…i tylko klepek żal…

Właśnie się kończy. Kolejny letni obóz YMAA w Brennej. Ech, jakby człowiek chciał mieć tyle czasu, żeby być wszędzie, gdzie się dobrze ćwiczy i ludzie są wspaniali. Nawet nie tyle, żeby mieć czas, bo można wszak pizgnąć szychtę w trzy diabły, wypisać się z rodziny i takie tam. Ja bym chciał, żeby mi to do głowy wszystko wchodziło. Do głowy, do rąk i nóg, bo na razie to mi najszybciej serniczek w biodra wchodzi. Wiedza natomiast, to ciężko i z oporami, a mogłaby względem serniczka wziąć przykład. Tak pyk i już…

A więc nie było mnie w Brennej któryś to już raz, ale sentyment został i żal wzmiankowany na początku. Na szczęście mamy internet i wygrzebałem kilka zdjęć. Wrzucam je tu wbrew (s)RODO, art. 212 par. 2 kk i innym równie mi niezrozumiałym ustawom, a na dokładkę opatrzę złośliwym komentarzem.

Jeśli jakiś autor zdjęć ma coś na przeciw, to dajcie znać, to (z żalem) usunę…

Jedziemy – Brenna Lato 2018

jakby ktoś się nudził, to zawsze może układać puzzle. Założę się, że Rafał przywiózł masę planszówek, ale to są puzzle na miarę naszych możliwości.
widzę, że idea porannych aktywności nadal żywa. Chyba, że to wczesny powrót ze Starej Karczmy. Nieważne, byleby zdążyć na trening…

mocna grupa krakowska… Flanela jak zwykle nieobecny. Czyżby na galeryjce pojawiły się jakieś płoche adeptki Tai Chi? Sądząc po ustawieniu grupy, wzrok skierowany w okolicę pokoju 101.
jezioro z łabędziem
jest Tai Chi, będzie impreza. Mnie nigdy nie udawało się zrobić takich fotek, zazwyczaj stałem gdzieś w grupie, poza kadrem, żeby nie psuć ujęcia.
kij to ulubiona zabawka ludzi spod znku YMAA. Co jest Kuba? Z kijem do kobiety? Było aż tak źle? Zupa była za słona?
za mojej pamięci zajęcia poza salą nie były częstym zjawiskiem, zazwyczaj pod dachem wystarczało miejsca dla wszystkich. Katowice vs Kraków? Jeśli dobrze widzę… suma pasków na spodniach oszałamiająca
kij na zewnątrz to dobry pomysł, bo w sali można ogłuchnąć od tego waszego stukania. Te okulary, to pewnie kwestia RODO, bo na pewno nie BHP, ani USB..
bez tego się nie obejdzie. Założę się, że autorką zdjęcia jest Ewa… jak ona zachowuje sylwetkę – to jej (nomen omen) słodka tajemnica… Chociaż, chyba wiem. Nie dojadła tego ciasta na dole, choć jest ono NIEbanalne.
dzień wolny od treningu nie oznacza leniuchowania, zresztą wiosłem też można walkę wygrać. Musashi Miyamoto miał to w małym palcu,
zapasy Białystok vs Gdynia. Jak znam życie, Arek wolałby się poprzytulać w mieszanym towarzystwie.
trafienie Pedra nie jest rzeczą prostą, ale należy próbować. Arek następny w kolejce (widzę, że czekając na swoją okazję zdążył wziąć prysznic).

YMAA – Tai Chi

sięganie Robertowi do kieszeni może się źle skończyć. W trenigowych gaciach na pewno nie nosi ajfona. A tu  dziewczyny patrzą, trzeba więc zachować twarz…
Na koniec news… Aśka zdała na trzeci stopień Shaolinu. Prawdopodobnie oznacza to, że limit pozytywnie zaliczonych  egzaminów na 2018 został wyczerpany. Szcześliwa posiadaczka trzech pasków prezentuje je z dumą, stojąc w otoczeniu swojej nowej kasty. Nie było przystojniejszych?

i tak… przez chwilę poczułem zapach klepki i żar blaszanego dachu.

Aaaa… i jeszcze, jak szukacie dobrego treningu, fajnej atmosfery i towarzystwa, to szukajcie pod znakiem YMAA.

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz