Kaskada i podwójny prosty bicz

Już na powrót w Warszawie i znów los dał mi szansę na sprawdzenie nowej miejscówki treningowej. Trochę brakuje mi obozowego rytmu życia. Nawet poranne wstawanie do pracy, mimo że czasowo nie odbiega od tego na stażu z mistrzem Ly, jest jakieś inne – bez sensu. Na szczęście osiem godzin zawsze kiedyś mija. Nic to, że

Treningowe miejscówki – wsi spokojna, wsi wesoła

Dwa ostatnie dni spędziłem pilnując Aresa, psa należącego do Młodego. Nie mogę napisać gdzie, bo lokalizacja jest ściśle tajna. Tak tajna, że nieopodal trzeba było wykopać zbiorową mogiłę dla dostarczycieli pizzy, którzy ją poznali i siłą rzeczy nie mogli już wrócić do realnego

Tańczący pomiędzy drzewami

Jak już wiecie,  jestem wielkim zwolennikiem wszelakich praktyk treningowych wykonywanych: a) w przestrzeni otwartej (czyli parki i inne) b) z własnej woli d) bez nadzoru prowadzącego. Oczywiście nie chodzi o to, żeby olać ticzerów wszelakich, nie, oni są niezbędni, ale póki nie będziecie sami ćwiczyć, tego czego oni was uczą, będziecie się kręcić jak …