Brenna ad. 2018

Spis treści
  1. Brenna 2018 zima

Kilka dni temu wysłałem SMS do mojego brata w sztuce, zwanego Arkadiuszem (Białystok). Chciałem, żeby mi zazdrościł okoliczności przyrody, w których właśnie przebywałem. Za pychę spotkała mnie kara. Arek odpowiedział zdjęciem dobrze mi znajomej sali i pytaniem: „A Ty mi nie zazdrościsz?”. I co ja mogę odpowiedzieć, aż mi się łza w oku zakręciła i natychmiast zamarzła, bo mimo że stałem przy ognisku, to wokół mnie szalał dwudziestostopniowy mróz.

YMAAowskie obozy w Brennej przez lata były dla mnie rytuałem. Dwa razy do roku się na nich stawiałem i ćwiczyłem, mam nadzieję, że uczciwie. Teraz to już trochę poza mną, na innych łąkach aktualnie brykam :). Czy zieleńszych? Po innych, po prostu.

W necie znalazłem trochę fotografii (Facebook naprawdę bywa przydatny) z tego obozu, który to notabene dopiero dziś się skończył. Pozwolę sobie więc pokazać kilka ciekawych ujęć, z własnym, złośliwym czasami, komentarzem. Mam nadzieję, że nikogo nie urażę, wszak moja złośliwość jest podyktowana tylko i wyłącznie sympatią oraz żalem, że człowiek w życiu musi dokonywać wyborów i nie starcza czasu na to, by robić wszystko to, co by się chciało i nie zapominać o tym, co się robić powinno.

Zacznijmy więc…

Centering – jedna z metod treningowych typowych dla Tai Chi według mistrza Yang Jwing Minga. Często mylona z przepychaniem. Przekleństwo początkujących, powód największego odsiewu na egzaminach. Choć ja chyba miałem farta…

Mistrz Robert i adeptka… bez komentarza 😉
Marek Sykała (po lewej) przedstawiciel Lublina. Kiedyś był moim żelaznym partnerem treningowym i czasami współspaczem pokojowym… to on mnie nauczył 15-minutowych drzemek. Chrapie 🙂 Po prawej Marcin Budnik ksywa „Ślązak”, bo związany z Bełchatowem. Tłumaczę dlaczego. W Bełchatowie mają kopalnie, a jeśli mają kopalnie, to znaczy, że są na Śląsku. Tak mnie w szkole uczyli, kopalnie = górnik = Śląsk.

Kij łączący brew – określenie odnosi się do sugerowanej wysokości kija. Od podłogi do nasady nosa. Z tego co pamiętam, większość używała kija kilkanaście centymetrów dłuższego.

szermierka kijem, to „sztandarowy produkt” w YMAA. Na pierwszym planie Panasonik – dawniej Nowa Huta (to jest to miejsce, w okolicy którego stoi Kraków), obecnie polski ticzer w z Londka nad Tamizą.
ćwiczenia w parach, nie zawsze z resztą heteroseksualnych :). Nie mniej jednak huk był zawsze, łamane były kije i wybijane zęby… No risk – no fun.
nie wiem, o co poszło, może źle skomentował jej fryzurę? Sądząc po ilości kijów, to raczej Pedro jest bardziej spietrany… W zasadzie to same znajome twarze 🙂

Brenna 2018 zima

Amazigh Zenia – Od kilku lat gość specjalny obozu. Instruktor Shuai Jiao, Shou Bo. Uczeń mistrza Yuan Zumou. Wielokrotny złoty medalista Shou Bo i Shuai Jiao. Ten flirt YMAA z zapasami trwa i ma się dobrze. Pozytyw.

Amazigh Zenia wziął Pedra na tapetę :). To rzadki widoczek, by ktoś przewracał tego portugalesa. Po lewej, na sucho, ćwiczy Vitor – jak wrócą do Portugalii, będzie jak znalazł.
skarpetki ci się zsunęły …jak wujek ci poprawi skarpetki, to nie ma khem, khem we wsi :)…
szermierka mieczem – w YMAA więcej uwagi przykłada się do szermierki, niż do formy. To mi zawsze bardzo się  podobało…
Jakby ktoś szukał gorących chłopaków, to ci się właśnie studzą… od Lewej Rafał (Gdańsk, Sopot), Arek (Białystok), w czapce w barwach Pogonii Benedek (made in Magyar) i Paweł (Boss YMAA Gdynia)
Niebanalnie? Albo inna knajpa, których w okolicach pod dostatkiem…

Czy mi żal? Komu by nie było? Trening, piffko i dobre towarzystwo. Dyskusje o treningu do późna i poranne sesje na sali. Nigdy nie żałowałem, że tam jeździłem.

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz