Tai Chi GO i koszerne fotki

Pomimo, że nie pochwalam wakacji treningowych, to muszę przyznać, że mój czas treningu jest jakoś podzielony na sezony. Sezon treningowy i część wakacyjna. Różnica jest taka, że w wakacje więcej treningów zależy od mojej własnej inwencji, bo w pozostałym czasie terminarz mam zapełniony regularnymi zajęciami.

W poniedziałek, pomimo tego, że są jeszcze wakacje już powoli mam pewien przedsmak regularnego sezonu. Tego dnia właśnie wystartowały sierpniowe treningi Tai Chi. To oczywiście zajęcia, które już zapowiadałem, czyli styl Wu/Hao w ramach Akademii Yi Quan. Spotkania są nastawione na ludzi nowych, początkujących. Stąd, pomimo sporej grupy (i tu następuje moje lekkie, acz pozytywne, zdziwienie), praktycznie żadnej znajomej twarzy. Fakt, że jedziemy materiał od początku, absolutnie mi nie przeszkadza, zawsze jest coś, co człowiek przeoczy, uprości. Szczególnie w Zabawach Pięciu Zwierząt, w których nigdy nie czułem się zbyt pewnie.

Pewną ciekawostką jest miejsce, w którym w tym roku się spotykamy. Nadal jest to park Skaryszewski, ale tym razem zupełnie inna jego część. Może kojarzycie takie białe budynki znajdujące się w okolicach wejścia od strony ul Zielenieckiej (bliżej Teatru Powszechnego)? To hotel z knajpą. Nie są to budynki specjalnie zabytkowe, choć swoje lata już mają. W czasie kiedy zakładany był Park Skaryszewski, w jego północnym narożniku postawiono biura zarządu wraz z magazynami narzędzi. Ostatnio ktoś to przejął i przebudował na hotel. Były z tego powodu jakieś wojenki w prasie, ale moim zdaniem dobrze się stało, że ktoś to odbudował i to żyje. Bo jakby zostało we władaniu miasta, to pewnie skończyłoby się tak jak z tym budynkiem na Jazdowie (zobacz więcej).

zdjęcia lotnicze zrobione w 1944 roku, strzałkę dorysowałem osobiście w 2018 – żeby nie było…

Z powyższym zdjęciem związana jest pewna ciekawostka, zapraszam na koniec wpisu (ale najpierw przeczytajcie!!!)

Jasne, że wolałbym, żeby tam była jakaś sala treningowa, ale ja spaczony jestem. Jak już się to miasto nasyci bankami, hotelami i innymi, to następną zamykaną galerię handlową przerobimy na wielki Tai Chi-Park. Sądząc po ilości budowanych nowych galerii, niedługo zaczną już je zamykać (mam nadzieję).

Wracając do tematu. Fajnie, że to ładnie wygląda… na pewno lepsze to niż zapuszczone magazyny z funkcją spania dla żulerstwa.

Saska Kępa – rok 1910
i ponad 100 lat później okiem KO

Zajęcia mieliśmy na tyłach jednego z budynków, gdzie znajduje się niewielki placyk z widokiem na ogród różany. Placyk wyłożony biało czerwoną szachownicą, która stanowi bardzo dużą pomoc dydaktyczną dla początkujących – linie proste są bardzo przydatne w treningu. Jednak pierwsze moje skojarzenie było z planszą do gry w GO… to chyba byłaby jedyna taka plansza w Wawie. Trzeba tylko skołować coś, co by robiło za kamienie. Jeśli ktoś ma pomysł, to piszę się na pierwszy mecz. Słabo w to gram (a jakby inaczej, to przecież japońska, obca mi ideowo, gra) nie będzie więc wielkiego problemu, żeby mnie ograć.

Andrzej Kalisz demonstruje sekwencje rozpoczynającą Zabawę Pięciu Zwierząt

wakacje 2018

W części Qi Gongowej ćwiczyliśmy wspomniane już Zabawy Pięciu Zwierząt i Qi Gong Naturalny. Tego dnia był Tygrys oraz zagarnianie wody. Czym to ugryźć, nie będę opisywał — zapraszam do spróbowania.

tygrys wzmacnia nogi (cóż, Qi Gong zatrzymany w kadrze potrafi dziwnie wyglądać)

Forma Tai Chi stylu Hao nie jest wymagająca, jeśli chodzi o przestrzeń potrzebną do jej wykonania. Na placyku zmieściła się nasza kilkunastoosobowa grupa… dobrze było widzieć młode osoby, może za niedługo będzie z kim pchać dłonie (tj. będzie nas więcej)?

leniwe poprawianie płaszcza – jedno z kanonicznych ćwiczeń stylu Wu/Hao

Do zajęć można nadal dołączyć, wszak są nastawione na osoby początkujące, które chciałyby zobaczyć co się ćwiczy w Akademii. Ja też się czegoś nauczę… wczoraj znów znalazłem coś nowego w otwarciu formy…

za płotem – Rosarium…

…, po drzewach ganiały się wiewiórki, a w trawie przemykały polne myszy. To wszystko niedaleko centrum Warszawy, Zapraszam…


Makabi Warszawa

CIEKAWOSTKA

Na zdjęciu lotniczym widać wyraźnie ślady przypominające bieżnie wokół boisk, na tej części, gdzie obecnie jest parking wokół Narodowego. Są to pozostałości po przedwojennych boiskach, na których grały żydowskie kluby sportowe. Największy z nich nazywał się Makabi Warszawa (powst. w 1915, kilka lat temu został reaktywowany – facebook). Jego boisko mieściło się bliżej ulicy Zielenieckiej, korzystał z niego jeszcze Hapoel (Robotnik) Warszawa, z którym to zresztą Makabi miał zgodę. Jedni i drudzy mieli za to kosę z Koroną Warszawa (ta potem weszła w fuzję z Legią). Ciekawe, czy już wtedy używano klubowych szalików?

Słowo makabi pochodzi od imienia Judy Machabeusza (zwanego Młotem), założyciela legendarnej dynastii żydowskiej (II wieku p.n.e.). W XX wieku był on patronem wszechświatowego żydowskiego związku sportowego. Cały ten ruch odwoływał się do idei „muskularnego żydostwa” (Muskeljudentum).

Makkabi to związek sportowy, zaś Makabi Warszawa (przez jedno k) – to klub sportowy. Wzięło się to stąd, że i związek, i klub miały ten sam adres pocztowy – żeby nie otwierać sobie nawzajem poczty, usunięto jedno k jako wyróżnik. To jedyny taki przypadek na świecie. Spryciarze…

Przed wojną mieli sekcję bokserską (tytuł drużynowego wicemistrza Polski – 1934/35). Tai Chi nie uprawiali, ale może potajemnie jakieś sztuki walki…. kto to wie? 😉

PS. Większość informacji uzyskałem od anonimowego informatora z klubu.

11 Replies to “Tai Chi GO i koszerne fotki”

  1. KO czas na wpis TAI CHI a Legia, radio Luksemburg wciaz nadaje ze z Legia jest jak z tai chi, ma olbrzymi potencjal ale wszyscy i tak im dokopuja

    1. Well… trzeba to przyjąć na klatę. Mój ulubiony zespół przerżnął mecz w sposób haniebny, Może trzeba byłoby wznowić akcje „Liść”, ostatnio przyniosła efekty.

      Co to ma wspólnego z Tai Chi? Może tyle, że jakby i adepci Tai Chi i Legioniści ćwiczyli uczciwie, zostawiali w treningu więcej serca, to później słuchacze radia Luksemburg nie mieli by okazji by się dowartościowywać….

  2. tak mi sie skojarzylo, ze jedni i drudzy cwicza a w chwili prawdy jest jak jest

    1. nie wiem jak z Twoją pamięcią, ale ja pamiętam że jest różnie. Raz z tarczą raz na tarczy…

    2. poza tym. Nie wystarczy tylko przyjść na trening i założyć koszulkę z logiem szkoły…

  3. Gwoli ścisłości… GO to chińska gra, jej oryginalna nazwa to Wei Chi.
    A sama gra na pewnym poziomie okazuje się takimi „umysłowymi” Pchającymi Dłońmi. Zresztą podobieństw do Tai Chi jest w niej zaskakująco dużo (co z przyjemnością stwierdzam jako wieloletni praktyk obu tych sztuk :-)).

    Gorąco polecam 🙂

    1. Naprawdę?! No widzisz. To co może mały turniej?

      Swoją drogą to czy Japończycy muszą wszystko kopiować? 🙂

      1. W sensie taki dwubój? Go i Pchające Dłonie?
        Wschodnia wersja połączenia szachów i boksu… Bardzo chętnie 🙂

        A Japończycy nie kopiują wszystkiego… Tylko to co chińskie 😀

        1. Go i Pchające dłonie… jakby jeszcze każdy kamień ważył 16 kilo dołączylibyśmy do tego kettle!!! Umysł, wrażliwość i siła!

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz