Kara za pychę

Na Radkowy obóz dotarłem dzięki uprzejmości jednego z ćwiczących. Człowiek ten, dysponując wolnym miejscem w samochodzie, wziął mnie w charakterze balastu, idzie wszak zima i lepszy docisk to większe bezpieczeństwo. Sam Tadek jest w przedziale wiekowym, w którym zazwyczaj są ludzie interesujący się Tai Chi, czyli jakiś czas po maturze. Na tylnej kanapie samochodu jechał

przez zabawę do śmiertelnych technik…

Trening to nie koniecznie musi być powtarzanie dziesiątek serii pompek lub rozwalanie kolejnym partnerom łbów. Czasami warto jest porobić coś, co na pozór wygląda na zabawę… ale w rzeczywistości powinno wyrabiać prawidłowe odruchy przydatne później w czasie treningu z partnerem bądź nawet sparingu. Zabawa nie jest zła, wszak zwierzęta uczą się prawidłowych zachowań właśnie poprzez

Definitywny początek zimy

Śnieg co prawda jeszcze nie spadł, ale chyba skończyła się idealna pogoda treningowa na otwartej przestrzeni. Zimny wiatr powoduje, że treningi Taiji muszą być nieco żwawsze. Cały poprzedni tydzień byłem wyłączony z treningu – coś mi się w kolanie zepsuło i postanowiłem dać mu odpocząć. Każda laba ma jednak swój koniec. W sobotę rano zapowiadany

Oto ja, cały ja…

Dziś naprawdę poczułem się doceniony. Córka mojego przyjaciela namalowała kilka śliczniutkich, słodziutkich rysunków – karykatur ludzi ćwiczących Chuo Jiao Fanzi w warszawskiej szkole tegoż stylu. Mam szczęście należeć do tej grupy i załapałem się do grupy sportretowanych. Nawet jestem bardzo podobny do siebie, wszyscy mnie rozpoznają. Oto karykatura ćwiczącego. Czuję się duuumny jak