Gorączka sobotniej nocy

Dzisiejszy tytuł to analogia do filmu, w którym główny bohater czekał cały tydzień, by móc w sobotę zaszaleć na parkiecie. Ja mam łatwiej. Nie muszę tylko czekać na weekend, spokojnie mogę się realizować na sali, w czasie treningów. Jednak w sobotę mogę porobić rzeczy inne — można powiedzieć – powykazywać się prywatnie. I tym

Zajac.. nu pagadi…

To będzie słów kilka na temat „Tai Chi i zwierzęta”. A dokładniej – ćwiczący, a zwierzęta. Jakoś tak się zbiegło, że sporą część swojego życia treningowego spędziłem w warszawskich parkach i na trawnikach różnych. I mam pewne obserwacje dotyczące zwierząt, których trochę się pojawia. I nie są to tylko uwiązane na sznurkach i smyczach

Cisza po burzy

Nie rozpieszcza nas w tym roku czerwcowa pogoda. Albo upały, albo zimno i leje. A deszcze w tym roku nie mają nic wspólnego z ciepłymi, letnimi burzami. Po prostu jakby ktoś wodą z lodem z kubła lał. Koleżanka podesłała wiadomość, że wczoraj na Tarchominie widziano trąbę powietrzną. W pierwszej chwili myślałem, że to ktoś zrobił

Rodor i co z tego wynikło

Spotkałem się z kolegą Bo kolega jest od tego I wypada czasem spotkać się z nim Siedzieliśmy do rana A jego ukochana donosiła ciągle nowy zestaw win. To tyle piosenka… Spotkałem się z Rodorem, żeby poćwiczyć, a prawdy w tej piosence jest niewiele, tyle tylko, że się spotkaliśmy. Rodor jest często obecny na tym blogu,