Qi Gong z góry Wudang

Przekonałem się ostatnio o ulotności naszych wspomnień. A było to tak. Sprzątając w szafie znalazłem pudełko, a w nim kilka płyt cd. Na jednej z nich były moje zdjęcia z 40-tych urodzin. Kiedy chciałem je obejrzeć okazało się, że większość z nich już nie daje się odczytać. A to był prawdopodobnie jedyny egzemplarz płyty. Odzyskanie zdjęć zajęło mi cały weekend. A przecież było to tak niedawno (tak mi się w każdym razie wydaje). Nawet nie udało mi się wypić wszystkich butelek, które dostałem wtedy w prezencie… Ale spoko, nie będę tu prezentował tych zdjęć. Jest tam kilka osób, które musiałbym najpierw spytać o zgodę…

 Wudang shan
cudowne dachy Wudang

Pomyślałem sobie, że jeśli ta płyta była na „granicy śmierci”, to może i inne „nie czują się najlepiej”. I miałem rację. Postanowiłem więc podzielić się ze światem tymi filmami. Nie wiem co świat na to, ale jeśli ocalę choć jeden film dla choć jednej osoby, to już będzie dobrze. Na pierwszy ogień poszedł Stephen Selby. Pan Selby to Anglik mieszkający obecnie na stałe w Hong Kongu, jest specjalistą od chińskiego łucznictwa tradycyjnego. Więcej o nim znajdziecie na jego stronie (strona Stephena Selby’ego). Przyjechał do Polski w 2004 roku na zaproszenie jakiegoś krakowskiego bractwa rycerskiego. Ponieważ było tanio, blisko, a strzelanie z łuku jest fajne – pojechaliśmy z kumplami.

Pan Selby pokazał…

…nam na czym polegało szkolenie chińskiego łucznika konnego, wchodzącego w skład jednostek będących swojego czasu podstawową siłą ofensywną chińskiej armii (baaardzo dawno temu), to trochę inne łucznictwo niż te sportowe, czy też nawet te wojskowe piesze… ale o tym może kiedyś.

Oprócz nauki, musztry :), strzelania z konia (na szczęście bez konia) i opowieści łuczniczych legend był też Qi Gong. Selby uczył się tego Qi Gongu w jednym z wielu klasztorów na górze Wudang. Ćwiczyłem ten Qi Gong raz (na seminarium) i więcej nie. Cóż, taki jest los nauk pobieranych okazyjnie bez większej szansy na kontynuację.

Film z 2004 roku ratowałem cały wieczór, używając do tego trzech komputerów… Mam nadzieję, że uratowałem coś wartościowego.

PS. Był tam jeszcze jeden zestaw Qi Gongu… wrzucę go następnym razem… (już wrzuciłem zapraszam)

0 Replies to “Qi Gong z góry Wudang”

  1. Jakiż dobry ten klip. 🙂 Świetne seminarium (nawet jeśli za dużo Selby tych qigongów pokazał na raz) i fajny wyjazd ogólnie to był. Ty, Adaś, Rafał i ja.. Stare dobre czasy..

    BTW poprawnie jest Stephen, z ‚e’, nie z ‚a’.

    1. Poprawiłem, myślałem że to tak jak u nas StefAn się piszę. Świat nigdy nie przestanie mnie dziwić.

      Tam był jeszcze jeden Qi Gong który umieszczę innym razem. Chcę jeszcze umieścić pokaz szybkiego strzelania. Szkoda że nie ma tej musztry, jak maszerowaliśmy w rytm bębenka 😉

      1. Ten drugi był z taiji stylu Yang. Robiłem przez tydzień zanim stwierdziłem, że nie zapamiętałem dobrze i odpuściłem.

  2. Ups, czas przejrzeć i moje CD :). Ze 3 lata temu miałem ambitny plan ratować moje kasety vhs zgrywając najciekawsze rzeczy na kompa, ale odpusciłem…. na razie :).

  3. 🙂 Po jedenastu latach od seminarium tym elementem łuczniczego qigongu, który pamiętam najlepiej, są ruchy quasi-wężowe (nieuwidocznione na tym nagraniu), przypominające mi do złudzenia te występujące, m.in. w formach yanqingfanzi i cunshoufanzi. Ale z drugiej strony przyznaję, że wówczas (zbyt?) usilnie poszukiwałem analogii do naszego stylu we wszystkich innych systemach „aktywności ruchowej”. 🙂

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz