Nowe szaty króla

Kiedy dziesięć miesięcy temu rozkręcało się to całe szaleństwo, to mnie akurat posypały się tak zwane „buty na salę”. Zakupiłem więc nowe. A piszę o tym dlatego, że dopiero w ostatni poniedziałek zerwałem z nich metki… I to nie dlatego, że planowałem je trochę poużywać i oddać. Po prostu to była chyba pierwsza od godziny … Dowiedz się więcej

Dzięcioły, dzwońce i mandarynki…

Ha!!! Ależ tytuł mi się udało stworzyć! Zarąbisty i wbrew sztuce pisania tytułów nikomu nic nie mówi, tylko mnie. Ale wyjaśni się, wyjaśni. Bo pewnie nikt nawet mnie nie podejrzewa o aż takie zainteresowanie ornitologią. I fakt – ptaki lubię, w szczególności sikoreczki, ale pisać o nich nie potrafię. Do brzegu więc. Czas dla mnie … Dowiedz się więcej

Pięć pytań do – Jarek Szymański

Jarek Szymański, znany w niektórych kręgach jako nasz człowiek za wielkim murem. Z urodzenia Poznaniak, w latach osiemdziesiątych (w czasach wielkiej treningowej partyzantki) rozpoczynał swoją przygodę z Kung Fu od… karate. Potem była Modliszka. A potem trochę farta, trochę zbiegów okoliczności (jak sam twierdzi – przeznaczenia). Od roku 1990 rozpoczął poszukiwania nauczycieli w Państwie Środka. … Dowiedz się więcej

Weekendowe gierki…

Weekend. Magiczny czas, do którego odliczamy czas przez resztę tygodnia. Zazwyczaj wiążemy z nim dużo nadziei na odrobienie zaległości i pchnięcie prywatnych planów do przodu. Równie często to nie wychodzi, a czas przepływa nam przez palce. Potem z poczuciem prze…nego życia meldujemy się w poniedziałek do arbajtu i znów odliczamy czas do następnego czwartku (wszak … Dowiedz się więcej

KO przekracza nowy próg

Ktoś mi kiedyś powiedział, że najlepszym miejscem do treningu jest przysłowiowy targ w Indiach. Zapamiętałem to, choć niewiele mi to mówiło. Niby tam jest taka masa ludzi i gwar, że jeśli tam nauczysz się rozluźniać i skupiać na sobie, to już wszędzie będziesz mógł. Po latach okazało się, że to była chyba najważniejsza rzecz, którą … Dowiedz się więcej

Yang Zhen Duo

W tym blogu to będzie pierwszy raz, kiedy piszę o takiej sytuacji. Chciałoby się powiedzieć, że ostatni, ale życie rządzi się swoimi prawami. Zmarł bowiem mistrz Yang Zhen Duo. Nie będę pisał, że wielki, choć jak czytałem – tak go czasami tytułowano. Nie lubię tego przydomka, bo „wielki” sugeruje, że inny jest mały. A dla … Dowiedz się więcej

Nowa nadzieja

Tak! Odwołanie do Gwiezdnych Wojen jest świadome. Mamy ponoć drugą falę korony z Kielc, choć jakby to była druga, to ta pierwsza powinna być do niej podobna. Ale nie gadajmy tu o polityce. Znów zaczęły się jakieś ograniczenia. Choć po prawdzie to największe ograniczenia pojawiają się w ludzkich głowach. Niektórzy tak bardzo boją się o … Dowiedz się więcej

Nieznane praktyki Tai Chi – Siedem pchnięć

Jakiś czas temu pisałem o panu Huang Sheng Shyan. Właściwie to o arcymistrzu Huangu, tak bowiem nazywają go wśród praktyków stylu, którego był twórcą. Wtedy podziwiałem koncepcje pięciu ćwiczeń rozluźniających. Miałem nawet okazję poćwiczyć przez chwilę pierwsze z tych ćwiczeń pod okiem kogoś, kto miał o nim jakieś pojęcie. Za krótko jednak. Przyznam się, że … Dowiedz się więcej

Inne widzenie Tai Chi – part VI – przekaz mistrza Cheng Man Chinga

Dziś następny przekaz, który jest na tyle inny od poprzednich, że czasami trudno uwierzyć w jakiekolwiek pokrewieństwo form. Na tapetę wchodzi przekaz mistrza Cheng Man Chinga. Pierwszy raz spotkałem się z nim na początku mojego praktykowania. Pewnie dlatego nie potrafiłem go docenić. Formę według nauk Cheng Man Chinga prezentował pewien Niemiec — Nils Kluge. Gość … Dowiedz się więcej

Tai Chi we wnętrzu wulkanów

Słowem wstępu: wpis pomimo wyraźnego zabarwienia turystycznego poświęcony jest treningowi i praktyce Tai Chi. W każdym razie mojej praktyce i mojemu treningowi, jako i cały ten blog zresztą. Tak, czegóż się nie robi, żeby osiągnąć poczytność i mołojecką sławę. Niektórzy jedzą jakieś okropieństwa albo wzorem amerykańskiej młodzieży sikają sobie w galoty. Ja postanowiłem uzyskać nieco poklasku, … Dowiedz się więcej

Wyngiel je we wiosce

To kultowy cytat z „Misia”, filmu który to można lubić lub nie — ale trzeba przyznać, że miał on spory wpływ na współczesny język polski. Co to ma wspólnego ze mną? No tylko to, że byłem „we wiosce”. Dokładnie w Wiosce Żywej Archeologii na warszawskim Bródnie. Zaiste ciekawe miejsce, gdzie można zobaczyć sowę, pokarmić gęsi … Dowiedz się więcej

Małe co nieco…

Wszystko się jakoś splata. Czasami się jakoś mąci, coś się psuje, a czasami wprost przeciwnie, pojawiają się jakieś szanse. Tak też się dzieje u mnie, ale po kolei… Jakiś czas temu znalazłem ofertę kupienia pewnej płyty DVD. Płyta zawierała materiał nazywany małym San Shou i przedstawiała francuskiego nauczyciela, który ćwiczył nieznaną mi wcześniej podwójną formę … Dowiedz się więcej