Wietnamska forma i powrót husarii

Nie jestem prawdziwym blogerem, z braku czasu na stukanie w klawisze, wpisy są opóźnione o dzień lub dwa. Z jednej strony tracą pewnie nieco na świeżości, ale z drugiej (mam nadzieję) zyskują na dystansie jaki się u mnie pojawia. Rozwiązanie to ma jeszcze tę zaletę, że czasami , z perspektywy czasu, dochodzę

Wiem co jem… ?

No nie do końca… a głupio się pytać. Na bazarku na Bakalarskiej będącym miniaturką stadionu znajdują się wietnamskie delikatesy. Teraz mam możliwość i okazję tam wpadać, tak więc troszeczkę myszkuję po półkach. Za pierwszym razem kupiłem takie coś…  No nie wiedziałem co to, bo to w żadnym ludzkim języku nie jest – niemiecki to też