Powolny taniec dresiarza

Spis treści
  1. Powolny taniec

W tym tygodniu wieczorami jeździłem na „Pragie” uczyć się Qi Gong w Akademii Yi Quan Andrzeja Kalisza (o tym next time). Główną tematyką zajęć było 10 metod zachowania zdrowia. Tego dnia do zajęć miałem jeszcze godzinę, więc pojechałem sobie do Parku Skaryszewskiego, który to znajduje się niedaleko siedziby Akademii Yi Quan (o siedzibie Akademii już kiedyś pisałem).

Widok ogólny
praskie Pole Mokotowskie

Przy okazji odkryłem nieznane mi wcześniej oblicze parku. Ta część, w której jeszcze w zeszłym roku ćwiczyła grupa Lao Jia (w tym roku chyba definitywnie przenieśli się do Warszawskich Łazienek), ma charakter wybitnie parkowy. Dużo alejek, rzeźby, ławeczki, pomniki i oczywiście ogrodzenie, a za ulicą Międzynarodową znajduje się druga część. Bardziej przypomina to Pole Mokotowskie. Duża przestrzeń przecięta niezbyt zachęcającym ciekiem wodnym wypływającym z jeziorka Skaryszewskiego (nazywa się to kanałem wystawowym) i kierującego się do jeziora Gocławskiego (mamy qrde we Wawie całe pojezierze!).

Skaryszewski - kanał
zapuszczony kanał
Skaryszewski - kaczka
kaczka dziennikarska

Kanał powstał w latach 1934-1938, kiedy to planowano zorganizować na okolicznych terenach „Wystawę Krajową”.

Skaryszewski - Beach women
beach women from Goclove

Tak więc znalazłem w Wawie nowe fajne miejsce do treningu. Duży, płaski i w miarę równy kawał trawnika. Sporo drzew i, co dziwne, niewielu ludzi – przede wszystkim opalających się starszych osób. Miejsce szczególnie dobre, bo oprócz wspomnianej już wyżej wolnej przestrzeni, park jest wyposażony w siłownię plenerową oraz Ruski Gym.

Skaryszewski - instalacje
instalacje w Parku Skaryszewskim

Znalazłem sobie kawałek wolnego miejsca i już miałem zacząć ćwiczyć… a tu widzę, jak po drugiej stronie kanałku wielki, napakowany bysior traktuje z kolana drugiego gościa. Wszystko to odbywało się w asyście kilkunastu krzątających się osób. Po osprzęcie wywnioskowałem, że „film tu panie kręcą”. I faktycznie, przez kilka minut jeden pan pokazywał bysiowi jak nawlekać na kolano, a potem drugiemu jak ma przy tym podskakiwać. Fajna robota i jak tak obserwowałem, to nie wymagająca wielkich umiejętności.

Skaryszewski - narada napadziorów
narada napadziorów – filmowi dresiarze przed akcją
Skaryszewski - akcja
akcja!!! czy konie mnie słyszą? Kruca bomba…

Zabrałem się za trening, ale godzinę później, kiedy musiałem już iść na zajęcia, oni nadal kręcili scenę napadu. Nie wiem, może za mało realizmu?… ale nie o to chodzi. To ich pieniądze, nie moje. Kręcą sobie jakiś głupi serial – to nie mój problem. Ja za to usłyszałem muzykę! Qrcze co jest? Osiągnąłem nirwanę? Od ćwiczenia? Mam omamy słuchowe czy przygrzało mi słońce? Na szczęście nie. Okazało się, że nieopodal, pod drzewkiem, stanął sobie starszy pan i zaczął grać na flecie. Formę kończyłem przy dźwiękach Ave Maryja…

Skaryszewski - pan z fletem Powolny taniec
mój prywatny akompaniament

Ja jednak chciałem napisać o czymś innym. O formie podwójnej i ćwiczeniach z partnerem. Praktyki te są czymś w rodzaju gry aktorskiej, bo ćwicząc taki np. symbol Tai Chi z partnerem, świetnie wiemy jak on się zachowa i jak my się mamy zachować. Ma to swoje dobre i złe strony. Kiedy człowiek jest skoncentrowany tylko i wyłącznie na własnej roli – ćwiczenie robi się bez sensu. Reakcje powstają zanim powstanie bodziec lub są dużo, dużo spóźnione. Ruch wygląda bardzo nienaturalnie – pewnie dlatego „pan rezyser” miał takie problemy z nakręceniem tej sceny. Aktorzy-amatorzy grali po prostu swoje role, ale nie mogli się wznieść na jakąś interakcję ze swoimi kolegami.

I o taką interakcję właśnie chodzi. W ćwiczeniu podwójnym wiemy co zrobi nasz partner. Wiemy, że za chwilę pchnie, i wiemy jak mamy na to zareagować, a mimo wszystko musimy zachować się tak, jakby to nie była nasza wyuczona rola, tylko prosta reakcja na jego technikę. To nie jest ani łatwe, ani proste, ale efekty są bardzo obiecujące. Dobry aktor nie gra swojej roli, on na czas przedstawienia staje się granym przez siebie bohaterem. Po tym można rozpoznać mistrzów sceny. Takich widocznie w Skaryszaku nie spotkałem…

Wśród różnorodnych praktyk treningowych są jeszcze inne, które pozwalają wspiąć się na wyżyny „aktorskiej gry”. Mam na myśli różne „powolne sparringi”. Polega to na tym, że jedna strona wyprowadza powolne uderzenie (takie „slow motion”), a druga ma w tym czasie stosować odpowiednie techniki. Coś takiego jak to…

Powolny taniec

tylko jeszcze wolniej. Co ciekawe, nawet jeśli nie zdążymy „zablokować” tego powolnego uderzenia, to musimy zachować realia… np. odwrócić głowę od uderzenia. W takim treningu mamy czas na poprawne zastosowanie techniki i na obserwację własnego ciała w czasie reakcji. Niskie tempo pozwala wyeliminować element nerwowości. W treningu wszystko ma być na serio, tylko dużo wolniej. W Systiemie, treningi pozwalają zapoznać się z taktyką walki 1 vs 3.

Oczywiście to tylko etap przejściowy…, to „slow” musi przyspieszać, jeśli chcemy być dobrym aktorem, a nie komediantem.

Ps. „Kanał wystawowy” ponoć ma być rewitalizowany. I dobrze by było. Choć jako trasa kajakowa zbyt prosty, to fajnie byłoby móc poćwiczyć nad jego czystymi brzegami. A może jeszcze jakaś plaża i kąpielisko?

0 Replies to “Powolny taniec dresiarza”

  1. W tej części Skaryszaka byłem tak dawno, że nie było tam ani siłowni ani ruskiego gymu :). Kurczę, trzeba się tam znowu wybrać 🙂

    1. Może się jakoś zgramy? Nie miałem czasu przespacerować się za kanałek.

      Poza tym głupio mi było samemu iść na ten ruski gym.

      1. Z miłą chęcią :). Daj znać mailowo jak stoisz z czasem w tygodniu (wakacyjne weekendy u mnie odpadają ze względu na wyjazdy nad Bug 😉 ).

  2. Czy ten Pan z fletem w dłoni na zdjęciu to David Carradine sprowadzony z zaświatów jako choreograf walk na potrzeby filmu? 😉

    P.S.: Ten kanał wystawowy powstał w związku z, tzw. Wystawą Światową planowaną pierwotnie w 25-tą rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę (jesień 1943), a potem- rok później. A może KO zatrudni się na zrewitalizowanym kanale jako „wenecki” gondolier? 😉

    1. Carradine miał dłuższy flet (jakby to nie zabrzmiało ;))

      Kanał wystawowy – patrz cytowałem za wikipedią. Dzięki za poprawkę. myślę że jak ktoś to oczyści to jakaś łódka się tam znajdzie.

      1. U nas nad Balatonem są rowery wodne – gondoli nie ma :). Ale zapraszam Jiuzhizi na taki rower, może trafimy na kaczkę mandarynkę :)? Można też postrzelać z łuku z mniej stabilnego, bo „wodnego podłoża” ;). I piwo można wypić w tak miłych okolicznościach przyrody w samym centrum blokowiska 🙂

    1. i pamiętam, że raz nie chcieli nas wpuścić do knajpy na Polu Mokotowskim z powodu dresów… więc mamy też rekomendacje 🙂

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz