Jakiś czas temu brałem udział w wykładach na temat systemów zarządzania jakością. Wykładowca opowiadał straszne banały, ubierając zwykłą życiową wiedzę w mądre słowa, na modłę japońskich wyznawców teorii – „praca, praca über alles”. Nudząc się straszliwie, zastanawiałem się, dlaczego niektórzy ludzie lubią proste rzeczy ubierać w skomplikowane teorie.
Rozmyślając dalej, doszedłem do wniosku, że niektóre rzeczy są tak proste, iż w ogóle nie zastanawiamy się nad tym, co one naprawdę oznaczają i jak należy do nich podejść. Niektórzy ludzie posiadają co prawda naturalną zdolność rozumienia rzeczy prostych, ale to naprawdę wyjątki. Większość z nas żongluje pewnymi określeniami z przekonaniem, że wie, o czym mówi.
Czym jest samodoskonalenie?
Takie na przykład samodoskonalenie. Według definicji — to proces doskonalenia samego siebie. Masło maślane, a przecież cała nasza praktyka Tai Chi, Qi Gong czy sztuk walki to podobno proces samodoskonalenia.
Jeśli spytamy kogokolwiek z ćwiczących, po co to robi i co widzi fajnego w treningu, to dziewięć osób na dziesięć na jednym z pierwszych miejsc wymieni właśnie możliwość samodoskonalenia. Dla wielu z nas jest to celem samym w sobie.
Cykl Deminga i sztuki walki
Specjaliści od zarządzania jakością, lubiący rozbierać wszystko na czynniki pierwsze (co doskonale widać w komiksach hentai¹), stworzyli coś, co nazwali cyklem samodoskonalenia.
Opisali w nim samonapędzający się proces prostych czynności pozwalających osiągnąć sukces w postaci postępów we własnych umiejętnościach. A przecież to właśnie ten postęp jest miarą samodoskonalenia się, a nie sam proces dla procesu.
Mówię tu o cyklu Deminga (osoby zainteresowane odsyłam do internetu – nie będę zabierał chleba różnym nawiedzonym naukowcom od systemów jakości), opisującym proces samodoskonalenia. I tu chciałbym powoli kierować się do sedna mojego wywodu.
…->PLANOWANIE->PRAKTYKA->SPRAWDZANIE->ANALIZA->…

Cóż ma wspólnego cykl Deminga z treningiem chińskich sztuk walki?
Otóż William Edwards Deming opisał cykl czynności pozwalających na świadome kontrolowanie procesu samodoskonalenia, dzięki czemu staje się ono nie tylko celem, ale przede wszystkim narzędziem pozwalającym osiągnąć jeszcze wyższe cele.
Nie chcę tu na siłę dopasowywać praktyki sztuk walk do teorii Deminga (choć byłoby to tak bardzo chińskie), więc na potrzeby artykułu ułożyłem własną teorię opartą na wspomnianej koncepcji.
Teoria ta nosi nazwę teorii P(P)SA – to cztery etapy, które powinniśmy wykonywać w następującej kolejności:
1. PLANOWANIE
Wydaje się proste. Tak proste, że często o tym zapominamy. Całe szczęście, że czasami robią to za nas instruktorzy.
Nie można jednak wszystkiego opierać tylko na tym, co wymyślą inni ludzie. To ma być nasza praktyka.
Nawet jeśli idziemy na zajęcia prowadzone przez instruktora, to w ich ramach możemy sobie coś zaplanować.
Na przykład: dzisiaj skupię się na odpychaniu nogami.
Planowaniu własnego treningu powinniśmy poświęcić zdecydowanie więcej energii. Nie wystarczy powiedzieć sobie: idę poćwiczyć. Zaplanujmy dokładnie ten czas – od której do której, jakie ćwiczenia i ile powtórzeń.
Taki trening będzie bardziej intensywny i wartościowy. Planując, stawiamy sobie cele.
2. PRAKTYKA
Czyli wykonaj to, co zaplanowałeś. Jeśli starczy Ci czasu – poćwicz to, co lubisz, albo pogadaj z kumplami. Ostatecznie z treningu musimy mieć też trochę radości.
Trening to czas nastawiony na zdobywanie wiedzy. To chyba najważniejszy etap, ale bez pozostałych niewiele znaczy. Najczęściej, niestety, ograniczamy się tylko do treningu.
A przecież praktyka to nie tylko bezrozumne powtarzanie pewnych czynności. Owszem, samo w sobie przynosi pewne efekty (wszak praktyka czyni mistrza), ale kung fu to nie tylko umiejętność manualna. Kung fu wymaga od nas zrozumienia i przyswojenia pewnych umiejętności jako drugiej natury.
3. SPRAWDZANIE
Sprawdzanie, testowanie, konfrontacja. Po co ćwiczymy? Żeby było lepiej, niż jest obecnie. A skąd będziemy wiedzieć, że jest lepiej?
Jeśli tego nie sprawdzimy, będziemy żyli w nieświadomości.
Sprinter w ramach treningu biega często na czas, by zweryfikować postępy. Kucharz częstuje swoich gości, bo ciekaw jest ich opinii.
My – ćwiczący sztuki walki – mamy możliwość konfrontacji niejako w pakiecie. Nie chodzi tylko o walkę, choć jest to kusząca perspektywa.
Możemy sprawdzić się w pchaniu rąk (tui shou) z kolegami z sali, w ćwiczeniach z osobami z innych stylów (np. z judoką), albo nagrywając własną praktykę i analizując ją później.
Wspaniałym testem są też egzaminy, oczywiście tylko wtedy, kiedy służą weryfikacji własnych umiejętności, a nie zdobywaniu pasmanterii na spodnie.
1




4. ANALIZA
Wynikiem sprawdzania powinna być analiza, czyli wyciąganie wniosków. Jeśli formą sprawdzenia była konfrontacja – zastanówmy się, dlaczego przegraliśmy (lub wygraliśmy), co działało, a co nie i dlaczego.
Jeśli nagrywaliśmy nasze dokonania, możemy obejrzeć film klatka po klatce, aby zobaczyć, co było nie tak. Na podstawie obserwacji należy wyciągnąć wnioski co do dalszego treningu.
I tu koło się zamyka – bo na podstawie analizy powinniśmy rozpocząć planowanie następnych etapów. Stawiamy sobie nowe cele lub weryfikujemy dotychczasowe. A ponieważ jesteśmy mądrzejsi o pewne doświadczenia, nasze plany stają się dokładniejsze, a trening – bardziej efektywny.
Dzięki temu możemy więcej, lepiej i głębiej, co prowadzi nas do coraz bardziej subtelnych wniosków. Samodoskonalenie przestaje być celem – staje się metodą.
Spirala samodoskonalenia
W ten sposób powstaje samonapędzająca się spirala samodoskonalenia. Czego Wam i sobie życzę…
¹ hentai – specyficzny gatunek japońskiej rysunkowej pornografii.






Powielę jeszcze jeden banał (lub komunał – Twoje drugie ulubione słowo), ale jestem kryty, bo to Hong mówił, a mianowicie, że 15 minut treningu z głową daje więcej niż 2 godziny treningu na pałę.
święte słowa! zapiszę je złotym długopisem w notesie (bez jaj mam taki do ważnych wpisów)
Może w takim razie powinienem lepiej rozkminiać teorie zarządzania jakością. Np taki diagram ishikawy, albo metoda pareto – zwłaszcza ta ostatnia wedle moich obserwacji ma sens.
ps. pozwoliłem sobie zrobić mały edit Twojego postu.