Lubię grzebać II…

rysunki mieli równie tajemnicze jak Chińczycy

Mam coś wspólnego z kurą. Jakiś gen, czy co? Lubię grzebać… Nauczył mnie tego mój ojciec, kiedy w dzieciństwie ciągał mnie po różnych giełdach i bazarach, a tam w różnych „śmieciach” szukaliśmy okazji. Cała moja kolekcja resoraków, większość mały żołnierzyków i wiele innych rzeczy pochodziło z takich miejsc. Wolumen, Skra, Spójnia, Bazar na KOle czy Olimpia, to były miejsca gdzie byłem częstym bywalcem.

Obecnie takich miejsc jest trochę mniej i zmniejszyła się ilość ludzi, którzy wynoszą z domu niepotrzebne przedmioty, by sprzedać je za grosze zamiast wyrzucić. Przenieśli się do internetu, to oczywiście fajne rozwiązanie, bo daje mi możliwość grzebania w zasobach całego kraju, ale brakuje mi tego fizycznego kontaktu.

Jest jednak coś, co pojawiło się w naszych czasach. To kosze z książkami za niewielkie pieniądze. Kiedy już taki kosz pojawi się w zasięgu mojego wzroku, to nie mogę się powstrzymać. Muszę sobie trochę pogrzebać. Już kiedyś o tym pisałem przy okazji kupienia encyklopedii broni mistrza Yang Jwing Minga.

Tak było i tym razem… poszedłem do sklepu po mięso dla futrzaka (tak, mimo deszczu idę po mięso dla kota, ciekawe czy on by poszedł po piwo dla mnie?) i po drodze do mięsnego znalazłem kosz z książkami.

Zacząłem grzebać: książki kucharskie, trochę historycznych (fajne opracowanie o organizacji „Strzelców” i wojnie polsko-ukraińskiej 1920) jakieś biografie. I nagle kątem oka widzę jak ktoś obok mnie odkłada na bok książkę, mignął mi tytuł: „Walka mieczem”. Dobra, poczekałem i za chwilę już miałem ją w ręku.

walka długim mieczem

walka długim mieczem

„Walka mieczem” z podtytułem „Walka długim mieczem według szkoły niemieckiej”. Cena 9.99 PLN, a w internecie znalazłem między 30.00 a 45.00 PLN (ta sama, w oryginale kosztuje nawet 180 PLN). Widać różnicę? Więc po co przepłacać?

Twarda, laminowana okładka, dobre wydanie. W środku 180 stron na kredowym papierze i tekstem pisanym dużą, wyraźną czcionką (coraz częściej doceniam ten element). Setki czarnobiałych zdjęć (dzięki temu są czytelniejsze) oraz reprodukcji tworzą razem naprawdę udane wydawnictwo.  Rok wydania to 2011, więc pewnie wydobyte z likwidowanych zapasów magazynowych. Ale stan książki wspaniały.

O autorze nic nie wiem, to trochę nie moja bajka, więc oprę się na internecie.

Herbert Schmidt – prowadzi austriackie stowarzyszenie walki mieczem – Ars Gladii. Jest członkiem międzynarodowego stowarzyszenia badaczy, zajmującego się rekonstrukcją i przywróceniem do życia historycznej, europejskiej sztuki walki mieczem. Jako uznany autorytet i ekspert znany jest daleko, poza granicami Austrii.

Warto było? Jak już piasłem, to nie do końca moja bajka. 30 PLN bym nie zapłacił. Ale 10? Czemu nie? Szczególnie, że przy kasie okazało się, że należy mi się jeszcze rabat. Całe 10%. Usiądę i poczytam. Dużo obrazków, szybko pójdzie :). Nie żałuję.

I jeszcze raz powtarzam: opłaca się grzebać.

Jak ktoś jest ciekawy, to poniżej przedstawiam obszerny materiał z seminarium z autorem książki.

9 Replies to “Lubię grzebać II…”

  1. Hej. Jeśli to nie tajemnica ( czy też reklama :-)), ale w jakim markecie wygrzebałeś książkę ? Też jestem amatorem i zwolennikiem grzebania w koszach z książkami :-). W sumie to też nie moja bajka ani główne zainteresowanie, ale chciałem kiedyś kupić opisaną książkę, niestety cena ok 50 zł skutecznie mnie zniechęciła. 9,99 jak najbardziej mogę zainwestować więc będę wdzięczny za info. Pozdrawiam 🙂

    1. W karfurze. Daj znać czy znalazłeś. Fajny jest rozdział o zapasach mieczami. Uniwersalny…

  2. Ok dzięki :-)…..czyli tak jak ostatnio też w Kerfurze kupiłem „Biała broń chińska” Mistrza Yang Jwing Minga….czasami można tam trafić fajne książki…..gdzieś pomiędzy 202 częścią Harrego Pottera są takie perełki jak książki Mistrza YJM…jutro się przejdę i poszukam 🙂

  3. Podobają mi się ten filmik. Całego nie oglądałem, ale bardzo chińsko ten miecz wygląda. Jakby odjąć mu puklerz i dodać trochę więcej pracy nóg, mógłbyś podpisać „seminarium miecza taiji stylu..” :]

  4. ciekawe, ze my tu odtwarzamy historie naszego oreza a jednoczesnie kontynuujemy chinska tradycje

  5. mowie ogolnie o nieChinczykach, odtwarzaja wlasne tradycje a kontynuuja chinskie w przeciwienstwie do Chinczykow, ktorzy odtwarzaja nasze tradycje

    1. To jeszcze jeden przejaw globalizacji… znany zresztą od stuleci. Bo nawet sztuka krzyżowa nie koniecznie powstała na Kurpiach czy Mazowszu.

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz