Tajna relacja moich najlepszych szpiegów

Już pewnie wiecie jaki jest mój stosunek do Jogi. Szanują ją, doceniam a nawet podziwiam ludzi którzy to coś uprawiają, ale to chyba nie dla mnie… a właściwie nie wiem co mi w tym nie odpowiada. Brak dynamiki? Tak myślałem, ale byłem na jednej lekcji Anastazji i dynamiki było

Gwiazdka

Wam wszystkim, którzy to czytają i wszystkich którzy czytali tego bloga, lub czytać będą… WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA Żeby zdrowia Wam starczyło na dalsze trening i czasu byście na wszystko mieli w bród. Żeby umysł był jasny, a portfel zawsze pełny. A zło tego świata trzymało swe

Bolo Yeung – niespełniony zły charakter

Wiem, że powinienem pisać o mistrzach i ich wspaniałych wykonaniach form, napełnionych Qi, Shen i co tylko sobie tam wymyślicie. Ale tym razem będzie o kimś, kto mistrzem raczej nie jest, choć jego sława jest raczej nieśmiertelna, ale spox będzie też o Taiji, tyle że później. Bolo Yeung, bo o nim dziś będzie mowa, to

I po zaćmieniu…

…a z obiecywanego końca świata nici. Może to i dobrze, że nie powiedziałem w piątek w pracy tego co mi się cisnęło na usta… Dobra, było minęło. Wszyscy się teraz chwalą na necie fotkami, które pstryknęli. Już tak to jest. Aparaty fotograficzne są ogólnodostępne, a każdy z nich ma super/duper możliwości, których nawet nie potrafię

…i tak to się skończyło

Sobotni trening był dla mnie ważny. Bo to był mój ostatni trening na Krasnołęckiej. No cóż, coś się kończy, coś się zaczyna – to nie tylko moje ulubione motto z Wiedźmina, ale i najprawdziwsza prawdziwa prawda. To stwierdzenie pozwala mi spojrzeć na takie wydarzenie z pewnym optymizmem. Nie ma lekko. Czasami jednak dobrze jest opróżnić

Emocje raz jeszcze… czyli KO ma zakaz stadionowy

Powałkuję dziś temat, o którym już kiedyś pisałem. Emocje. Wcześniej pisałem, że nad emocjami należy panować, ale żeby uściślić moją wypowiedź – to nie jest tak, że należy je tłumić czy też się ich pozbawiać. Ostatecznie to właśnie emocje stanowią o naszym człowieczeństwie i odróżniają nas od zwierząt. Emocje są także przydatne w leczeniu. We

Rytm

Miało być czasami o muzyce i dziś mam na to ochotę. A ochota przyszła mi ostatnio, kiedy siedziałem w pracy sam, bo koledzy moi w rozjazdach. A kiedy kotów nie ma – myszy harcują. Myszy, czyli ja. Mogę wtedy spokojnie puścić sobie muzykę. To nie tak, że słucham muzyki zamiast pracować. Stukam w klawisze z

zza Buga

Za jasny gwint nie wiedziałem, jak w języku polskim zapisać akcent. Tytuł należy czytać ze wschodnim zaśpiewem. Kolega Arek wiedziałby jak to ładnie powiedzieć – ale chłopak cieszy się zbyt dużym powodzeniem u adeptek Taiji, więc nie mogę zbyt często umieszczać wzmianek o nim. Do brzegu… więc wczoraj miałem wyjazd z pracy, na szczęście nie

Tak się bawi, tak się bawi War… sza… wa

Tak więc, jak obiecywałem, napiszę jak wyglądało świętowanie Środka Jesieni po Polsku. W niedzielę późnym popołudniem, razem z Danusią, stawiliśmy się w Parku Skaryszewskim. Tego dnia mieliśmy się spotkać z przyjaciółmi na małe świętowanie. Organizatorem całego zamieszania był Ge Ande, znany też z komentarzy pod tym blogiem jako Jiuzhizi. On też namówił mnie i Rodora

Święto Środka Jesieni

Jedno z ważniejszych i przyjemniejszych chińskich świąt. W zasadzie jestem przeciwnikiem przeflancowywania różnych świąt na nasz grunt, ale tu nie miałbym nic przeciwko. Tylko czy handel zarobiłby na tym tyle co na dniu murarza (wale tynki) lub helouWin(-dows).  Poniższy tekst nie jest mojego autorstwa, znalazłem go na stronie e-chiny.pl. Mam nadzieję,

Księżyc Tamtam

Przed wyjazdem na obóz postanowiliśmy z Danusią spędzić kilka dni na działce. Kilka dni totalnie poza pracą. To miejsce działa jak prysznic, zmywa wszystkie życiowe brudy, pracę, brak kasy, zdrowie, brak kasy i inne. Były wszelkie atrakcje: 35-o stopniowy upał i poniedziałkowe oberwanie chmury, ale oboje żyjemy. A na koniec Qi Gong w czasie pełni

…prawie jak Mao Tse Tung

…wiem, prawie robi różnicę. Dziś siedzimy Tamtam i robimy z młodym drzwi do stodoły (stodoła to duże słowo, to raczej większa skrzynia jest). Ma 130 cm wysokości i prawie 2 metry szerokości. Drzwi do czegoś takiego, to dla mnie szczyt umiejętności stolarskich. Wyszły, jak wyszły – strzelać z tego nikt nie będzie. Początkowo skrzynia miała

Opowieści wojowników – (only for Adults)

Po chińsku ma to swoją nazwę. Takie opowieści kwon. Czyli wspomnienia o bohaterskich czynach wojowników. Jak u wędkarzy, obrastające w coraz większą ilość pokonanych przeciwników. Ponieważ nie mamy zbyt wielu okazji do wspomnianych dokonań, pod tę kategorię podpadają różne historyjki, nie zawsze te chlubne, nadające się do rozpowszechniania. Ćwiczenie chińskich sztuk walk ma tą zaletę,

Niech się święci pierwszy maja…

… wspominkowo, tak z okazji tego święta, nie święta. 1 maja – czerwone święto w rocznicę amerykańskiego strajku, obchodzone nawet w nazistowskich Niemczech oraz w kościele katolickim (od 1955 jako święto Józefa Rzemieślnika). W Warszawie od kilku lat jako narodowe święto palenia tęczy. Za czasów mojego dzieciństwa, najważniejsze były pochody. Mnie pochody wkurzały, bo były

Wszystkiego najlepszego…

Na te święta… na które nawet nie miałem kiedy czekać, życzę wam byście nigdy nie musieli żyć w pędzie, pośpiechu i gwarze. Życzę wam ciszy i spokoju, i czasu wolnego. A w treningu wyciszenia, siły i mądrości. Na święta, to oczywiście jajka muszą być i mam takie jajka Taiji. To, co prawda jest styl Chen,

Taiji Online

Pojawił się nowy biuletyn szkoły Adama Wyparta. Adam kiedyś był instruktorem Taiji stylu Yang, według przekazu mistrza Yang Jwing Minga. Miał nawet trzeci stopień i prowadził szkolę w Katowicach. W prowadzeniu szkoły pomagała mu jego żona Basia, również posiadaczka trzeciego stopnia, jako pierwsza i, jak do tej pory, jedyna kobieta w Polsce i

Tamtam

Dziś nie będzie o Taiji, ani o sztukach walki… dziś będzie o Tamtamie. Określenie Tamtam wymyśliła Danusia, nazywając tak naszą działeczkę, znajdującą się 100 kilometrów od Warszawy. To pewnie dla odróżnienia tego, że jesteśmy Tu, a możemy Tamtam. To nawet logiczna logika jest ;). I tak, zapakowaliśmy się  w samochód ja, Młody i jego Sylwia,

Tańczmy zamiast walczyć

Nie, dziś nie piłem… piszę to, bo przed chwilą jeszcze raz obejrzałem jeden z moich ulubionych filmików na Youtubie. Na filmie, grupa Maorysów tańczy swoje słynne tańce Haka. Haka znaczy taniec.. w każdym przejawie tego dość przyjemnego zajęcia. To słowo z języka polinezyjczyków, my biali, zwykliśmy go kojarzyć z tańcem wojennym. A

To z głodu…

Pamiętacie, że kupiłem kilka starych książek? Między innymi książkę kucharską z 1914. To niewielka broszurka o praktycznie zerowej wartości materialnej. Ale znalazłem tam coś fajnego… No, teoretycznie to nie ma nic wspólnego w tematem bloga, ale to ja o tym decyduję… Prawda? A oto znaleziony przeze mnie przepis: PASZTECIKI Z MÓZGU W KLARZE (!!!) prawda,

Tajne techniki Gong Fu…

Fotka poniżej pochodzi z dzisiejszego treningu. Z nas lał się pot, a z naszych wyimaginowanych przeciwników lała się krew. Huk śmiertelnych technik rozlegał się wokół, a ten spał. Trzeba przyznać, że większość treningu szalał między nami niczym diabeł tasmański w kreskówce WB. Sen sprawiedliwego Podobny przypadek miałem kiedyś na treningu Taiji. Wziąłem mojego

Dziś

To będzie bardzo pretensjonalny wpis. Jednakże postanowiłem go dokonać. Dlaczego? Otóż dziś jest Dzień Kobiet. Jedno z niewielu świąt wymyślonych na wschód od Bugu, które przyjęły się na dłużej. Co prawda, święto to ewoluuje. Jeszcze kilkanaście lat temu kiedy 8 marca przychodziłem do pracy, wymruczałem pod nosem przebój Jurka Połomskiego, poczekałem aż kierownik działu wręczy

Oto ja, cały ja…

Dziś naprawdę poczułem się doceniony. Córka mojego przyjaciela namalowała kilka śliczniutkich, słodziutkich rysunków – karykatur ludzi ćwiczących Chuo Jiao Fanzi w warszawskiej szkole tegoż stylu. Mam szczęście należeć do tej grupy i załapałem się do grupy sportretowanych. Nawet jestem bardzo podobny do siebie, wszyscy mnie rozpoznają. Oto karykatura ćwiczącego. Czuję się duuumny jak