Qin Na – sprzęt treningowy

Może się wydawać, że do treningu Qin Na nie potrzeba żadnego sprzętu. Teoretycznie wystarczy dobry partner. Nawet nie musi być silny. Ważne, żeby nie był zbyt nerwowy.

Przy treningu Qin Na ćwiczą dwie strony. I ta która zakłada technikę, i ta która jest celem. W przypadku tej pierwszej to oczywiste, a ta druga osoba? Otóż ona ćwiczy rozluźnienie. Osoba, która w przyszłości chce ćwiczyć uwalnianie się z Qin Na, powinna w pierwszej kolejności opanować poddawanie się technice, podążania za nią tak, aby móc znaleźć jej słaby punkt i móc się z niej „wykręcić”. Te umiejętności przydają się też w czasie nauki centrowania oraz innych technik podwójnych.

Co najbardziej boli przy treningu Qin Na?

Ci co ćwiczyli uczciwie – wiedzą. Nie są to nadgarstki ani łokcie. Choć to delikatne stawy i większość podstawowych technik właśnie je bierze sobie za cel. Najbardziej bolą kolana. Jeśli technika jest dobrze założona, to spowoduje (w większości przypadków) powalenie partnera na ziemie. W takim przypadku pierwszą częścią ciała, która ma kontakt z ziemią, są kolana. A że Qin Na nie da się założyć powoli, to ten kontakt rzadko jest delikatny. Po kilku takich przyklękach kolana zaczynają boleć, a to powoduje, że zaczynamy oporować. Partner odczuwając większy opór przykłada większą siłę. I koło zaczyna się zamykać. W tej sytuacji łatwo o kontuzję, a jeszcze łatwiej o zniechęcenie do treningu. Pamiętam jak kiedyś mistrz Yang Jwing Ming demonstrował jakieś Qin Na na mnie. Głupi byłem i zamiast się poddać, to się spiąłem. Po przekroczeniu granicy bólu nogi się pode mną wyprostowały i uderzyłem kolanami o ziemię. Zgodnie z powiedzeniem, że nie da się odczuwać bólu w dwóch miejscach, przez chwilę nadgarstek przestał mnie boleć.

A teraz sprzęt do treningu…

Od lat sobie obiecywałem, że kupię. W czasie każdego treningu, po tym jak kilka razy zostałem położony na ziemię, mówiłem sobie – dziś kupię nakolanniki i zapominałem. Tym razem się udało. I już przyszły. Kupiłem nakolanniki firmy Mil-Tec. To chińska firma produkująca podróbki sprzętu wojskowego znana pośród miłośników rekonstrukcji militarnych, czyli airsoftowców. I ja ją lubię, bo jej produkty mają niezłą jakość.

brytyjskie-ochraniacze-na-kolana-czarne-mil-tec-Qin Na
moje nakolanniki

Jeśli ktoś chce kupić takie nakolanniki, to zwróćcie uwagę na kilka rzeczy. Po pierwsze: nie kupujcie tych twardych, bo załatwicie nimi podłogę na sali. Po drugie: kupcie takie zapinane na paski. W przeciwieństwie do tych naciąganych na nogę, da się je założyć i zdjąć bez zdejmowania butów. Na treningu szybko da się je założyć, gdy będą potrzebne. Po trzecie: spokojnie możecie kupić te tańsze, one też dadzą radę.

0 Replies to “Qin Na – sprzęt treningowy”

  1. A cos o klasyce sprzetowej jako trening uzupełniający do qinna :)? Ja lubię kijek :). Niestety moje doswiadczenia sa inne – przynajmniej z tego typu bólem kolan, bo cwiczę na macie :P, ale kolana bolą z innych powodów. Niemniej nadgarstki, łokcie, szyja, kręgosłup, a nawet biodra też się czuje po dobrym treningu dźwigni na te miejsca ;).

  2. W ogóle sala (parkiet) jest ogólnie słaba do ćwiczenia czegokolwiek. Jibengong na ubitej ziemi (jak dawniej na Skrze). Qinna i obalenia na trawce. BTW innej formy mocowania niż na rzepy już nie przyjmuję, chyba żebym miał giermka. 😉

  3. Inne sprzęta uzupełniające do ćwiczenia Qin Na – to zapraszam do książek mistrza Yanga. Woreczek, kijki ze sznurkiem, gałęzie, cegły oraz talerze do sztangi. Oraz masa ćwiczeń bez sprzętu. Postaram się kiedyś to zebrać w skróconej formie.

    Też lubię na dworze ale o tej porze roku sala ma swoje dobre strony.

    ps. Zapomniałem napisać że post zawierał lokowanie produktu

    1. „Też lubię na dworze ale o tej porze roku sala ma swoje dobre strony”
      Powtarzam się, ale nie na tym forum. –> takie lokum by się nam przydało:

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz