Brama

Trochę się poobijałem ostatnio w kwestii prezentacji starych zdjęć. Nadal je sobie przeglądam, a niektóre nawet archiwizuję na dysku, ale chyba dawno już nic nie publikowałem.

Dzisiejszym tematem przewodnim będzie brama. Motyw bramy oznacza zmiany, granicę, barierę, którą należy przekroczyć. Może też wiązać się z przejściem z jednej fazy życia do drugiej, z odrzuceniem starych zasad i przyjęciem nowych itp. Szczególnie otwarta brama symbolizuje otwierające się nowe możliwości. Jakoś tak się złożyło, że wśród posiadanych przeze mnie zdjęć zamkniętych bram nie ma.

W slangu Wu Shu mówi się o uczniu zamkniętej bramy (bądź wewnętrznego podwórka) jako o takim, który dostąpił zaszczytu uczenia się czegoś więcej niż zwykły śmiertelnik. Było tak, ponieważ tego, co było sednem przekazu, nauczano tylko nielicznych i czyniono to właśnie za zamkniętymi wrotami, tak aby nikt postronny nie widział, co i jak.

Pierwszą bramą, którą chciałbym pokazać, jest miejsce znane mi z autopsji (nie że rozcinałem tam jakieś zwłoki, po prostu widziałem je osobiście). Choć dziś wygląda zupełnie inaczej niż na poniższym zdjęciu.

Entrance to the Tomb of Yung Lo, Peking (1907)
wejście do grobowca Mingów, okolice Pekinu (1907)

Nie ma tego trawnika po obu stronach drogi, ale brama duchów stoi nadal. Oczywiście są jeszcze tłumy ludzi. Brama duchów służy do pozbycia się złych energii, które mogłyby się przyczepić do człowieka w takim miejscu jak grobowiec. Przez wysoką deskę, stanowiącą próg bramy, należy przeskoczyć z głośnym okrzykiem.  Tak więc, pomimo że mamy tu do czynienia z typową „bramą do lasu”, nikomu nie wpadnie do głowy łazić inną drogą. Przewodnik powiedział nam, że działa to tylko na Chińczyków.

grobowce Mingów

W mitologii bram do różnych miejsc strzegły groźne zwierzęta i potwory, takie jak np. Cerber, stojący u wrót Hadesu. Ich celem było zapobieganie wejściu osobom niepowołanych. Bo co by się stało, gdyby na Żyletę wszedł kibic Lecha? Dla istoty Wszechświata pewnie nic, ale co by było jojczenia w telewizji… Na naszym zdjęciu mamy niepozornego Chińczyka palącego fajkę. Taka fajka w Chuo Jiao Fanzi jest groźną bronią (i to nie tylko dla palacza), więc nigdy nic nie wiadomo.

Następna brama ma charakter typowo organizujący. To dzięki niej wiadomo, do którego miejsca cieć ma zamiatać teren, a gdzie chłopaki mają stać, pić piwo. Bez niej panowałby bałagan.

stary Hong Kong

Na całym świecie w bramy wkomponowywano kapliczki, tu nie inaczej. Następna taka brama, tym razem z napisem. Pewnie jakieś “witaj gościu, prosiemy nie śmiecić”.

Kolonia niemiecka w Qingdao (1910)

Bramy mogą być naprawdę symboliczne, ale przy okazji ładne.

Stara brama i mury miejskie w Pekinie

Tę bramę też widziałem, chociaż ogólnie Pekin bardzo mnie zmęczył. Pewnie dlatego, że w Guangfu odwykłem od tłumów i zgiełku wielkiego miasta.

brama do Świątyni Harmonii i Pokoju w Pekinie (1860)

Jeszcze tylko brama do wiedzy. Niby brak w niej jakiegokolwiek zamknięcia, jest więc otwarta dla wszystkich, ale ktoś jej jednak pilnuje.

Brama wejściowa do Uniwersytetu Narodowego, Pekin

bramy miejskie

Moja ulubiona forma, księżycowa brama. Czyli jak to Chińczycy zżynali pomysły z Tolkiena. Pewnie dlatego mi się podobają, że w Polsce są praktycznie niespotykane.

Brama księżycowa

Brama, najbardziej prestiżowa część miejskich murów. Zaraz obok baszty, ale w przeciwieństwie do niej także największa słabość, tędy to właśnie najłatwiej jest się do miasta dostać. Brama jednakże daje dużo możliwości, bo to przez nią wojsko zgromadzone w mieście, może wyruszyć na wroga. Otwarte bramy miasta są oznaką słabości, np. Paryż w 1940, ale mogą być też pułapką. Sun Tsy pisze o mieście, które otworzyło swe bramy przed najeźdźcą, ten wietrząc podstęp odstąpił od oblężenia.

księżycowa brama

Brama miejska, Pekin ok. 1915

Tej bramy nie widziałem, ale te w Guangfu były identyczne. Pewnie jakaś starożytna norma dokładnie to opisywała.

Na koniec brama w Mukden, to miasto na północy Chin. Choć ostatnio Jiuzhizy mi wyjaśniał, że to, co ja nazywam północą, dla Chińczyków nie jest już takie oczywiste. Mukden to nazwa mandżurska, obecnie miasto nazywa się Shenyang. Według opisu brama prowadzi do palarni opium, a ludzie z niej wychodząca, to klientela przybytku. Tak czy nie? Nie wiem.

Mukden (1946)

opiumowa brama

Mukden to miejsce z dość ponurą historią. W czasie wojny japońsko-rosyjskiej w okolicach tego miasta odbyła się krwawa dwudniowa bitwa. Rezultat — sto pięćdziesiąt tysięcy zabitych Rosjan, Chińczyków i Japończyków. Natomiast w czasie II wojny światowej mieściła się tam niesławna jednostka 731. Japoński zespół “badawczy” zajmujący się rozwijaniem broni chemicznej i metod jej rozpowszechniania. Efektem jej (za przeproszeniem) pracy było następne sto pięćdziesiąt tysięcy zabitych ludzi. Ciężko to policzyć, bo zbierające śmiertelne żniwo “dziwne” epidemie wybuchały tam jeszcze jakiś czas po wojnie.

Coś o Tai Chi może… (Ktoś mi kiedyś powiedział, że jak nie ma słowa o Tai Chi, to on nie czyta). W przekazie mistrza Yang Jwing Minga istnieje ćwiczenie “czterech bram” (w slangu zwane naciskiem). Polega ono na otwieraniu “bram” (lub według innej nomenklatury – “okien”) i atakowaniu przez nie. Do ataku służy ten tytułowy nacisk. Ilość metod ataku jest oczywiście bardzo bogata (tak bogata, jak możliwości ćwiczącego), ale ograniczamy się do nacisku, żeby partner też mógł popracować. Po latach myślę sobie, że nie chodzi tylko o otwieranie bram partnera, ale także o umiejętność wykorzystywania własnych bram do wyprowadzania ataku.

I to tyle….

PS. Jeszcze współczesna ciekawostka. W chińskich drapaczach chmur, często na wysokich piętrach, widać osobliwe “dziury”.

współczesne smocze bramy (Hong Kong)

Ich zastosowanie jest bardzo proste. Jak sama nazwa wskazuje służy on smokom. Jeśli któryś będzie leciał to przeleci przeleci przez bramę i nie uszkodzi wieżowca. Czy u nas ktoś o tym myśli? Jakieś ministerstwo? Żeby nie było, że nie ostrzegałem…

Krzysztof Operacz

KO

Autor niniejszego bloga

7 myśli na temat “Brama

  • 17/12/2019 o 21:18
    Permalink

    Mój research wykazuje, że ta “niemiecka” brama, to Paifang Rodu Guo z dawnego Caozhou (obecnie Heze) czyli chyba poza ich formalnie kontrolowanym terytorium, z napisem “si shi yi pin” (w czterech pokoleniach urzędasy pierwszej klasy) a szkoda, bo już chciałem wysnuć hipotezę z 一品,gdzie 一 to ein, górne 口 reich, a dwa dolne 口to folk i fuhrer ;]

    Odpowiedz

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz

%d bloggers like this: