I po zaćmieniu…

…a z obiecywanego końca świata nici. Może to i dobrze, że nie powiedziałem w piątek w pracy tego co mi się cisnęło na usta…

Dobra, było minęło. Wszyscy się teraz chwalą na necie fotkami, które pstryknęli. Już tak to jest. Aparaty fotograficzne są ogólnodostępne, a każdy z nich ma super/duper możliwości, których nawet nie potrafię rozszyfrować.

Dużo nie pstrykałem… zapraszam na pokaz najlepszych.

księżyc pełnia wielki księżyc luna
jeszcze przed zaćmieniem…

Pełnia była tak jasna, że mimo wielu prób nie udało mi się sfotografować kraterów.

księżyc pełnia wielki księżyc luna
Wenus wychodząca z piany… tfu tj. Księżyc wychodzący z cienia Ziemi

Ta fotka była robiona o 4.00 rano. Czuję się zobowiązany poinformować cały świat, że nawet Danusia wstała i oglądała. I jeszcze chcę dodać, że w łeb nie dostałem jak ją obudziłem.

krwawy księżyc

A teraz inna fotka. Co prawda nie robiłem jej wczoraj, a kilka dni wcześniej, ale chyba jest najlepsza.

księżyc pełnia wielki księżyc luna krwisty krwawy księżyc
jak w monopolowym, czerwona połówka…

Wszystkie fotki robione bez ruszania tyłka z domu, stojąc na balkonie i to na dokładkę z ręki.

KO

Autor niniejszego bloga

0 thoughts on “I po zaćmieniu…

  • 28/09/2015 o 22:56
    Permalink

    Ładne. I apetyczne: na pierwszym zdjęciu- jajo na twardo, na drugim- jajo podczas gotowania, a na ostatnim- jajeczny rdzeń wietnamskiego ciasteczka na Zhongqiujie (ewentualnie- plasterek pomarańczy w czekoladzie) 😉

    Odpowiedz
    • 28/09/2015 o 23:05
      Permalink

      Chciałoby się powiedzieć: głodnemu chleb na myśli… ale wtedy pewnie użyłbyś innych porównań (jak Cię znam)

      Odpowiedz
  • 28/09/2015 o 23:41
    Permalink

    Mów za siebie, KO. Coś w tym jest Dziś na Bakalarskiej Czamki wykazywały nienaturalną hiperaktywność 😉

    Odpowiedz

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz

%d bloggers like this: