Kettle w służbie narodu…

Tyle się mówi o tym, że trening ma niewielki sens. Mogą mówić co chcą, ja mam dowody na to, że to nie prawda. Wracając po pracy, mijam stoisko z owocami. Mijam je, bo owoce mają tam bardzo drogie. Liczą zapewne na to, że ludzie, biegnąc do metra, zrobią szybkie zakupy, nie zastanawiając się nad

Strzelający z bicza…

Któż nie słyszał o tym, że bycie blogerem ma swoje dobre strony? Ja słyszałem i tak naprawdę, to na słyszeniu się skończyło. Do tej pory… Ale zacząć muszę od początku. Niedawno byłem na seminarium prowadzonym przez Andrzeja „Koonia” Jasztala. Tematem spotkania było posługiwanie się dziadowskim biczem, żeby się nie rozpisywać zapraszam do relacji

Orzech Mandżurski

Tak ostatnio sobie z Danusią wspominaliśmy wyjazd do Chin i uświadomiłem sobie, że jest jeszcze jeden temat, o którym miałem napisać. I nie będą to tym razem wspomnienia o żarciu. A było to tak… Początek, co prawda, nie zapowiadał zupełnie, że wizyta w centrum Kantonu zaowocuje jakimś treningowym wątkiem. Tego dnia bowiem, wyruszyliśmy samodzielnie z

Pokrowiec…

Takie dzisiejsze odkrycie dotyczące gadżetów, ale nie tych fiutobyłsków jak np. składania włócznia albo zdalnie sterowany robot do ćwiczenia pchających dłoni, tylko takich przydatnych. Otóż wczoraj musiałem pojechać do Decathlonu (podaje nazwę sklepu bo będzie pozytywnie). Nie lubię tam jeździć, bo masa ludziów, szum i zgiełk. Wszędzie jakieś dzieciaki jeżdżą na rolkach

Sprzęt treningowy – rolka

 Nie ma Tai Chi bez wysiłku Nie ma treningu Tai Chi bez treningu siłowego. I nie ważne, że większość ćwiczących odrzuca tę prawdę. Ale rozumiem ich – ja też kiedyś odrzucałem. Przez lata słuchałem opinii mówiących, że forma jest tak wspaniale urządzoną metodą

raz – dwa – pass i dwa karo

Od dawna nosiłem się z tym wpisem, a dziś trafiłem na filmy, które zachęciły mnie, żebym w końcu tę nosidłość urzeczywistnił. Rzecz będzie o pasie. Spoko, nie o tym ile kto z nas ma w pasie, będzie o pasie popularnie zwanym pasem judockim (choć w latach 60’tych w języku polskim funkcjonowało słowo dżudowym 😉 –

Lustro – gadżet czy narzędzie szatana?

Fajnie jest mieć lustra na sali. Pozwalają na samodzielną pracę nad poprawnością pozycji, ale mają też swoje ciemne strony. A możliwość samodzielnej pracy to jest właśnie to, co mnie pociąga w ćwiczeniu sztuk walk. Ale po kolei. Kiedy przychodzi zima jest… każdy widzi jak jest. No, może nie ma na razie śniegu, to tym starszym

Woreczek ryżu

Nie będzie o głodzie w Azji południowo-wschodniej, będzie o prostym przyrządzie treningowy. Niby znanym, ale nie docenianym. Tym czyś będzie prosty woreczek zawierający ryż błyskawiczny. Do gotowania nie polecam, bo to żywność przetworzona. Do treningów jednak się nadaje i co najważniejsze jest ogólnodostępny i pieruńsko tani. Na ten fajny pomysł wpadł Marek Sykała, ojciec dyrektor

Stojący worek bokserski

Widywałem takie worki na portalach aukcyjnych, ale zawsze myślałem, że to raczej zabawki dla dzieci. Dmuchane worki, mocno obciążone w swojej dolnej części (najczęściej wodą) można ustawić w ogrodzie tak, by młodociany adept mógł się wyszaleć kopiąc go i uderzając. Działa to niczym wańka-wstańka. Potem w necie znalazłem kilka przykładów bardziej profesjonalnego zastosowania takich worków.

Magiczne kółko

Przyrząd treningowy – dziś trafiłem na to przypadkiem, w pewnej kanciapie treningowej na Ursynowie. Obok tarcz, pacek i innej kopano-uderzanej drobnicy, leżało takie coś (patrz na zdjęcie obok). To prosty konstrukcyjnie przyrząd, służący do ściskania i rozciągania, składa się ze sprężynującej obręczy powleczonej plastikiem oraz wygodnych uchwytów. Mam wrażenie, że on używany najczęściej w czasie

Sprzęt treningowy – dysk sensoryczny

Z serii – tani sprzęt treningowy. Za naprawdę niewielkie pieniądze można kupić coś, co się nazywa się dyskiem sensorycznym. Nazwa brzmi poważnie, ale kryje się pod nią zwykły gumowy dysk nadmuchiwany powietrzem. Jego tanią wersję można nabyć już od 30 PLN, ale spokojnie można znaleźć i droższe egzemplarze. Jedyną wadą tych tanich sztuk jest ich

A Health body breed a healthy spirit…

… czyli po naszemu mniej więcej „w zdrowy ciele zdrowy duch”. Powiedzieć to może każdy i pewnie każdemu to się już nie raz, nie dwa zdarzyło. Tym razem te słowa przypisano pewnemu mistrzowi Taiji stylu Wu. Mowa tu o Chu Min Yi. Był on „gaotu”, czyli takim wyjątkowym uczniem Wu Jianquana. Potem przez pewien czas

Mój prywatny kat…

Kiedyś pisałem o tym, że ćwiczę boks. Rzadko, stanowczo za rzadko, ale to jest właśnie sztuka wyborów. Z czegoś muszę zrezygnować, bo przecież trzeba w życiu znaleźć czas na pracę i inne „przyjemności”. Tak więc uczęszczam sobie na ten boks ku wesołości mojego trenera, który usiłuje mi wbić do głowy różne bokserskie sztuczki. Ale próbuje,

Skakanka

Nienawidzę skakanki – wiem, że to już pisałem, ale pozwolicie że powtórzę, bo mi to lepiej robi. Nienawidzę skakanki… Wiem, że większość z czytelników, a szczególnie czytelniczek, nie rozumie moich negatywnych uczuć do tego kawałka sznurka. Kiedyś to była taka podstawowa zabawka, którą miała większość dziewczynek. Chłopcy nie musieli – my pożyczaliśmy skakankę, jak trzeba

Taiji Elastic Ball

Część z was wie jaką estymą darzę w Taiji ćwiczenia z kulą. Może dla tego, że mistrz Yang Jwing Ming uczy bardzo bogatego zestawu Qi Gongu kuli i miałem możliwość uczestniczyć w jego seminariach na ten temat. Qi Gong kuli jest tak ważny w programie YMAA, że jego umiejętność trzeba potwierdzać na egzaminach, bodajże na