Luty – propozycje treningowe

Ćwiczymy dalej. Mamy już luty, najkrótszy miesiąc w roku. Tłumaczenie dlaczego to właśnie luty ma tylko 28 dni, wydaje się pokrętne. Otóż to drugi miesiąc w roku i Rzymianie uważali, że jest pechowy, a że trzeba było jakoś pokombinować z długością 12 miesięcy, aby wyszedł z tego rok odpowiadający 12 pełniom księżyca, to wypadło na luty. Jak już ma być pechowy, to przynajmniej najkrótszy. Nie wiem dlaczego luty ma być pechowy, ostatecznie pracujemy mniej za te same pieniądze :).

wszędzie biało, a ptaszęta kolorowe – jemiołuszka

Z ciekawostek: w 1712 roku Szwedzi przechodząc na kalendarz gregoriański zafundowali sobie 30-dniowy luty. Natomiast w ZSRR w latach 1930-1931 obowiązywał kalendarz rewolucyjny, w którym wszystkie miesiące liczyły 30 dni, więc luty też.

Teraz o pochodzeniu nazwy. Na zachodzie nazwa pochodzi od „festiwalu oczyszczenia” obchodzonego w Rzymie w tym miesiącu i zwanego februa (ku czci bogini czystości i płodności). U nas, jak zwykle, nazwy miesięcy zakorzenione są w przyrodzie i kalendarzu rolniczym. Tym razem do głosu doszła przyroda.  W staropolszczyźnie „lutym” określano coś złowrogiego, zimnego lub nieprzyjemnego. I faktycznie, miesiąc ten wydaje się być najbardziej mroźnym i nieprzyjemnym. Stąd też jego dosadne określenie „luty” oraz przysłowie „Idzie luty, szykuj dobre buty” lub moje ulubione „jestli únor honí mraky, staví březen sněhuláky”. Sporadycznie używano także określenia sieczeń lub strąpacz.

Ze sztukami walk też jest jakieś połączenie. Słówko „lutować” oznacza „bić bardzo mocno”. Uwaga dla polonistów: słowo to ma nietypową odmianę. Otóż mówimy „oj, bo ci lutnę”, „Stefan lutuj gnoma” lub „a lutnąć ci?”. Akcent oczywiście na drugą sylabę ;).

No może wystarczy rozważań o języku polskim, profesora M. i tak nie przegonię.

Luty to dobry miesiąc na organizację obozów zimowych. W Akademii Yi Quan właśnie skończyli taką imprezę. Natomiast pod koniec lutego odbędzie się tradycyjny zjazd YMAA w Brennej oraz impreza Qi Gong w Ojcowie. Obie imprezy w górach, czyli bliżej Księżyca, choć turystycznie Ojców zapowiada się lepiej. Kiedyś spędziłem tam z młodym dwa tygodnie. Codziennie chodziliśmy kilka kilometrów na obiady do pobliskiej miejscowości Skała. To były czasy, kiedy młody był jeszcze mniejszy ode mnie… Ale wróć, linki do imprez w Kalendarium.

Tradycyjnie też bogato zapowiada się oferta Fundacji Dantien. Jak zwykle w poniedziałki, w siedzibie Muzeum Azji i Pacyfiku, będzie można zapoznać się z różnymi formami Qi Gongu z przepastnego repertuaru Jana Glińskiego (Qi Gong Serca i Qi Gong Oddechowy). Dodatkowo w tym miesiącu pojawią się jeszcze zajęcia pod tytułem Biodra jako centrum mocy oraz Fizyczna strona Qi – te ostatnie poprowadzę ja osobiście, więc jeśli ktoś ma ochotę, to serdecznie zapraszam (27.02.). Fundacja kontynuuje swoje niedzielne treningi miecza, ale to już za późno, żeby dołączyć. Jak się powtórzą, to dam znać.

Luty – propozycje treningowe

Dalej. Co jeszcze słychać w Warszawie? Otóż 11.02. w siedzibie Akademii Yi Quan odbędzie się treningowa sobota. Jeśli macie ochotę wziąć udział – dzwońcie i dopytujcie się o dostępność, bo różnie to bywa, a salka niewielka. Zaś 02.02. (czyli imieniny miesiąca) będzie miało miejsce otwarte seminarium poświęcone Combat Tai Chi. Brzmi zachęcająco, ale nie wiem czy się wyrobię na tę imprezę. Jeśli tak, to nie omieszkam zdać relacji.

A co poza Warszawą? W Katowicach Tomasz Nowakowski poprowadzi tradycyjne zimowe seminarium z Tai Chi. (A kiedy Tomku zawitasz do Wawy? Wszak jesteś warszawiakiem.) We Wrocławiu Rafał Becker poprowadzi Yang Sheng – chiński system profilaktyki zdrowia serdecznie polecam.

Jest jeszcze jedna impreza, o której warto wspomnieć. W Krakowie będzie gościł Hanshi Terry Wingrove (Hanshi, czyli mistrz nad mistrzami, czy jakoś tam) i będzie prowadzi trzydniowy staż Yawara Jutsu. Terry Wingrove to legenda sztuk walki. Byłem raz na jego seminarium (oni nazywają to stażem) dzięki zaproszeniu Arka z White Stocku. Na następne już chyba nie pojadę. To jednak sztuka dla młodych jest (choć sam Wingrove to rocznik 1941 !!!). Ale pamiętam nadal jego duszenie, które zademonstrował na mojej skromnej osobie.

Luty - propozycje treningowe
ulubiona demonstracja Terrego, pełna kontrola trzech pozorantów. On naprawdę ich kontroluje…

I na koniec – pełnia. W lutym pełnia będzie 11.02 (sobota). Zwana jest „Mroźnym Księżycem”, bo zimno ;), ale też funkcjonowała nazwa „Pełnia świec”, ponieważ w tym czasie zużywało się ich szczególnie dużo. A że świeca często pojawia się w treningu Tai Chi, to ta druga nazwa jest w sam raz.

Jak zwykle zapraszam do informowania mnie o imprezach, treningach i innych imprezach, na których warto być. Oraz oczywiście do odwiedzania kalendarium.

Do zobaczenia na sali

4 Replies to “Luty – propozycje treningowe”

  1. Znalazłem informację o grupie Tai Chi „Grochowiacy” (Warszawa-Praga/Grochów, sporo starszych osób i bezpłatne). Na facebooku jest parę filmów pokazujących jak ćwiczą. Ciekawe, czy uzyskaliby rekomendację KO.

    1. Przejrzałem… to przekaz wg. pana Moy. Czyli albo jest firmowany przez niesławne stowarzyszenie albo to jakaś grupa która z niego wypączkowała. Nie chce mi się ich sprawdzać z tego przekazu nic dobrego nie wyrośnie.

      Ogólnie myślę że każda forma ruchu jest fajna. Jeśli jest za darmo i dostępna dla osób starszych to fajne też. Ale, z tego czego uczyli w STTC nic poza ruchem wycisnąć się nie da. Nic poza tym że ktoś ma zachętę do wyjścia z domu i poruszania się. Choć tu wolałbym wysłać osobę starszą na zajęcia gimnastyki – takie oferty też są popularne albo np. nordic walking. to są rzeczy które przyniosą dużo większy pożytek.

      Dużo bardziej wartościowe są zajęcia w Akademii Yi Quan lub Fundacji Dantian – jedni i drudzy mają ofertę dla osób starszych.

      A że za darmo? Miałem przygodę ze STTC – tam nic nie jest za darmo.

      ale dzięki za info…

  2. Krzysiu. Luty był ostatnim miesiącem (dwunastym) w kalendarzu rzymskim. PZDR, RR.

    1. Dzięki.
      Zdanie moje niejasnym jest – jakby to powiedział Yoda, Chodziło mi o to, że drugi miesiąc dla nas, a dla Rzymian pechowy. Ale jeszcze raz dzięki za naukę – wiedza zawsze się przydaje.

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz