Małe San Shou

A było to tak… przeglądając alledrogo znalazłem pewną płytę DVD o Tai Chi (a o czym miała być?). Ponieważ cena była przystępna, a płyta była dostępna w Warszawie – zaryzykowałem. Jednak to nie cena, ani dostępność zdecydowały. Internet jest pełen tanich płyt – w większości przypadków tanie = do d…. . Tytuł tej płyty to „Das kleine San Shou” czyli „Małe San Shou” – głównym wykonawcą jest niejaki Thierry Alibert.

Małe San Shou
Thierry Alibert

Od czego jest internet? Wrzuciłem zapytanie na youtube i przejrzałem kilka filmików. Formy wykonywane przez Thierrego – ładne, pełne siły i płynności, a klipy z seminariów wydają mi się sensowne.

Na temat samego mistrza, o dziwo, nie znalazłem dużo. Może dlatego, że to Francuz? Wiem, że praktykuje już ponad 30 lat, że jest specjalistą od starej i nowej wersji stylu Yang oraz że naucza w całej Europie. Polski to nie dotyczy. Wiem też, że jest wielokrotnym mistrzem kontynentu i że startował z powodzeniem na zawodach w Azji. Ciekawe jest też, że zanim zajął się Tai Chi, wiele lat trenował karate. Cóż, to nie pierwszy taki przypadek, o którym słyszałem, o dziwo tamten poprzedni, to również Francuz…. Ale przejdźmy do płyty.

Mój nowy nabytek odebrałem na stacji metra i przy okazji okazało się, że ze sprzedawcą znamy się od ho ho ho….qrcze mały ten świat jest, a świat ćwiczących wydaje mi się być coraz mniejszy. Niniejszym pozdrawiam :).

Sam tytuł zaintrygował mnie jeszcze bardziej. Nazwą San Shou określa się w stylu Yang formę 88 ruchową, w YMAA nazywaną formą podwójną. Płyta o formie podwójnej byłaby średnio interesująca. Na razie jej nie ćwiczę i pewnie przez czas jakiś nie będę. Na dokładkę musiałbym mieć materiały dotyczące dokładnie tego stylu, który hipotetycznie będę ćwiczył. A to baaardzo trudno przewidzieć. Liczyłem na to, że na płycie będzie co nie co o zastosowaniach do tej formy. Patrząc na Youtube mogłem mieć nadzieję na sensowny materiał.

małe San Shou

Cóż zawiera płyta? No więc nie jest to forma podwójna, co mnie szczególnie nie zmartwiło. Określenie małe San Shou dotyczy czegoś na kształt formy składającej się z zaledwie 12 technik/pozycji. Wykonuje się je praktycznie w miejscu. Jedyny ruch, to krok do przodu i powrót do pozycji. Forma jest tak bardzo kompaktowa, że prezentowana jest na pomoście w ładnych okolicznościach przyrody. Qrcze gdyby nie to, że przy okazji mocno się tupie, to można by to ćwiczyć w każdym poPRLowskim bloku. Mała forma ponoć pochodzi od Yang Shao Hou.

Na poniższym filmie możecie zobaczyć reklamówkę płyty.

Forma jest króciutka, jak na Tai Chi… niecała minuta, a wszystkie techniki wykonywane są na obie strony. W drugiej części płyty autor dokładnie rozbiera każdy ruch na czynniki pierwsze, a potem pokazuje zastosowania z partnerem.

san-shou
duże San Shou – w tej wersji bardziej znanej z YMAA

I znów nie są to zastosowania takie jak to się najczęściej ćwiczy jako tak zwane aplikacje. Tu partner po prostu uderza, a ćwiczący wykonuje krótką formę pracując z realną siłą. Przypomina to trochę YMAAowski nacisk i otwarcie (tak, wiem, kto nie był w YMAA ten nie kojarzy, ale ciężko jest to opisać). Jest to nadal ćwiczenie rutynowe jednak mogę sobie wyobrazić, że uderzający może swobodnie zmieniać siłę uderzenia i częstotliwość, a w rezultacie także kolejność wykonywania technik.

W podsumowaniu. Fajne… jest wiele technik, które kojarzę z Chuo Jiao Fanzi, ale może to tylko złudne podobieństwo ruchów, albo moje chore chciejstwo. Ale sama idea mi się podoba. Kto wie? Może kiedyś spotkam w lesie gdzieś nad Bugiem człowieka, który spojrzy na mnie i powie… „ej ty, stawiasz kratę piwa, a ja nauczę cię małego San Shou. Dobrze ci to zrobi przed meczem z Lechem”. Wtedy będę wiedział, że warto, oczywiście pod warunkiem, że będą też ćwiczenia z partnerem.

formy podwójne

Poniżej inne wykonanie tego samego – chyba wolę pana Aliberta.

Zastanawiające jest, że większość filmów pochodzi z Francji. Mnie to nie przeszkadza, lubię język francuski, choć niekoniecznie publicznie.

PS

PS. płyta zawiera dużo więcej materiału niż to opisałem (Qi gong, aplikacje, a nawet przykład ulicznej bójki), ale moim celem nie jest jej opisywanie. Jeśli kogoś temat zainteresuje niech da znać, może zrobimy jakiś pokaz publiczny? Choć oglądanie płyt bez ćwiczenia jest nudne. Chyba, że będziemy na bieżąco podkładać polski dubbing – znam nawet kogoś, kto jest w tej dziedzinie mistrzem – ale to już inna para kaloszy :)))).

15 Replies to “Małe San Shou”

  1. No, nie powiem…
    Na pierwszym klipie (20 sekunda) widać jakby trzy calowe uderzenia Bruce Lee. 😉 Natomiast finałowe scenki z zastosowaniami bojowymi ukazują jak powinno wyglądać gongfu. 🙂

    1. Mnie tam osobiście trochę nóg brakuje. Co dziwne jako były karateka powinien kopać wysoko i mocno.

      1. Sądzę, że rozmyślnie akcję osadzono w „narożniku” aby dobrze zaprezentować zwartość tych technik (stąd i oszczędna praca nóg). Wracając do wysokich kopnięć – Mark Langweiler (nauczyciel stylu Wu) posiada czarny pas w taekwondo. Wymieniony kopie nisko. A czy mocno, to nie wiem. 😉

        1. nie chodzi mi tylko o „przykład walki ulicznej” tam autor prezentuje możliwości formy. A jeśli w formie nie ma kopnięć, to nie ma ich także w „ilustracji”. Bardziej chodzi mi o brak kopnięć w samej metodzie…

          Choć może się czepiam, bo bez problemu mogę sobie wyobrazić jakby mogło wyglądać takie ćwiczenie. Wystarczyłoby żeby „uke” miał dobre ochraniacze na piszczele.

  2. czyli za mlodu cwiczymy sztuki bojowe by na starosc praktykowac tai chi i w razie potrzeby posilkowac sie sztukami zewnetrznymi

    1. Wniosek wyciągnąłeś błędny mój młody padawanie. 😉

      Ani Thierry Alibert ani drugi praktyk, o którym wspominałem, nie jest stary. Ale sam dobrze wiesz, że ludzie którzy mają dobry dobry background fizyczny łatwiej osiągają lepsze efekty w ćwiczeniach sztuk wewnętrznych. Świadczy o tym chociażby historia Da Mo który, jak mówi legenda, stworzył trening YJJ w celu poprawienia kondycji fizycznej mnichów, a pośrednio po to by poprawić jakoś ich praktyk medytacyjnych.

  3. tak wlasnie dobrze wycwiczony sierpowy zostaje na wieki i sluzy dobrze nawet gdy musisz uzywac kija zebraczego czyli nie zaniedbujmy zajec wf

  4. Das Kleine San Shou? … … KO, to VHS z lat ’80 przedstawiających „zabawy pięciu zwierząt” w bawarskiej stodole 🙂 BTW, teraz, jako i Sifu Klajda, masz swojego sifu Thierryego 🙂

    1. Też się tego obawiałem. A pamiętam z dawnych czasów kilka takich filmów o kosmitkach lądujących w Bawarii i teksty w stylu „Ta maszyna wyłącza się dopiero po dwóch litrach”.

      Mam wrażenie że to nie ten sam Thierry, chociaż tamtego nie widziałem. Więc może…

    1. Sorry trenował karate Full Contact dlatego jest tak podobny do kyokushin.
      Praktykuje styl Yang bardzo podobny do taiji chen ciąg pełen fajin i z okrzykiem nie jakieś tam pomruki z chen.
      T.K.

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz