Inne widzenie Taiji – part II

Miała być nowa seria, a tu pół roku i nic. Tak się składało. Niby mam kilka filmików gotowych by pokazać, że Taiji można rozumieć na sposobów wiele, ale jakoś mi nie po drodze było by siąść do pisania o nich. A filmy są tak różne, jak to mój ojciec mawiał – kwadratowo i podłużnie. W tym, że mnie bardziej to podłużnie rajcuje. 😉

Dziś na tapetę weżniemy coś, nad czym zastanawiałem się długo – czy na pewno pokazywać. Tak inne to jest, że musiałem obejrzeć film cztery razy, żeby wyłapać pewne elementy wspólne dla form rodziny Yang.

Dziś rzecz będzie o…

Su Dong Chen

"<yoastmark

Su Dong Chen – pół-Japończyk, pół-Tajwańczyk. Trenować zaczął bardzo wcześnie. Zaczął od I-Hsiang mistrza Hunga i czegoś, co się nazywa Tangshou Dao (droga ręki rodziny Tang – czyli jakaś rodzinna sztuka walki). Wieczorami trenował wraz z grupą zielonych beretów (jako dzieciak? no dobra, tak piszą w oficjalnej biografii).

Od 1969 roku (miał wtedy dopiero 16 lat) zaczął brać udział w turniejach sztuk walk na Tajwanie, w Hong Kongu i Azji Południowo-Wschodniej.

W 1973 roku przeniósł się do Japonii, by konfrontować swoje umiejętności z różnymi ekspertami sztuk walki. Ponoć poznał tam samego mistrza Mas Oyama (osss) Dōshin Sō – założyciel Shorinji Kenpo (oss), Chang Dong Sheng (Shuai Jiao), Hsu Fu Chen, On Wen Zhong (Xingyi Quan) i żeby było jeszcze bardziej eklektycznie –  Imi Lichtenfelda (założyciel Krav Maga)

su dong chen 14 lat widzenie Tai Chi
Su Dong Chen (14 lat) i jego pierwszy nauczyciel Hong (drugi z lewej).

Z czasem  doszedł do wniosku, że tradycyjne podejście do nauki jest passe i czas stworzyć własną metodę/szkołę walki. To takie modne w naszych czasach. Jak widać ze spisu jego nauczycieli, nie ma tam jakiś znaczących nauczycieli Taiji. W każdym razie nie ma ich w jego oficjalnej biografii. Pewnie doszedł do wniosku, że nie pasują do tego spisu.

nieznane źródło?

Skąd zatem to Taiji się wzięło? A ciort wie. Gdzieś tam się pewnie uczył i był to styl Yang. Zmieszał to wszystko, wstrząsnął i doprawił – wyszło co wyszło. Nigdy nie wiem co mam powiedzieć, kiedy ktoś dochodzi do wniosku, że wie lepiej niż jego nauczyciel i trzeba coś zrobić po swojemu. W większości, tacy ludzie to ściemniacze, którzy nie chcą odpowiadać przed swoimi nauczycielami za swoje nieuctwo – wybierają swoje “drogi” – znacie to?. Patrząc na listę nauczycieli Su Dong Chena można mieć nadzieję, że to co sobie wymyślił – ma sens. Z drugiej strony, kiedy ma się aż tak szerokie umiejętności, ciężko jest praktykować każdą sztukę oddzielnie, dużo łatwiej jest praktykować coś zmieszanego.

Wedle tego co napisano w internecie, formy uczy się poprzez naukę postaw, a ruchy są rzeczą dość dowolną – ciekawe podejście, ale chyba by mi się spodobało, choć w rezultacie każdy może ćwiczyć po swojemu. I jak tu się dogadać? Pewnie jakieś ograniczenia w tej wolności są.

Inne? Inne. Widać, że Ma Bu (pozycja jeźdźca) jak w Wing Chun, ale ogólny kształt formy zachowany. Nie będę się wypowiadał na temat formy, bo tak zupełnie inna jest. To dowód na to, że Taiji jest bardzo elastyczne i łatwo przyjmuje różne koncepcje. Ta koncepcja podoba mi się, bo jest w niej siła. Zainteresowało mnie coś jeszcze. Trafiłem na filmy z jego seminarium i tam znalazłem coś co jest bardzo podobne do tego, co mistrz Yang Jwing Ming próbował nam zaszczepić w czasie swoje ostatniej wizyty.

inne widzenie Tai Chi

Znane? To coś, co nazywa się coiling (Pisałem o tym w artykułach Coiling oraz Symbol Taiji strona Yang). Wykonanie Su Dong Chena jest na bardzo wysokim poziomie. Nagranie pochodzi z roku 2000.

Czyli inne… ale bardzo podobne.

PS. Jeszcze jeden filmik, taka dyskusja o zastosowaniach, o zmianie, o miejscu… dobre. Chyba mógłbym u niego ćwiczyć – mogłoby mi się podobać.

Krzysztof Operacz

KO

Autor niniejszego bloga

0 thoughts on “Inne widzenie Taiji – part II

  • 24/08/2015 o 10:17
    Permalink

    Ma podobną manierę poruszania do YJM. BTW, jeżeli owo tangshoudao pisze się znakami 唐手道, to może chodzić o okinawskie karate (pochodzenia chińskiego – stąd Tang -nazwa wielkiej dynastii- w znaczeniu Chin)

    Odpowiedz
  • 24/08/2015 o 13:51
    Permalink

    Krótko uzupełnię. Głównym nauczycielem Su był Hung I-Hsiang (Hong Yixiang). Od niego właśnie uczył się tego tangshoudao. A co to takiego? Otóż po prostu xingyi + bagua + taiji. Hong Yixiang był uczniem Zhang Junfenga, który uczył się xingyi od Li Cunyi i jego syna, bagua od Gao Yishenga oraz stylu Yang taijiquan od Niu Chunminga. Zhang i Hong uczyli tych trzech styli łącznie. W latach 50. i 60. Hong Yixiang jeździł do Japonii, i spodobała mu się tamtejsza dyscyplina treningowa, system stopni i stroje, więc wprowadził to wszystko w swojej szkole xingyi/bagua/taiji, nazywając to właśnie tangshoudao.

    Odpowiedz
    • Krzysztof Operacz
      24/08/2015 o 14:02
      Permalink

      Dzięki… i to wyjaśnia skąd styl Yang. Na stronie Su jest wymieniony jeden nauczyciel Taiji ale to Chenowiec. Zastanawiałem się skąd zatem styl Yang.

      Nui Chunming zaczynał uczyć się u Yang Jian Hou (1902) a potem został uczniem Yang Chen Fu.

      [youtube https://www.youtube.com/watch?v=EnxokIPLzJM&w=420&h=315%5D

      A japoński dryl nie jest taki zły. Przypominam sobie zawsze o tym jak pada polecenie “…w pary…” a tu nagle na sali stoją cztery osoby które nie mogą znaleźć partnera. Na Shotokanie za coś takiego cała grupa lądowała na kościach.

      Odpowiedz
  • 28/08/2015 o 18:40
    Permalink

    Racja KO – zbyt wiele obecnie ściemniania i tworzenia czegoś innego ( bo nie dokońca nowego) i może stąd sceptycyzm do “nowości” . W takich przypadkach chodzi jednak o bezrefleksyjne odrzucanie czegoś co było i tworzenie czegoś na słabej bazie. Niemniej jest jednak w sztukach walki – jak we wszystkim – stała zmienna ;), bez której nie byłoby np. Yiquan, czy chociażby Yanga :).

    Odpowiedz
      • 28/08/2015 o 22:59
        Permalink

        Jasne :), to tak jak ze studiowaniem sztuki: magistrów kupa, a mistrzów na lekarstwo 😉

        Odpowiedz

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz

%d bloggers like this: