I po zaćmieniu…

…a z obiecywanego końca świata nici. Może to i dobrze, że nie powiedziałem w piątek w pracy tego co mi się cisnęło na usta…

Dobra, było minęło. Wszyscy się teraz chwalą na necie fotkami, które pstryknęli. Już tak to jest. Aparaty fotograficzne są ogólnodostępne, a każdy z nich ma super/duper możliwości, których nawet nie potrafię rozszyfrować.

Dużo nie pstrykałem… zapraszam na pokaz najlepszych.

księżyc pełnia wielki księżyc luna
jeszcze przed zaćmieniem…

Pełnia była tak jasna, że mimo wielu prób nie udało mi się sfotografować kraterów.

księżyc pełnia wielki księżyc luna
Wenus wychodząca z piany… tfu tj. Księżyc wychodzący z cienia Ziemi

Ta fotka była robiona o 4.00 rano. Czuję się zobowiązany poinformować cały świat, że nawet Danusia wstała i oglądała. I jeszcze chcę dodać, że w łeb nie dostałem jak ją obudziłem.

krwawy księżyc

A teraz inna fotka. Co prawda nie robiłem jej wczoraj, a kilka dni wcześniej, ale chyba jest najlepsza.

księżyc pełnia wielki księżyc luna krwisty krwawy księżyc
jak w monopolowym, czerwona połówka…

Wszystkie fotki robione bez ruszania tyłka z domu, stojąc na balkonie i to na dokładkę z ręki.


1

przyjęcie na osobistego ucznia mistrza Zhai Wei Chuana
Mistrz Anthony Yap
korekty mistrza Zhai Shi Zonga
nauka u mistrza Hong Zi Tiena
pchające ręce z mistrzem Yang Jwing Mingiem

Dziękuję, że rozważasz wsparcie mojego projektu — to już naprawdę dużo.

Zbieram fundusze na wyjazd treningowy do moich azjatyckich Nauczycieli. To nie jest wycieczka, tylko realna praca — chcę studiować Tai Chi i pchające ręce u źródła, tam gdzie te metody są wciąż żywe i przekazywane bezpośrednio w czystej formie.

Najważniejsze jest jednak to, co dzieje się później.

Zdobyta w ten sposób wiedza nie zostaje „dla mnie”. Wraca razem ze mną — na treningi, warsztaty i spotkania. Dzielę się nią z uczniami, sprawdzamy ją w praktyce, upraszczamy, czasem rozbieramy na części pierwsze. Dzięki temu wszyscy idziemy krok dalej.

Od lat składam tę wiedzę z fragmentów — z treningów, rozmów i własnych doświadczeń. Taki wyjazd to szansa, żeby poukładać to w spójną całość i przekazywać ją dalej w bardziej świadomy sposób. Jeśli zdecydujesz się dorzucić choćby drobną kwotę — naprawdę, nawet symboliczną — pomagasz nie tylko mnie, ale całej grupie osób, które z tej wiedzy będą korzystać.

Dotychczasowe realizacje:

  • 2017 – Guangzou – Chiny
  • 2018 – Tajwan
  • 2019 – Guangfu – Chiny (pierwsze spotkanie z mistrzem Zhai Wei Chuanem)
  • 2024 – Guangfu – Chiny
  • 2026 – Quzhou – Chiny (przyjęcie w poczet osobistych uczniów mistrza Zhai Wei Chuana)
  • 2026 – Miri – Malezja Borneo – (rozpoczęcie nauki u mistrza Anthonego Yapa)

Plany

  • 2028 – Chiny i Borneo – (kontynuacja nauki u mistrzów Zhai Wei Chuana i Anthonego Yapa)

Każda wpłata, nawet ta najmniejsza, ma dla mnie niebagatelne znaczenie. I za każdą jestem szczerze wdzięczny.

Dzięki 🙏


0 komentarzy do “I po zaćmieniu…”

  1. Ładne. I apetyczne: na pierwszym zdjęciu- jajo na twardo, na drugim- jajo podczas gotowania, a na ostatnim- jajeczny rdzeń wietnamskiego ciasteczka na Zhongqiujie (ewentualnie- plasterek pomarańczy w czekoladzie) 😉

    Odpowiedz

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz