miejsce jest zagrożone!!!

Otóż chcą tam wybudować wybieg dla psów wraz z torem do uprawiania psich sportów, tj. do ganiania wyżej wymienionych czworonogów przez różne przeszkody. Koszt tej przyjemności to 2 mln PLN. Co może kosztować tyle kasy w pustej przestrzeni do ganiania psów? Nie wiem.
już niedługo nie zobaczymy tam takich widoków… trawa będzie zbyt zasrana (sorki za obrazowość słownictwa)
Ale rozumiem, że przepisy unii eropejskiej każą wystawić tam oddzielne toalety dla kobiet, mężczyzn, osób niezdecydowanych płciowo, mężczyzn w czasie zmiany płci na kobietę, kobiet w czasie zmiany płci na mężczyznę oraz kilku innych płci, których istnienia nawet nie podejrzewam.
Chcą tam także wybudować parking – od strony ul. Fińskiej. Tu mam mieszane uczucia, bo parking tam już istnieje, dziki i możecie mi wierzyć, że w ciągu dnia parkują tam setki samochodów. Kiedyś policzyłem, ok. 17:00 było ich ponad 90, a to jest czas kiedy to miejsce już się wyludnia. Uważam więc, że to miejsce powinno się uporządkować, tak jak samą ulicę Fińską, którą to jako że już nigdzie nie prowadzi, można byłoby zamienić na parking.
warszawski Shaolin
Nie jestem radykałem i lubię psy i uważam, że taka zielona przestrzeń w środku miasta jest dla każdego: dla psiarza i dla kungfiarza, i dla osób tańczących na taśmie. Ale plany tak dużego wybiegu dla psów spowodują, że my zostaniemy z tego miejsca wyparci.
1





Dziękuję, że rozważasz wsparcie mojego projektu — to już naprawdę dużo.
Zbieram fundusze na wyjazd treningowy do moich azjatyckich Nauczycieli. To nie jest wycieczka, tylko realna praca — chcę studiować Tai Chi i pchające ręce u źródła, tam gdzie te metody są wciąż żywe i przekazywane bezpośrednio w czystej formie.
Najważniejsze jest jednak to, co dzieje się później.
Zdobyta w ten sposób wiedza nie zostaje „dla mnie”. Wraca razem ze mną — na treningi, warsztaty i spotkania. Dzielę się nią z uczniami, sprawdzamy ją w praktyce, upraszczamy, czasem rozbieramy na części pierwsze. Dzięki temu wszyscy idziemy krok dalej.
Od lat składam tę wiedzę z fragmentów — z treningów, rozmów i własnych doświadczeń. Taki wyjazd to szansa, żeby poukładać to w spójną całość i przekazywać ją dalej w bardziej świadomy sposób. Jeśli zdecydujesz się dorzucić choćby drobną kwotę — naprawdę, nawet symboliczną — pomagasz nie tylko mnie, ale całej grupie osób, które z tej wiedzy będą korzystać.
Dotychczasowe realizacje:
- 2017 – Guangzou – Chiny
- 2018 – Tajwan
- 2019 – Guangfu – Chiny (pierwsze spotkanie z mistrzem Zhai Wei Chuanem)
- 2024 – Guangfu – Chiny
- 2026 – Quzhou – Chiny (przyjęcie w poczet osobistych uczniów mistrza Zhai Wei Chuana)
- 2026 – Miri – Malezja Borneo – (rozpoczęcie nauki u mistrza Anthonego Yapa)
Plany
- 2028 – Chiny i Borneo – (kontynuacja nauki u mistrzów Zhai Wei Chuana i Anthonego Yapa)
Każda wpłata, nawet ta najmniejsza, ma dla mnie niebagatelne znaczenie. I za każdą jestem szczerze wdzięczny.
Dzięki 🙏
Tak więc popieram petycję dotyczącą zablokowania tych inwestycji, albo chociażby ich ograniczenia. I namawiam wszystkich chętnych do uczynienia tego samego.
Tu znajdziecie możliwość podpisania się pod odpowiednimi petycjami.





Dokładnie. Wycięcie paru spróchniałych drzew i zastąpienie ich bambusowym gajem – spoko. Park treningowy dla lasek w second skinach i bluzeczkach na ramiączkach – spoko. Innych zmian nie poprę 😉
Petycja podpisana. Centrum miasta, to nie jest miejsce na wybieg dla psów. Miasto jest dla wszystkich ludzi a nie tylko psiarzy(mam psa:)) Polska dla Polaków! Indie dla Indian!