Dwa style, jeden nauczyciel. Skąd ta różnica?
Kiedy ćwiczyłem styl Yang z przekazu mistrza Yang Jwing Minga, uważałem, że jest to jedyne poprawne wykonanie. To może źle świadczy, ale prawda jest taka: nikt w YMAA mnie tego nie uczył. Żadnej indoktrynacji ze strony kadry instruktorskiej nie pamiętam. To bardziej my, początkujący, mieliśmy jakąś zaćmę na oczach. Ja to nawet rozumiem – to taka buta początkującego, który baaardzo chciałby wierzyć w to, że to, co on ćwiczy, to coś w rodzaju jedynego diamentu we wszechświecie. Zjawisko to jest znane psychologom. Badania opisują przypadki, w których osoby o niskich kompetencjach w danej dziedzinie drastycznie przeceniają swoją wiedzę. Wykazują przy tym ogromną pewność siebie. Ale co tu badać? Nie wystarczy włączyć TV?
Pierwszym przykładem, który dał mi poważnie do myślenia, był przekaz od Cheng Man Chinga. I nie mogłem wyjść ze zdziwienia. Kiedy obserwowałem ruchy Nilsa Kluga, wydawały mi się bezjajeczne i rozmemłane. Kiedy jednak kiedy spróbowałem z nim pchających dłoni, odczucia były zgoła inne. Jak to więc się potoczyło, że nasze style tak się różniły?
Kiedy mówimy o Cheng Man Chingu, naturalnie łączy się go z naukami Yang Cheng Fu. Powszechnie uważa się, że Cheng był jednym z najważniejszych uczniów mistrza Yang Cheng Fu (czemu potem nieco zaprzeczę). Jak to się więc stało, że kiedy wyjechał na Tajwan, jego styl tak mocno ewoluował? Co prawda forma 37 powstała jeszcze na kontynencie, ale w Chinach się nie przyjęła. Jego autorski styl, Zhengzi Tai Chi, to system, z którym popłynął szeroko, rozprzestrzeniając się na Tajwan, do Malezji, Stanów Zjednoczonych i na cały świat.
Można powiedzieć, że te dwa przekazy, aczkolwiek pochodzą z tego samego źródła i powstały z jego udziałem, nie wykazują między sobą takiego podobieństwa, jakiego można by się spodziewać. Dlaczego?
Cheng Man Ching – uczeń Yang Cheng Fu
Zaczniemy od Cheng Man Chinga. Kiedy żona Yang Cheng Fu zachorowała, konsultowano się z wieloma lekarzami, ale jej stan się nie poprawiał. Znając medyczne doświadczenie Chenga, Yang Cheng Fu poprosił go o przysługę. Cheng Man Ching musiał postawić dobrą diagnozę i kobieta wyzdrowiała (to niepotwierdzona legenda). W tym czasie Yang Cheng Fu zauważył jednak, że sam Cheng Man Ching jest osłabiony. Cierpiał na gruźlicę płuc. Zaniepokojony jego zdrowiem Yang zachęcił Chenga do podjęcia praktyki Tai Chi, wierząc, że ta praktyka go wzmocni. I tak Cheng rozpoczął naukę Tai Chi pod okiem mistrza, ostatecznie mieszkając z rodziną Yang przez około sześć lub siedem lat (choć niektóre przekazy mówią, że były to jedynie dwa lata). Ile by tych lat nie było, spędził je, „nurzając się w Tai Chi w stylu Yang, codziennie intensywnie studiując z Yang Cheng Fu”. Był to okres, który okazał się fundamentem jego przyszłej kariery mistrzowskiej. W każdym razie Cheng Man Ching zawsze powoływał się na Yang Cheng Fu jako źródło swojej wiedzy. I gdyby na tym poprzestał, historia świata wyglądałaby inaczej.

Drugi mistrz?
Jest bowiem pewna historia, która rzuca światło na inną kluczową postać, która ukształtowała rozwój Chenga. Ciekawa choć historia jest grubymi nićmi szyta.
Zaczęło się od tego, że pewnego dnia rodową siedzibę Yangów w Pekinie odwiedził Wan Lai Sheng. Również mistrz, również zaawansowany praktyk. Ja nie wiem, jakie wtedy były zasady rządzące takimi kurtuazyjnymi wizytami. Może się chłopaki nie dogadali w jakiejś błahej sprawie, może poszło o mecz, a może chłopaki chcieli sobie popokazywać. W każdym bądź razie doszło do „przyjacielskiego” starcia Wana Lai Shenga i Yang Cheng Fu, podczas którego Wan odepchnął gospodarza o kilka kroków (musiało chodzić o dostęp do ostatniego księżycowego ciasteczka).

Świadkiem tego wydarzenia był Zhang Qin Lin. Gość, według jednej wersji opowieści, był uczniem Yang Cheng Fu, a według drugiej pracował tam jako służący. Ciort to wie… W jednym i drugim przypadku, jako mężczyzna, miał obowiązki związane z pełnieniem funkcji „siły bojowej”. Zhang Qin Lin, widząc, co się stało, wystąpił naprzód, stanął twarzą w twarz z Wanem i… pokonał go (tj. zmusił go do cofnięcia się). Nic mi nie wiadomo, co się stało z księżycowym ciasteczkiem. Cała ta historia jest mocno… no… dziwna i oczywiście niepotwierdzona. Opowieści o tych dziwnych pojedynkach jest więcej niż odcinków „Mody na sukces”.
Taoistyczne sekrety, pojedynki i inne legendy
Ten moment był punktem zwrotnym w treningu Cheng Man Chinga. Cheng zaczął poznawać sztukę walki reprezentowaną przez Zhanga. Ponoć dogadali się, bo Zhang Qin Lin był analfabetą i Cheng Man Ching w zamian za nauki prania po pysku uczył go sztuki pisania i czytania. I to też jest informacja z kategorii „chyba…”, pochodząca z biografii Chenga, którą popularyzuje jeden z wielu odłamów tego stylu. Pewne jest tylko to, że się znali, a bardzo prawdopodobne, że Zhang uczył go technik pochodzących ze szkoły Zuo (od mistrza Zuo Lai Fenga), opierającej się na stosowaniu wewnętrznej wiedzy taoistycznej, którą twórca tego stylu posiadł od tajemniczego wędrownego kapłana (ech…).

Znalazłem nawet informację mówiącą o tym, że Cheng został jego uczniem. Zgodnie z tradycją tej linii przekazu Cheng kontynuował naukę u Zhang Qin Lina i ostatecznie został jego uczniem. Ale to dziwne, choć oczywiście nie niemożliwe.
Dlatego linii przekazu Cheng Man Chinga nie można wywodzić tylko i wyłącznie w prostej linii od Yang Cheng Fu, ale należy uznawać również wpływ, jaki miał na niego drugi przekaz – ten od Zhang Qin Lina. Aby w pełni zrozumieć linię przekazu Cheng Man Chinga, trzeba wyjść poza rodzinny przekaz Yang Cheng Fu.

Fu Zhong Wen – wierność rodzinnej tradycji
Z drugiej strony mamy przekaz mistrza Fu Zhong Wena. To jego grobowiec odwiedzamy w Guangfu za każdym razem, kiedy tam jestem – czyli całe dwa razy :)). Fu Zhong Wen również był ważnym uczniem Yang Cheng Fu. Na dokładkę, poprzez małżeństwo z córką mistrza, wszedł do rodziny. Fu Zhong Wen był wiernym uczniem Yang Cheng Fu, a jego styl jest najbardziej podobny do rodzinnego stylu Yang. Jest pełny i otwarty, z wyraźną strukturą i pełną siłą. Nic nie znalazłem (choć nie szukałem zbyt długo), żadnych informacji o tym, żeby miał jakiekolwiek „poważne zewnętrzne” naleciałości.
Fu Zhong Wen zawsze uczył się od rodziny Yang. Zaczynał od Yang Shao Penga (syna Yang Bau Hou – Jeżu, ilość nazwisk na cm² tego artykułu mnie przeraża!). To było jeszcze w Guangfu, skąd pochodziła jego rodzina. Ostatecznie trafił do Yang Cheng Fu i przez ostatnie dwadzieścia lat życia swojego nauczyciela towarzyszył mu jako asystent w pokazach i nauczaniu. Studiował wtedy u niego oraz u jego starszych uczniów, np. Cui Yi Shi.

Tradycja czy twórcza ewolucja?
Mamy więc dwóch uczniów jednego nauczyciela. Jednego wiernego (nie, słowo „mierny” jest tu absolutnie nie na miejscu) i konsekwentnie podążającego za nauczycielem, który zachował maksymalnie dużo z nauk swoich nauczycieli. Nie wiem, może nie potrzebował – czyli tyłek go nie swędział. Oraz drugiego, wykształconego i poszukującego (Fu co prawda nie był już analfabetą, ale w porównaniu z Chengiem nie odebrał większego wykształcenia), który znalazł w sobie odwagę i wiedzę, żeby stworzyć jakąś „wartość dodaną”.
Cheng skrócił, przeorganizował, ale nie uprościł. Fu postawił na trwałość, ciągłość nauczania i tradycję. Czy to spotkanie z wewnętrzną specyfiką stylu Zuo trafiło na podatny grunt artysty i poety? Jeśli cała ta historia jest prawdziwa, to jej efekty są naprawdę niewiarygodne. A może powodem było coś innego… jakiś zaginiony manuskrypt lub inny mnich wędrowniczek ;).




