Szurający w liściach

Miało być dziś mało tekstu, czyli taki wpis jaki lubi Danusia – łatwy do korekty. Ale wyszło jak wyszło i, i tak nie jest źle. Dziś się wybrałem na bieganie. Urlop, fajna pogoda (tj. nie leje) i tyle wystarczy, a mnie takie bieganie dobrze robi. Skorzystałem więc z okazji, że Danusia wybrała się

Qi, cmentarz i mój brat Adaś…

Jakiś czas temu, na zaprzyjaźnionym blogu o Chuo Jiao (tu go znajdziecie), pojawił się wpis o pewnym treningu wieczorową porą z elementem grozy. To przypomniało mi pewną historię. Otóż swojego czasu wybrałem się ze znajomymi do Francji na taki specjalny zjazd różnych nauczycieli od Taiji i innych stylów wewnętrznych. Wyjazd był miły, szczególnie że sponsorowany