Jednoręki bandyta

Mam nadzieję, że za to co piszę nie zostanę wtrącony do Taikikowskiego piekła, za zdradę jakiejś tajemnicy, czegoś na kształt składu Legii na trzy dni przed ważnym meczem. Chciałbym napisać o pewnej metodzie treningowej, z którą się już kiedyś spotkałem. Metodę tę kilkukrotnie pokazywał nam mistrz Yang Jwing Ming w czasie swoich seminariów. A taka rekomendacja jest chyba wystarczająca.

jednoręki bandyta – amerykański wynalazek

Pamiętam, że kiedyś jeden z moich kolegów zdawał formę na dwójkę. Coś mu nie szło, mistrzowi nie podobał się brak koordynacji ruchu z pracą Dantian. Kazał mu ćwiczyć z jedną ręką na pępku, a drugą wykonując normalne ruchy…. znajomy spróbował i okazało się, że nie mógł zrobić dłuższego kawałka formy. Nie dlatego, że jej nie znał lub zapomniał w obecności mistrza (bo i takie rzeczy się zdarzały), ale dlatego, że nagle się coś zmieniło. Z automatyzmu został zmuszony do wykonywania formy w sposób świadomy.

Chyba już zdradziłem, na czym cała ta mistrzowska metoda polega. Nie mniej jednak, napiszę jeszcze raz dokładnie. Jest to metoda ćwiczenia formy. Ustawiamy się jak do ćwiczenia formy, ale tylko jedna dłoń powinna znaleźć się na swoim miejscu — drugą dłoń układamy sobie na Dantian. I zaczynamy ćwiczyć formę.

ćwiczenie jedną ręką

Dłoń ułożona na Dantian pozwala na kontrolowanie ruchów tego obszaru. Rusza się, to ok, jest „martwe”, to czeka nas duuużo pracy. Słowa „martwe” nie oznacza, że gnije i takie tam, tylko się nie rusza. Oprócz tego możemy w ten sposób sprawdzić, czy oddychamy prawidłowo, czy pracują biodra oraz czy łatwiej jest się skupić na dolnej części brzucha, jeśli będziemy czuli tam dotyk? Pewnie, że jakby to nie była nasza ręka, to mogłoby to nas rozpraszać, dlatego ćwiczymy z własną.

mistrz Yang Jwing Ming

Zaczynamy od ćwiczenia z uwięzioną lewą ręką — w każdym razie osoby praworęczne. Jest to spowodowane tym, że nasza prawica łatwiej zapamiętuje ruchy i łatwiej jest zachować płynność ćwiczenia.

Właśnie, à propos płynność… oprócz tych wszystkich zalet, które już wymieniłem, ćwiczenie jednoręczne pozwala na dokładne prześledzenie trajektorii ruchu dłoni i wyłapanie wszystkich miejsc zastoju, wycofywania się i inszych, dziwnych przyruchów. Przy ćwiczeniu dwoma rękoma, nie widać tego aż tak wyraźnie.

Jakie są inne warianty tej praktyki? Otóż możemy oczywiście zmienić rękę. Uwolnienie lewej ręki spowoduje, że forma stanie się jeszcze trudniejsza do wykonania, a błędy bardziej widoczne. Inną zmianą może być układanie dłoni na klatce piersiowej (w celu badania jej pracy) lub na wysokości nerek, gdzie możemy łatwo sprawdzić czy nie wypychamy pośladków do tyłu.

metoda mistrza Yanga

I najważniejsze… jak długo powinniśmy tak ćwiczyć? I tu pewnie kilka osób zaskoczę. Osobiście uważam, że wystarczy dobrze przećwiczyć w ten sposób pierwszą część formy. Kiedy już stwierdzimy, że w pierwszej części formy nie popełniamy błędów związanych z pracą Dantian, to i w następnych częściach nie będzie źle. Ćwiczenie jedną ręką nie powinno być celem, to jest tylko metoda treningowa, którą powinniśmy wykorzystać i porzucić bez żalu, kiedy tylko przestanie nam przynosić korzyści.

Oczywiście czasami trzeba do niej wrócić, by sprawdzić postępy. Wszak nauka oznacza ciągłe kontrolowanie i korygowanie.

przykład dwuręcznego bandyty… nie ćwiczył Tai Chi. Tak, wrzuciłem, bo go lubię…

6 Replies to “Jednoręki bandyta”

  1. Pamiętam. jak ćwiczyliśmy tak jeszcze na Długiej 🙂 Może mieć jakieś przełożenie na mini-formy łucznicze, ale nie do tego stopnia, co w tai chi, naturalnie. Taikikowe piekło dla KO i Rodora to niekończące się seminarium Chen zapewne :]

    1. Brakowało mi wtedy kompetentnej korekty i dlatego szybko przychodziło zniechęcenie. Dopiero później kiedy na serio zająłem się ćwiczeniem symbolu Tai Chi wróciłem do tej praktyki z większymi sukcesami.

      Będę miał w nocy złe sny przez te Twoje proroctwa.

        1. Było lepiej… I jak patriotycznie przy okazji. Szkoda że zabrakło zielonej wersji.

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz