Viet Tai Chi

Spis treści
  1. Viet Tai Chi

Tematem dzisiejszych moich wynurzeń (Danusia podpowiada, że wynaturzeń) będzie zjawisko zwane Viet Tai Chi. Od razu na dzień dobry pozwolę sobie zauważyć, że Viet Tai Chi to nie jest Tai Chi Quen. I nie ma z nim nic wspólnego poza nazwą.

viet Tai Chi nauczyciel
Nauczyciel Viet Tai Chi

Pierwszy raz o Viet Tai Chi dowiedziałem się z plakatów. Swojego czasu była to bardzo ważna metoda propagowania zajęć związanych ze sztukami walk. A ile było przy tym zabawy? Zalepianie konkurencji, zrywanie plakatów, pakty o plakatonieagresji i inne zjawiska. A potem wzajemne oskarżenia na forach internetowych i publicznych. Ponoć nawet dochodziło do tzw. wjazdów na salę w celu wyjaśnienia sytuacji. No zabawom i krotochwilom końca nie było. Teraz w dobie internetu – nudy, panie, nudy… Ale do brzegu. W połowie pierwszej dekady XXI wieku plakatowanie nadal było najlepszą metodą dotarcia do nowych adeptów. W tym czasie na ulicach warszawy Viet Tai Chi było bardzo popularne.

Viet Tai Chi - masaż
wygląda jak masaż stosowany wszędzie

Ale nadal poza podobieństwem nazw niewiele więcej o tym zjawisku wiedziałem. Do czasu, kiedy to na (bodajże) pierwszym zlocie vortalu Budo (poszukajcie sobie w necie co to takiego), wówczas bardzo opiniotwórczego miejsca, pojawił się Ryszard Jóźwiak. Kto to jest powinien wiedzieć każdy, kto interesuje się choć trochę tym sztukowalkowym grajdołkiem. Na wspomnianym zlocie odbywały się pokazy/prezentacje różnych szkół kung fu. Ryszard Jóźwiak reprezentował Viet Vo Dao (VVD).

Pokaz średnio mi się podobał, ale to rzecz gustu i nie ma tu żadnego znaczenia. Na koniec prezentacji można było zadać panu Ryszardowi kilka pytań (swoją drogą miał biało czerwony pas – mocno zniszczony, co jest oznaką, że często jest wiązany). Postanowiłem błysnąć wiedzą i zapytałem o Viet Tai Chi. Dowiedziałem się, że pewien mistrz zebrał wietnamskie wewnętrzne sztuki (walki?) /praktyki w jedną całość i ułożył z tego kilka krótkich form (dałbym sobie głowę uciąć, że było ich 16 – osiem miękkich i osiem twardych). I że od jakiegoś czasu ten człowiek został przyjęty do rodziny VVD, a nazwa została przyjęta właśnie taka, by się ludziom dobrze kojarzyło.

I jeszcze pan Ryszard dodał, że w zasadzie to jego uczniowie nie chcą ćwiczyć tych miękkich form, a tylko te twarde, które łączą w sobie generowanie dużych napięć, ruchu i oddychania. Na dowód tego poprosił jednego ze swoich uczniów, aby wykonał taką formę (mam wrażenie, że kiedyś widziałem ten film na Youtubie). Faktycznie forma na pierwszy rzut oka przypominała karateckie kata wykonane z głośnym wydechem. Straciłem wtedy wszelkie zainteresowanie Viet Tai Chi, bo po pierwsze – nie było starożytne (a wtedy myślałem, że wszystko musi mieć co najmniej kilka tysięcy lat), po drugie – nie przypominało znanych mi form, a ja wtedy byłem trochę pokręcony…*1

Obecnie nadal nie chcę ćwiczyć Viet Tai Chi, ale jest to spowodowane raczej brakiem czasu i wystarczająco dużą masą materiału, który ćwiczę tam, gdzie ćwiczę. Ale pewien czas temu postanowiłem nieco usystematyzować swoją wiedzę o tym zjawisku. Na początek, żeby się dużo nie rozpisywać, cytat ze strony:

MasterCharlesPhanHoang1
Mistrz Phan Hoang

Aby lepiej zrozumieć sens powstania VTC , musimy przyjrzeć się historii International Viet Vo Dao. IVVD powstała w 1972 roku z inicjatywy mistrza Phan Hoang. Światowa Federacja VVD skupiła w sobie wiele sztuk walki z Wietnamu, dzięki czemu jej program szkoleniowy jest bardzo bogaty i ciekawy.

Każdy system czy sztuka walki posiada w swoim programie część wiedzy dotyczącej rozwoju energii wewnętrznej Noi Cong. Mistrz Phan Hoang będąc praktykiem i ekspertem kilku szkół Vo Thuat postanowił zebrać doświadczenia wielu pokoleń w jedną całość.

Viet Tai Chi

Swoją pracę ukończył na początku lat 90-tych. Pierwszy raz oficjalnie przedstawił koncepcję i techniki VTC na stażu z okazji XX-lecia IVVD w Kanadzie. Pamiętać należy, że VTC jest głównie systemem zdrowotnym (analogicznie jak obecnie traktowane jest Tai Chi). Wydaje się,że najpełniejszy obraz VTC będzie mógł przedstawić sam twórca systemu, mistrz Phan Hoang. Poniższe informacje pochodzą z książki twórcy systemu wydanej w Kanadzie w 1995 r pt. ” Viet Tai Chi – the power of quietness ” oraz broszur wydanych przez World Federation Viet Tai Chi.

Nie będę oceniał wartości merytorycznej tego systemu. Przecież nie tylko Chiny mogą być źródłem dobrej wiedzy treningowej. Wietnam to też stara kultura i przez wieki nawzajem z kulturą Państwa Środka wywierały na siebie wpływ. Jest więc bardzo prawdopodobne (nie mam powodu do jakichkolwiek wątpliwości), że to porządny wartościowy system. Ale… czy nie macie wrażenia, że taka, a nie inna nazwa, to zabieg czysto marketingowy? Ja wiem, że połowa lat 90 to była dominacja Tai Chi na „rynku treningu prozdrowotnego”, ale czy to jest system, który wymaga takiej „marketingowej” podpórki? Zresztą, z perspektywy lat, chyba zabiegu chybionego. Moda na Tai Chi się skończyła, a ludzie podążają za nowościami – nowa nazwa byłaby silnym argumentem dla zdobywania rynku.

Nie mniej, nie zważając na nazwę, która jest czynnikiem drugoplanowym, fajnie że w Polsce znajduje się wartościowy, dobrze umocowany historycznie przekaz ćwiczeń zdrowotnych.

*1 Chcę zaznaczyć, że to niekoniecznie muszą być słowa Ryszarda Jóźwiaka, ale tak zrozumiałem i zapamiętałem jego odpowiedź.

20 Replies to “Viet Tai Chi”

  1. Lubię i szanuję Wietnamczyków, ale to całe Viet Tai Chi, to kicha. A teraz przymknijmy oczy i zróbmy kata karate powoli. Ech, zamiast uczyć strzelania z kuszy, czy łuku na kulki, takie coś.. 😉

    1. W zasadzie nie mam powodu by dyskredytować to co ułożył Phan Hoang. Pewnie jakieś metody nei gongu ćwiczyli. Pozostaje mieć nadzieję że się znał i że nie zrobił tego tylko dla sławy.
      A że przyjęło się takie jakie się przyjęło – na taki grunt padło.
      Ale pomysł z nazwą nie wypalił…

    2. ech, kolego… marną sobie wystawiasz wizytówkę takimi wypowiedziami… zero znajomości tematu

      1. Przepraszam, jeśli uraziłem. Dobór słów jest ważny i sam nie chciałbym, żeby ktoś nazywał kichą styl, który sam trenuję, nawet jakby miał rację. Co do do bycia w temacie, to naturalnie nie wiem dużo o Viet Tai Chi, ale coś tam w życiu widziałem i jeśli osoba zainteresowana ćwiczeniem tai chi (taijiquan, w nawiązaniu do chińskiego stylu kung-fu) zapytała mnie o VTC, to bym jej odradzał. Poza tym może to być całkiem fajna rzecz do ćwiczenia 🙂

        1. Nie ma za co przepraszać, nie uraziłem się. Tylko dobór słów był rzeczywiście niefortunny. Ja wychodzę z trochę innego założenia. Jak ktoś mnie pyta, czy coś jest warte, żeby poświęcić temu czas, to zawsze namawiam do treningu: pójdz, zobacz, spytaj, potrenuj. Nie ważne o jaką formę ruchu chodzi, ważne, żeby zrobić pierwszy krok. I jeszcze gorąca prośba. VTC to nie rzecz, ani zjawisko (ach ten dobór słów :)). VTC to VTC, tak jak Tai Chi to Tai Chi. Postaram się wyjaśnić parę kwestii Adminowi, bo właśnie dostałem maila od niego. Pozdrawiam.

    1. ależ tam była śmietanka… kwiat polskiego Kung Fu 😉 – teraz pewnie już nie dałoby się zorganizować takiej imprezy

    1. Czy ja wiem…. Dziś byłem sam na sali. W takich warunkach jak tylko zaczynasz się obijać to od razu Cię widać. Mówię Ci koszmar 😉

  2. Jeśli to ten zlot, o którym myślę, to z całą pewnością nie był pierwszy, przeciwnie, był jednym z (chronologicznie) ostatnich.
    No i był zlotem nietypowym, bo praktycznie wyłącznie kungfuteckim (poza wspomnianym VVD).
    Wcześniejsze zloty Budo bywały raczej wszechstylowe (dumnie brzmi ;)).
    Nie byłem, bo miałem nóżkę chorą (skręcone kolano nie jest niczym fajnym), żałuję.

  3. Zdrowotnie to dziala kazdy regularny ruch i taka jest korzysc z cwieczenie takze sztuk walecznych chyba

      1. W sumie ruch tak,tylko inne warunki ,zawartość tlenu,temperatura ,zapylenie jakby mniej 😉

    1. widziałęm… uprzedziłeś mnie. 😉

      od 02’08” jest Vie Tai Chi nawet chwilami przypomina białego żurawia pewne elementy. Ale dziś mi się wszystko ze wszystkim kojarzy

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz